środa, 29 maja 2019

W “Złotej klatce” Camilli Läckberg znajdziemy taki obrazek ze Sztokholmu:
„Ze zdumieniem patrzyłam na dziwki w centrum, miały makijaż jak z lat osiemdziesiątych i wysokie buty, gąbczastą cerę, a na rękach ślady po igłach, które starały się ukryć pod długimi rękawami bluzek i sweterków. Prosiłam je o papierosa i snułam fantazje o ich życiu. O wolności wynikającej ze znalezienia się na dnie. Bez ryzyka, że spadnie się jeszcze niżej. Bawiłam się myślą o tym, aby też tam stanąć, żeby zrozumieć, co się z tym wiąże, co to za mężczyźni, którzy kupują sobie chwile obleśnego zbliżenia w swoim volvo, gdzie na tylnym siedzeniu mają foteliki dla dziecka, a w schowku trzymają zapas pampersów i wilgotne chusteczki”. Mógł być Sztokholm, może być Warszawa, tylko volvo należałoby podmienić na inną markę samochodu. Bo ja wiem, może toyotę, może audi. Ten sam świat.

Autor: Camilla Läckberg