Piątek, 8 czerwca 2018
Książki bez słów
Jednym z ciekawych zjawisk na polskim rynku książek dla dzieci w ostatnich kilku latach jest eksplozja segmentu książek całkowicie lub w dużej mierze pozbawionych tekstu. Książek, w których cały bądź zasadniczy przekaz, często bardzo skomplikowany, fabularny, niejednoznaczny, wyrażony jest za pomocą obrazu. Wydawcy anglojęzyczni, którzy wydają takie książki od dawna, na określenie książek pozbawionych tekstu lub takich, w których słowa pełnią tylko funkcję pomocniczą (przekazują np. imiona bohaterów opowieści, nazwy gatunkowe pokazywanych w publikacjach edukacyjnych zwierząt czy roślin, nazywają przedmioty poznawane przez dzieci) ukuli określenie wordless books czy wordless stories, a więc książki, czy też opowieści bez słów. Dzięki takim książkom dzieci, które nie opanowały jeszcze umiejętności czytania albo opanowały ją w stopniu niepozwalającym na samodzielne czytanie dłuższych, złożonych tekstów, mogą uczyć się obcowania z książką, wyrabiają sobie nawyk sięgania po nią z półki, otwierania i przekładania kartek, śledzenia mniej czy bardziej linearnej fabuły. Książka bez słów jest czymś zasadniczo innym niż obecna na naszym rynku od niepamiętnych czasów dziecięca książka obrazkowa, łącząca tekst literacki z ilustrującym go obrazem. Jest, podobnie jak książka obrazkowa, przeznaczona do wspólnej lektury przez dziecko i osobę starszą, jednak w czytaniu książki bez słów to dziecku przypada najbardziej aktywna rola, może – i powinno – ono przejąć funkcję osoby opowiadającej i objaśniającej treść książki. Jeśli jest to książka fabularna, dziecko podczas opowiadania kształci swoje sprawności językowe, umiejętność opowiadania. Może być także czytana samodzielnie, po cichu, choć lepiej jest, gdy taka samodzielna lektura następuje po lub przed czytaniem wspólnym, angażującym mowę. Dziecko może ją czytać młodszemu rodzeństwu lub rówieśnikom, naśladując czytającego dorosłego. Książki bez słów nie wymagają tłumaczenia, łatwo je adaptować z obcych rynków, nic więc dziwnego, że w ofercie polskich wydawców najwięcej jest publikacji licencyjnych, które odniosły już sukces w innych krajach, są więc niejako wydawniczymi pewniakami. Jednak coraz częściej polskie oficyny zamawiają książki bez słów u rodzimych artystów proponujących nieoczywistą estetykę, awangardowe pomysły i rozwiązania, zdających sobie sprawę z tego, że ich dzieło będzie wpływało na bardzo różnorodne kompetencje i potrzeby duchowe dziecka. Także te artystyczne. „Ilustracje w książkach dla młodych odbiorców – pisze badaczka tematu Elżbieta Kruszyńska o książce obrazkowej, ale odnieść to można tym bardziej do książki bez słów – stanowią przede wszystkim pierwsze zetknięcie się dziecka ze sztuką i są jednocześnie wstępem do wychowania ku sztuce. Dziecko – mimo iż nie porusza się samodzielnie po galeriach i muzeach – jest pełnoprawnym odbiorcą sztuki” („Książka obrazkowa i jej rola w rozwoju dzieci – wprowadzenie w problematykę”, „Warmińsko-Mazurski Kwartalnik Naukowy”, Wydawnictwo Uczelniane WSIiE TWP, Nr 3, Olsztyn 2012). Dla najmłodszych Książki bez słów dla bardzo małych dzieci, takich, które uczą się dopiero mówić, muszą być odpowiednio proste i wyraziste. Często składają się ze stron przedstawiających pojedyncze przedmioty czy też ich zarysy, a zadaniem przeglądającego je malucha jest rozpoznawanie i, w miarę nabywania umiejętności mowy, nazywanie tego, co znajduje się na obrazku. Jednak i w tym segmencie autorzy i wydawcy mają ogromne pole do kreatywności i oryginalności, a niektóre z ich pomysłów są naprawdę zaskakujące. I to nie tylko pomysły plastyczne – a wymienione niżej pozycje są wybitnymi dziełami twórczości książkowej – ale także te wynikające z doskonałej znajomości dziecięcego sposobu poznawania świata, kształtujących się i rozwijających sfer intelektu, wrażliwości, umiejętności. Książka pod przewrotnym tytułem „To nie jest książka” uznanego francuskiego ilustratora i projektanta Jeana Julliena (wydawnictwo Mamania) wykorzystuje właściwości rozkładówek, które – otwarte w odpowiedni sposób – mogą naśladować otwarte pudełko z różnościami, laptop czy klawiaturę instrumentu muzycznego z nutami. Dziecko może więc nie tylko tę „nieksiążkę” przeglądać, opowiadać o tym, co jest w niej narysowane (a jest tu wiele rysunków mimo swej prostoty wieloznacznych), ale też bawić się nią jak zabawką. Książkowa miniseria „Pierwsze Obrazy” Joanny Merkurii Czerwińskiej („Praptaki i inne zwierzaki”, „Rogacze i przeżuwacze”, „Pasterze i tancerze”, wydawnictwo Dwie Siostry) proponuje małemu czytelnikowi oglądanie i opowiadanie obrazów inspirowanych sztuką prehistoryczną, a więc przedstawiających rzeczywistość odległą od dziecięcego doświadczenia, choć – być może przez wyraziste kształty, kolory i kontrasty – dobrze docierające do dziecięcej wyobraźni. Klasycy psychologii i pedagogiki rozwojowej, tacy jak Georg Kerschensteiner czy John Dewey, zauważyli już z górą sto lat temu podobieństwa rozwoju gatunkowego i indywidualnego człowieka, dlatego proponowali, aby małe dzieci uczyć np. prymitywnych sposobów uprawy ziemi, rzemiosł czy technik artystycznych. Czerwińska, jakby w tym duchu, proponuje bardzo małym dzieciom oglądanie i opowiadanie pierwotnej sztuki. Przeznaczona dla nieco starszych dzieci adaptowana z Francji książka Anne-Margot Ramstein i Matthiasa Aregui „Przed i po” (Format) pozwala małym czytelnikom na tworzenie nieco już bardziej rozbudowanych opowieści o przedmiotach, istotach, zjawiskach. Przy pomocy obrazów opowiada o tym, co się skąd wzięło, co z czego wynika. Czyni to z humorem i przewrotnością (odwołuje się m.in. do ważnych w wieku dziecięcym paradoksów typu „co było pierwsze, jajko czy kura”), pomagając małym czytelnikom zrozumieć, że świat bywa skomplikowany i niejednoznaczny. Obrazkowe kompendia Kiedy dzieci nieco już podrosną, można zaproponować im edukacyjne książki bez słów pozwalające poznać świat szerszy niż ten widziany w najbliższym otoczeniu. Takim właśnie, przeznaczonym do oglądania w towarzystwie kogoś starszego lub samodzielnie, przebojem o światowej już skali (ponad 2,5 mln sprzedanych egzemplarzy w kilkunastu krajach) są obsypane nagrodami „Mapy” Aleksandry i Daniela Mizielińskich (Dwie Siostry). Książka jest bardzo atrakcyjnym wizualnie atlasem świata wzorowanym na dawnych zbiorach map. Można dzięki niej poznać nie tylko geografię państw poszczególnych kontynentów, ale także ich kulturę, tradycje, obyczaje. Okazuje się jednak, że książka szczególnie podoba się małym dzieciom, takim, które nie umieją jeszcze samodzielnie przeczytać nazw geograficznych i opisów ilustracji. „Kiedy Janek nie umiał jeszcze czytać – mówi Michał Wójtowski, ojciec siedmiolatka – przeglądał »Mapy« Mizielińskich, jakby przedstawiały one nie rzeczywiste państwa i kontynenty, ale fantastyczne krainy, w których rozgrywały się wymyślane przez niego historie. Przeglądał często sam, ale później opowiadał nam, co działo się w wymyślonych przez niego krainach. Dzięki tym opowieściom …
Wyświetlono 25% materiału - 946 słów. Całość materiału zawiera 3786 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?