Wtorek, 2 kwietnia 2019
ROZMOWA Z KATARZYNĄ SOBAŃSKĄ-HELMAN, CHIEF BUSINESS DEVELOPMENT OFFICER W BURDA MEDIA POLSKA
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 494 (5/2019)
– Gratuluję czwartej z rzędu nagrody Bestseller Empiku dla Burda Książki! I to za kolejną książkę Neli Małej Reporterki. Jak to robicie? – Dziękuję. Nawet sprawdzaliśmy – to faktycznie wydarzenie bez precedensu. Są oczywiście autorzy, którzy byli wielokrotnie nagradzani przez Empik, natomiast nie cztery razy z rzędu. Są firmy, które były nagradzane cztery razy z rzędu, ale nie autorzy. A tym bardziej nie seria! Myślę, że to absolutny ewenement na rynku. To jest coś, z czego można być dumnym! – Oczywiście! – Odbierałam nagrodę już kilka razy, ale stres za każdym razem jest taki sam. Kiedy staje się na scenie, nagle zapomina się to, co chciałoby się powiedzieć. – Tymczasem ty, odbierając nagrodę na gali Empiku, nie tylko nie zapomniałaś słów, ale jeszcze pięknie zaapelowałaś: „Mam prośbę do rodziców i dziadków: czytajcie dzieciom, rozmawiajcie o książkach i zarażajcie pasją czytania”. – Choć mój ośmioletni syn potrafi czytać sam od kilku lat, wciąż z mężem czytamy mu książki przed snem i o nich rozmawiamy. Jest to bardzo rozwijające. Czytanie buduje więź na linii rodzic-dziecko. Dla nas to już rytuał. Pamiętajmy też, że książki rozwijają, przenoszą w świat wyobraźni i miejsca, których nie widzieliśmy... – Książki też edukują… – Dla masowego czytelnika książki dziecięcej to, co jest czysto edukacyjne, nie jest bardzo interesujące. Treści zawarte w czasopismach i książkach powinny podążać za czytelnikiem albo wyprzedzać jego oczekiwania. Jeżeli zależy nam na walorze edukacyjnym, forma i treść powinny być bardziej „edutainment”, czyli również dostarczać dziecku przyjemności, zabawy i możliwości utożsamiania się z bohaterem książki. Przykładem są książki Neli Małej Reporterki, wydawane przez nas pod edukacyjnym brandem National Geographic. Jej książki zawierają solidną wiedzę, ale też poprzez swą formę sprawiają czytelnikowi przyjemność. – Skąd wynika jej fenomen? – Seria książek Neli jest interesująca i ciekawa – treści edukacyjne w niej podane są przystępne. Przystępność wynika z tego, że są pisane przez dziecko i z punktu widzenia dziecka. To reportaż opisujący dziecięce wrażenia przy odkrywaniu świata. Ten język jest dzieciom bliski. One nie odczytują książek Neli jako podręczników, ale jako lekturę, dzięki której przenoszą się do innych krain. Nela dzieli się swoimi przeżyciami w taki sposób, że czytając jej książki, każdy może poczuć się jak ona, czytając jej książki. W tym na pewno tkwi jej moc, którą nazywasz fenomenem. Poza tym nie możemy zapominać, że Nela ma program w telewizji. A to sprawia, że znają ją setki tysięcy dzieci. Stworzenie książki dla dzieci i odniesienie sukcesu w tym niezwykle trudnym segmencie to wypadkowa kilku bardzo istotnych elementów. Przede wszystkim treść i pomysł, jak tę treść przekazać. Kolejnym elementem jest odpowiednio dobrana treść, przystępna i ciekawa dla dzieci, a także wiarygodna dla rodziców, ceniących jakość National Geographic. Kluczowe znaczenie ma też bardzo dobra dystrybucja i promocja, typowa dla Burdy. Książki Neli to solidny kawał wiedzy plus przeżycia dziecka. W tym konkretnym przypadku z pasji i marzeń (bo wzięło się to z pasji Neli) urodziła się cała seria książek, która wychowała i wychowa pokolenia dzieci. – Nela jest na tyle popularna, że trudno zorganizować z nią spotkanie autorskie, w szczególności na targach książki? – Rozmawiając o uczestnictwie Neli na targach bądź spotkaniach autorskich, po pierwsze chcemy, żeby