Czwartek, 25 października 2007


Wartość importu książek do Polski systematycznie wzrasta, głównie za sprawą poszerzającej się oferty do nauki języków obcych. Księgarnie internetowe, przede wszystkim Amazon.com, znacznie ułatwiają dostęp do zagranicznych nowości – tak beletrystyki, jak i publikacji fachowych czy naukowych. Mocny kurs złotego sprawia, że obniżyły się koszty importu. Oferta w specjalistycznych księgarniach, Empikach czy niektórych salonach sieci HDS jest coraz bogatsza. Przybywa też osób czytających w obcych językach.


W latach 2000-2002 byliśmy świadkami gwałtownego spadku obrotów z zagranicą, ale był to spadek pozorny, związany ze zmianami form własności niektórych firm zajmujących się sprowadzaniem podręczników do nauczania języków obcych, a także z bezpośrednimi inwestycjami obcego kapitału w rynek wydawniczy. Własne spółki zarejestrowały tu (czy to „od zera”, czy w wyniku przejmowania innych firm) m.in.: Pearson Education, Hachette Livre, Langenscheidt, Hueber Verlag, Macmillan, Klett. Wiele wydawnictw rozlicza sprzedaż w Polsce, jednak wprowadza do niej książki drukowane za granicą, opatrzone tamtymi numerami ISBN, co bardzo komplikuje jednoznaczne określenie granicy między importem a produkcją krajową (zwłaszcza, że druk też zazwyczaj odbywa się w innych krajach). Szczególnie wyraźnie problem ten zarysowuje się w przypadku podręczników do nauczania języka angielskiego, niemieckiego, francuskiego i hiszpańskiego, a także niektórych publikacji słownikowych.


Jeśli za import przyjmiemy wszystkie książki sprzedawane w Polsce z obcymi numerami ISBN, to wartość tego rynku w 2006 roku nieznacznie wzrosła – o ok. 4 mln zł, tj. o 2,1 proc. Wartość tak liczonego importu wyniosła ok. 190 mln zł (rok wcześniej – 186 mln zł, dwa lata wcześniej – 168 mln zł). Jednak jeśli za import uznamy tylko sprzedaż publikacji sprowadzanych z zagranicy od firm, które nie prowadzą w Polsce działalności gospodarczej (dotyczy to np. oferty Oxford University Press, Cambridge University Press czy Express Publishing, a także mniejszych nakładów książek innych wydawnictw do nauki języków obcych oraz importowanej beletrystyki i sprzedaży on-line), wówczas w 2006 roku nastąpił nieznaczny spadek sprzedaży – o ok. 2 mln zł, a jego całkowita wartość zamyka się obrotem ok. 75 mln zł. Tak sytuację na rynku dystrybutorów-importerów komentowała w 2006 roku Małgorzata Ryll, dyrektor generalna Bookland.net: Sytuacja w naszym segmencie zmienia się. Ubiegłoroczny sezon był jeszcze trudniejszy niż poprzedni, walka konkurencyjna sięgnęła zenitu. Mam nadzieję, że już gorzej być nie może. Rozdajemy książki za pół darmo, wydzierając sobie klientów. Nie ma siły, by wszyscy to wytrzymali. Obserwujemy uważnie to, co się dzieje na rynku, i chcemy w tym wszystkim aktywnie uczestniczyć
.


Najwięcej książek sprowadzamy z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, w drugiej kolejności z Niemiec, w dalszej z: Francji, Hiszpanii, Rosji. Ponad 2/3 wartości importu stanowią książki do nauki języków obcych, resztę – publikacje naukowe. Nowości z dziedziny beletrystyki zwykle ukazują się w tłumaczeniu na język polski z niedużym opóźnieniem w stosunku do oryginału, a zdarza się nawet, że to u nas mają miejsce światowe prapremiery (przede wszystkim powieści Williama Whartona), czy równoległe premiery. Nabywców znajdują książki z pierwszych miejsc amerykańskich list bestsellerów („Harry Potter”, „Kod Leonarda da Vinci”, literatura kobieca) oraz „proste” lektury (np. seria „Penguin Readers” publikowana przez Pearson Education). W 2005 roku pierwszy raz zdarzyło się, by książka importowana („Harry Potter and the Half-Blood Prince”) trafiła na polskie listy bestsellerów, wyprzedzając krajowe nowości – można szacować, że sprzedano jej ponad 25 tys. egz. Także w 2007 roku byliśmy świadkami wielkiego zainteresowania angielskim wydaniem siódmego tomu cyklu czyli „Harry Potter and the Deathly Hallows”, która pojawiła się na wystawach wielu księgarń, które wcześniej nie zajmowały się książką importowaną (np. w sieci Matras). Importowaną beletrystykę można znaleźć m.in. w salonach sieci Empik i HDS, księgarniach sieci Polanglo i Bookland.net, a także w takich firmach jak: Co-Liber, A.B.E. Marketing czy Internews. Do czołowych importerów literatury naukowej należy natomiast International Publishing Service, który ma nawet własną dużą księgarnię w Warszawie.


Zainteresowanie polskich czytelników oryginalnymi edycjami beletrystyki, pomimo rosnącej znajomości obcych języków, nie jest duże. Klienci wolą płacić za obcojęzyczne podręczniki, słowniki, publikacje fachowe. Poza tym coraz częstszym źródłem wiedzy o świecie są Internet i telewizje kablowe, a media te w większym stopniu niż książki są wykorzystywane do lepszego poznawania obcego języka. Łatwy dostęp do Internetu, w tym do wydań zagranicznych gazet, encyklopedii on-line czy skryptów, sprawia, że coraz trudniej jest też sprzedawać importowane książki naukowe. Częstsze wyjazdy zagraniczne naszych uczonych i kadry akademickiej owocują indywidualnymi zakupami w księgarniach za granicą, nie bez znaczenia jest też rosnąca łatwość kserowania całych publikacji, co zmniejsza zapotrzebowanie na oryginalne (zazwyczaj droższe niż rodzime) edycje. W rezultacie firmy importujące książki naukowe albo notują spadki sprzedaży, albo – by zdobyć klienta – muszą zadowolić się niższą marżą. Nie bez znaczenia jest tu zresztą konkurencja z dużymi księgarniami internetowymi – przede wszystkim z Amazon.com – które sprzedają książki z dużymi upustami, sięgającymi nawet 50 proc. ceny detalicznej (zakupy te ogranicza jeszcze wysokie porto pocztowe ze Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii).


W lipcu 2001 roku w stan likwidacji postawiono najstarszą firmę specjalizującą się w imporcie i eksporcie literatury naukowej – ORPAN.

 

Import


Firmy zagraniczne z sektora nauczania języków obcych, które mają w Polsce swoje spółki wydawnicze, prezentują trzy rodzaje oferty:
 
1.       tytuły przygotowane przez polskich autorów i wydane z polskimi numerami ISBN;

2.       tzw. lokalizacje, czyli tytuły przygotowane z myślą o polskim czytelniku, ale wykorzystujące materiał źródłowy oryginalnego podręcznika czy słownika – tutaj spotykamy zarówno książki z polskimi, jak i obcymi numerami ISBN;

3.       książki sprowadzane z zagranicy i sprzedawane w Polsce w wersjach oryginalnych.

 

Pod względem liczby tytułów zdecydowanie dominuje trzecia grupa. Można szacować, że w Polsce oferowanych jest ok. 200 tys. tytułów importowanych, z czego ok. 20 tys. jest fizycznie dostępnych w specjalistycznych księgarniach (m.in. Polanglo i powiązanych z tą spółką: Langpol, Akademia, Szawal, Print, Oxbook, a także: Bookland.net, Omnibus, International House, IPS, Columbus, czy mniejszych, jak: Co-Liber, Lamar, Inter Book, American Bookstore, Pelta, Elite, Marjanna, Kubicz, Nowela, Rusałka, a także w sieciach: Empik, Inmedio, Relay – ogółem można szacować, że w Polsce działa ok. 60 księgarń oraz 170 wydzielonych punktów sprzedaży książek importowanych). Księgarnie te zamawiają u importerów zwykle po kilka egzemplarzy jednego tytułu. Ich ofertę uzupełniają dostępne dla czytelników katalogi zagranicznych wydawnictw. W zamawianiu pośredniczą m.in.: IPS, Ars Polona, BKW Bookseller, TMC, Co-Liber, A.B.E. Marketing, Internews i wielu innych. Można szacować, że wielkość przychodu ze sprzedaży książek sprowadzanych z zagranicy dla odbiorców indywidualnych nie przekracza 22 mln zł. Do tego należy doliczyć wartość zamówień klientów zbiorowych – bibliotek, instytutów PAN i innych instytucji naukowych – szacowaną na ok. 24 mln zł. Wprowadzenie 7 proc. stawki VAT na importowane czasopisma powoduje jednak, że począwszy od 2001 roku biblioteki dysponują mniejszymi środkami na zakup książek, prasa kupowana jest bowiem w pierwszym rzędzie. Oczywiście wiele firm, które zajmują się sprowadzaniem książek, importuje także prasę i specjalistyczne periodyki (przoduja w tym m.in.: A.B.E. Marketing, Internews, Ars Polona czy IPS), a coraz częściej ofertę papierową uzupełniają fachowe płatne serwisy internetowe dające dostęp do wydań elektronicznych czasopism z całego świata. IPS czy A.B.E. Marketing oferują polskim bibliotekom i instytucjom naukowym hasła dostępowe do takich serwisów.


