środa, 9 kwietnia 2014
(refleksja na temat XXIII Międzynarodowego Festiwalu Poezji w Medellin)
Za tysiąc lat pokoju dla Kolumbii! Ameryka Łacińska, jak przystało na „kontynent poezji” obok już tych istniejących festiwali powołuje do życia coraz to nowe inicjatywy. Takie wydarzenia jak Międzynarodowe Spotkanie Poetów Świata Łacińskiego w Meksyku, Międzynarodowy Festiwal Poezji w nikaraguańskiej Granadzie, Festiwale w Hawanie, czy w argentyńskim mieście Rosario i Buenos Aires znam z autopsji – każde z nich ma swoją specyfikę i lokalny koloryt, a przy tym uczestniczą w nim, obok Latynosów, poeci z całego świata. Od dwóch lat działa także Międzynarodowy Festiwal Poezji w stolicy Peru, Limie, rozwijają się festiwale w Panamie, na Dominikanie, w Kostaryce, w Puerto Rico… Ale Międzynarodowy Festiwal Poezji w kolumbijskim Medellin różni się od tych wszystkich świąt poetyckich pod wieloma względami. Przede wszystkim jest to najstarszy festiwal w Ameryce Łacińskiej, zapoczątkowany jeszcze w burzliwym ubiegłym stuleciu: po raz pierwszy odbył się 23 lata temu, w roku 1991, z każdym rokiem nabierając nowych sił i motywacji do dalszej ekspansji. To za sprawą tego wydarzenia czteromilionowa metropolia Medellin – która zyskała na świecie ponurą sławę stolicy karteli narkotykowych, morderczych porachunków na ulicach w biały dzień i nieprawdopodobnych wprost zbrodni, popełnianych przez główne siły ciągnącego się od półwiecza krwawego konfliktu – zmienia powoli swój znak jakości. Gdy pomyślę, że pierwszy Festiwal odbywał się jeszcze za życia osławionego bossa kokainy, Pablo Escobara, uświadamiam sobie lepiej heroiczny zamysł, który legł u podstaw tego wydarzenia. Nie udało mi się niestety porozmawiać na temat genezy festiwalu z jego twórcą i wciąż aktualnym dyrektorem, Fernando Rendonem – ja występowałam codziennie, czytając swoje wiersze w różnych miejscach i miejscowościach, on zaś musiał rozmawiać ze wszystkimi uczestnikami, organizatorami, mieć oko na wszystko (w tym roku, podczas uroczystości zakończenia Festiwalu, w uznaniu swoich zasług otrzymał nagrodę Republiki Południowej Afryki imienia Nelsona Mandeli). Festiwal, organizowany od początku przez pismo literackie „Prometeo” i jego zespół redakcyjny, został w roku 2006 nagrodzony Alternatywną Nagrodą Nobla przyznawaną przez jury szwedzko-niemieckie szczególnie ważnym i unikalnym inicjatywom społecznym i kulturalnym, które „ odpowiadają w sposób praktyczny i wyjątkowy na najpilniejsze wyzwania współczesności”. Nagroda ta, wysokości 50.000 euro, ustanowiona przez Jacoba von Uexkull – twórcę Fundacji Right Livelihood Award w porozumieniu z parlamentem szwedzkim – jest przyznawana co roku instytucjom bądź jednostkom za działania niezwykłe, odważne i wizjonerskie na rzecz zwalczania niesprawiedliwości wszelkiego rodzaju, dyskryminacji mniejszości etnicznych, ochrony unikalnej i niszczonej przez wielkie korporacje przyrody lub – jak w tym wypadku – za propagowanie wartości kultury w dążeniu do osiągnięcia trwałego pokoju. W tym miejscu te ogólnikowe hasła przestają być opatrzonym do znudzenia pustosłowiem. Trwały pokój? Pokój ostateczny, nieodwołalny? Festiwal w Medellin odbywa się w imię „1000 lat pokoju dla Kolumbii”! To hasło-zaklęcie widnieje nie tylko na sugestywnym, surrealistycznym plakacie, gdzie na tle oceanicznego błękitu wznoszą się rozfalowane pionowo w ruchu formy ni to architektoniczne, ni to roślinno-zwierzęce, ale także na rozdawanych uczestnikom szafirowych T-shirtach. Zastanawiam się, czy w ten baśniowo-popkulturowy sposób przemawia desperacja umęczonych koszmarem bratobójczej wojny Kolumbijczyków, czy determinacja tych, którzy wymyślili ten Festiwal, stawiając na… Poezję. „Poezjo, poezjo – cóżeś ty za Pani”? – chciałoby się zakrzyknąć ze zdumieniem i podziwem w kraju, który okropnościom wojny chce nareszcie powiedzieć NIE, zawierzając jednoczącej sile i aspiracji poezji. We wstępie do katalogu przedstawiającego wszystkich poetów tegorocznego Festiwalu, ich biogramy, zdjęcia, wybory wierszy po hiszpańsku i częściowo po angielsku, padają wyznania bezgranicznej wiary w poezję jako siły odpowiadającej życiem na śmierć, marzeniem na rzeczywistość. „Nasz Festiwal zbudował złote mosty, aby bardowie z całego świata przedstawili tutaj swoje legendy i symbole poetyckie… Udowodnił, że poezja odnawia życie tych wszystkich, którzy są w stanie przeobrazić świat”. Tego typu zdania wydają się nieprawdopodobne w żyjącej konsumpcją Europie, której poeci, doświadczeni historią swojego kontynentu, zepchnięci na margines przez wszechwładną komercję, już dawno temu wyzbyli się romantycznych z ducha iluzji. Poezja – z wielością jej języków, rozmaitych kodów kulturowych, tradycji i symboli – kontra przemoc? Takaż to siłaczka? Przemoc – w wydaniu osłabionych ostatnio terrorystycznych grup lewackiej partyzantki FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii), które jeszcze niedawno porywały i mordowały zakładników, w tym nieletnich, zmuszały chłopów do uprawiania koki, obsiewały minami tereny pól uprawnych. Ale także akty brutalności, których dopuszczały się zorganizowane oddziały paramilitarne powołane rzekomo dla ochrony handlarzy bydła i wielkich latyfundiów. I – co dodatkowo komplikuje, mąci i tak złożony obraz – przypadki przemocy ze strony armii (ujawniono niedawno porwania sprzed kilku lat młodych chłopców, prawie dzieci, z wiosek i ubogich przedmieść Bogoty przez żołnierzy rządowych, którzy mordowali porwanych i przebierali w uniformy partyzantów z FARC dla uzyskania premii za zlikwidowanie „wroga”!) Dla zrównoważenia tych wdzierających się w wyobraźnię i pamięć obrazów należy wspomnieć, że od pewnego już czasu trwają w Hawanie bardzo trudne negocjacje między wysłannikami kolumbijskiego rządu a reprezentantami FARC, w których stawką dla tych ostatnich jest amnestia, a nawet możliwość sprawowania urzędów publicznych w kraju. Jak chyba wszyscy poproszeni o to jeszcze przed przylotem do Medellin poeci, podpisałam na prośbę organizatorów Festiwalu apel o zawarcie pokoju i w pięć minut później otrzymałam gorące podziękowanie od Fernando Rendona. „Za tysiąc lat pokoju dla Kolumbii!” Co jednak myśleć o rzucającym się w oczy graffiti na murze na wprost pięknego …
Wyświetlono 25% materiału - 835 słów. Całość materiału zawiera 3340 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki