Czwartek, 31 sierpnia 2017

„Czarna Madonna” Remigiusza Mroza wywołała kolejną falę porównań najbardziej płodnego polskiego autora do Stephena Kinga. Zaprzysięgli miłośnicy tego ostatniego oburzają się na tę myśl, co nie ma większego sensu, gdyż twórca „Lśnienia” też nie jest pisarzem Bóg wie jakiego formatu. W obu przypadkach mamy do czynienia z literaturą aż nadto popularną czy też – jak kto woli – rozrywkową. Ze względu zaś na obecność wątków religijnych lub raczej parareligijnych, egzorcyzmów, wyimków z Apokalipsy św. Jana itp., bardziej uzasadnione wydają mi się analogie z Danem Brownem. O zachwycie nie ma mowy. [Zobacz też poz. 3]

Autor: Remigiusz mróz