ona się dobrze czuła. Jeżeli miejsce nie jest przygotowane na przyjęcie większej liczby osób (oczekujących w długiej kolejce), to niekomfortowo mogą się poczuć dodatkowo dzieci, czego chcemy unikać. Spotkania z Nelą odbywają się w miejscach, w których może bezpiecznie przebywać naraz kilka tysięcy osób, np. w galeriach handlowych (nie w salonie Empik, ale w całej powierzchni galeryjnej), bądź na dużych i dobrze zorganizowanych targach, gdzie jest przestrzeń. Czy są za rzadko? Sądzę, że niezależnie jak często by się odbywały, dzieci, czytelnicy Neli, i tak miałyby niedosyt. – Dotychczas na rynku ukazało się już 12 książek Neli Małej Reporterki, które sprzedały się w łącznym nakładzie ponad 1,5 mln egzemplarzy – jak pochwalił się Łukasz Wolak, dyrektor działu książek wydawnictwa Burda Książki. Wkrótce Mała Reporterka już nie będzie mała… Co będzie, jak Nela dorośnie? – 99,9 proc. książek dla dzieci piszą dorośli. Nela może wciąż pisać książki dla dzieci. Z drugiej strony czytelnicy Neli dorastają razem z nią. I chcieliby uczestniczyć w jej życiu, ale mieć trochę inny przekaz. Mamy tego świadomość i Nela planuje nowe projekty, które będą dedykowane dodatkowo do nieco starszej grupy wiekowej. – I nie możesz nic zdradzić? – Nie. – Czy otrzymujecie informacje zwrotne od czytelników, że tak się zainspirowali książką, że wybrali się w podróż? – Tak, otrzymujemy relacje, fotografie. To jest wielka przyjemność i frajda, dla której warto w tym biznesie być. Widać sens pracy. To nasza misja. – Przejdźmy do oferty książkowej dla dorosłych czytelników. Obserwuję, że wydajecie coraz więcej polskich autorów… – Kiedy zaczęłam pracę w Burdzie, cztery lata temu, zrewidowaliśmy założenia strategiczne profilu wydawniczego. Nastąpiła zmiana zarówno w zakresie strategii wydawniczej, jak i ze względu na politykę prowadzenia biznesu książkowego. Kiedyś Burda publikowała około 300 nowości każdego roku. Tymczasem w ubiegłym roku mieliśmy około 90 nowych książek i reedycji, a nowych tytułów było 73. – To połowa tego, co wydaliście w 2017 roku – kiedy pod marką ukazało się 147 tytułów… – Tak. Obniżenie liczby wydawanych tytułów idzie w parze ze stabilnym od kilku lat poziomem sprzedaży. Wydaje mi się, że to tendencja, która jest zupełnie przeciwna do tego, co się dzieje w tej chwili na rynku. Gdybyśmy mieli mówić o filozofii tego segmentu biznesu, to inwestujemy tyle samo pracy, ale w mniejszą liczbę tytułów i z lepszym efektem. W zeszłym roku mieliśmy ponad 40 dodruków i prawie 20 reedycji. Relacja dodruków i reedycji do nowych tytułów jest u nas dość wysoka. – A może wynika to z niedoszacowania nakładu? – Przeciwnie! To bywa pułapką wielu wydawnictw. Często drukuje się za dużo, a potem jest problem z nisko rotującym albo niesprzedawalnym nakładem. Drukowanie większych nakładów, by zmniejszyć jednostkowy koszt druku, to ignorowanie ryzyka magazynowego. – Ile osób działa w wydawnictwie książkowym? – W dziale książki pracuje 11 osób. – Jaki ten zespół wypracował przychód w 2018 roku? – Prawie 20 mln zł. – I z zyskiem? Odrabiacie stratę? – Tak. Gdy przyszłam tu w 2015 roku wynik działu książki był na sporym minusie. Konsekwentnie wzrasta rentowność biznesu. Wyższy ROS (Return on Sales) wypracowujemy szeregiem działań: zmianą strategii i polityki wydawniczej, zarządzaniem z użyciem odpowiednich narzędzi kontrolingowych, oraz tym, że podnieśliśmy świadomość biznesową w całym naszym dziale. Członkowie zespołu mają świadomość tego, że praca każdego z osobna …
Wyświetlono 25% materiału - 994 słów. Całość materiału zawiera 3978 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki