Zachęcamy do lektury rozmowy z Ewą Świerżewską – redaktor naczelną serwisu Qlturka.pl, która opowiada o trudach związanych z prowadzeniem działalności kulturalnej o charakterze biznesowym, o ubieganiu się o dotacje państwowe, problemach z pozyskiwaniem reklamodawców i planach na przyszłość.
6 grudnia ubiegłego roku wystartował serwis Qlturka.pl, którego jesteś właścicielką i redaktor naczelną. Da się z tego wyżyć?
Na obecnym etapie trudno o jasną odpowiedź. Serwis finansuję bowiem z własnych środków. 85 proc. kosztów kwalifikowanych zrefunduje mi jednak – mam nadzieję – dotacja unijna.
„Masz nadzieję”?
No, tak. Nie widziałam jeszcze ani centa z Unii Europejskiej! 15 września 2008 roku złożyłam do Regionalnej Instytucji Finansującej projekt serwisu, który po niecałych trzech miesiącach działał w Sieci. Ale informację o dofinansowaniu z Unii otrzymaliśmy ostatniego dnia 2008 roku. Wniosek o „spłacenie” dwóch zakończonych już etapów, z łącznie czterech, złożyłam trzy i pół miesiąca temu. Pięć razy wzywano mnie do uzupełnienia wniosku i wprowadzania poprawek… [śmiech] To jest najbardziej frustrujące. Biurokracja, która „wyjmuje” ci z życia – i pracy! – kilka-kilkanaście dni. Przy czym nigdy nie masz pewności, że tym razem już będzie dobrze.
Jaki jest budżet projektu?
360 tys. zł, z czego 265 tys. ma być zrefundowane. Chodzi o wydatki poniesione w ciągu 21 miesięcy działania.
Nie lepiej było zainwestować choćby w wydawnictwo?
W przyszłości pojawi się może i wydawnictwo. Póki co mamy Qlturkę, która docelowo ma być czymś więcej niż portalem.
Czyli czym?
Myślimy o powołaniu agencji promującej kulturę dla dzieci – nie tylko literacką. Chcielibyśmy pełnić funkcję łącznika między „wytwórcami” kultury a odbiorcami; budować platformę współdziałania tych „wytwórców” i firm, producentów dóbr materialnych, skierowanych do tej samej grupy konsumenckiej – czyli dzieci, ale i rodziców. Dzięki takiemu mariażowi na pewno uda się przeprowadzić wiele ciekawych inicjatyw kulturalnych.
Ale tego już Unia nie [...]