Bardziej atrakcyjny jest rynek publikacji do nauki języków obcych, czyli książek z grupy 1 i 2. Tutaj oferta jest dużo skromniejsza – zaledwie kilkaset tytułów – jednak wartość sprzedaży wielokrotnie większa. Liderami są angielskie wydawnictwa Pearson i Oxford University Press (razem ok. 100 mln zł przychodu w 2006 roku). Od lat OUP nieznacznie wyprzedza Pearsona, obydwie firmy co roku sprzedają po ponad 2 mln egz. książek. Ich potężnymi dystrybutorami, a jednocześnie największymi graczami na polskim rynku publikacji importowanych, są: Polanglo i trzy firmy tworzące Platformę Dystrybucyjną Edu-Książka. Mniejszymi wydawcami importowanych publikacji do nauki języka angielskiego są: Macmillan, Cambridge University Press (przedstawicielstwo w Polsce, dystrybucją części oferty zajmuje się LektorKlett) i firma Express Publishing, której wyłącznym przedstawicielem na Polskę jest spółka Egis). Inni ważni gracze na rynku książki importowanej to firmy niemieckie: Klett, Langenscheidt i Hueber. Czołowym importerem (i wydawcą) książek do nauczania języka francuskiego od 2005 roku jest Hachette Livre (wcześniej licencjobiorcą było Wydawnictwo Szkolne PWN). Do nauczania języka hiszpańskiego dominuje oferta publikacji importowanych – wydawnictwa: SM, Difusion czy SGEL, choć własną ma też polska oficyna Europa. W przypadku większości języków ważnymi graczami są: LektorKlett (seria słowników i podręczników „Pons”), Langenscheidt oraz polscy edytorzy: WSiP, Wydawnictwo Szkolne PWN i Wiedza Powszechna, ale trzeba pamiętać, że w większości są to publikacje przygotowywane przez polskich redaktorów (choć nie zawsze przez polskich autorów) i nie zaliczamy tej produkcji do importu.


Dla importerów książek coraz poważniejszą konkurencją są zachodnie, przede wszystkim amerykańskie, księgarnie internetowe. Takie firmy jak Amazon.com, Barnes & Noble czy Borders oferują książki z dużymi rabatami. Przy większych zamówieniach bibliotekom opłaca się pokryć koszty wysyłki, zwykle nieprzekraczające 6-7 USD. Można szacować, że wartość tego typu importu do Polski w 2006 roku wyniosła ok. 8 mln zł. Sprowadzano głównie publikacje naukowe oraz nowości z beletrystyki. Publikacje importowane można zamawiać też na stronach polskich księgarń internetowych, w tym Merlina i Empiku, ale też IPS czy A.B.E. Marketing.


Na rynku firm zajmujących się sprzedażą publikacji importowanych coraz częściej obserwujemy działania konsolidacyjne. Najważniejsze to – powołanie w 2006 roku spółki Platforma Dystrybucyjna Edu-Książka przez potentatów tego rynku: Bookland.net, Omnibus i International House (łącznie ok. 80 mln zł przychodu) i w 2007 roku konsolidacja części spółek z grupy Polanglo (spółka Szawal połączyła się z firmami: Oxpol z Łodzi, Oxbook z Białegostoku, Langpol z Warszawy i Nina Gościk z Białegostoku). Niewykluczone, że kolejnym ruchem będzie konsolidacja całej grupy Polanglo, największego importera książek w Polsce. Z mniejszych ruchów konsolidacyjnych wspomnijmy o przejęciu firmy Co-Liber przez A.B.E. Marketing.


Tabela poniżej przedstawia wartość importu w poszczególnych kategoriach.

 

Wartość sprzedaży książek importowanych w latach 2001-2006 (w mln zł)

 

Eksport

 

Przez wiele lat eksportem książek zajmowały się dwie firmy – Ars Polona i ORPAN. Obecnie każdy wydawca na niewielką skalę prowadzi sprzedaż swoich publikacji dla odbiorców zagranicznych, głównie osób prywatnych. Wysokie koszty wysyłki sprawiają jednak, że mieszkające za granicą osoby czytające po polsku wolą zaopatrywać się w polonijnych księgarniach. To właśnie one oraz biblioteki mające zbiory slawistyczne są głównymi odbiorcami książek z naszego kraju.


Duże księgarnie polonijne jak: Ex Libris Andrzeja Frukacza, Polonia Bookstore Marii Pułaczowej czy D&Z House of Book Zbigniewa i Doroty Kruczalaków zwykle zaopatrują się bezpośrednio w polskich hurtowniach. Na większą skalę z odbiorcami polonijnymi współpracują: Matras, Filar, Platon, Bosz i Firma Księgarska Jacek Olesiejuk oraz księgarnie internetowe – przede wszystkim Merlin.pl, który zdominował rynek realizacji indywidualnych zagranicznych zamówień na polskie książki. W 2006 roku sklep ten zrealizował ok. 120 tys. zamówień z zagranicy, łącznie wysłanych do blisko stu krajów. Polonijne księgarnie mają wierną grupę odbiorców, zwykle sprzedają także prasę, organizują kiermasze, spotkania autorskie, imprezy kulturalne.


Firmy zajmujące się eksportem książek – Ars Polona, Lexicon, Pelta, Chanex, Europress czy IPS – kierują swoją ofertę głównie do bibliotek i instytucji naukowych. Całkowita wartość eksportu książek (łącznie z eksportem wydawców) zamyka się zapewne w wartości ok. 22 mln zł.