Wtorek, 3 lipca 2018
Rozmowa z Robinem Cookiem
– Musiałem trochę na pana poczekać, tak długa kolejka fanów zebrała się, żeby dostać od pana autograf… – To niesamowite, że fani są gotowi prawie godzinę czekać na autograf. Ja nie stałbym w kolejce do siebie nawet sekundy! To dla mnie wielki honor, że chcą ze mną porozmawiać i wziąć autograf. Europa  Wschodnia jest pod tym względem naprawdę niesamowita. Ludzie są generalnie dobrze wyedukowani i dużo czytają. – W Polsce to jest trochę bardziej skomplikowane. 62 proc. osób przyznaje się do tego, że nie przeczytało  w ciągu roku ani jednej książki. Ci, co czytają, są jednak w stanie pożerać ogromne ilości książek. – Rozumiem. Tacy czytelnicy są naprawdę wspaniali. – Wciąż pracuje pan jako doktor? – Tak, nadal jestem czynnym lekarzem. Obecnie pracuję jednak w zupełnie inny sposób niż przed laty. Kiedyś byłem doktorem, który pisał w ramach hobby. Teraz sytuacja się odwróciła. Zawód lekarza pełnię od lat pro bono. Należę do zespołu bostońskiego szpitala Mass General oraz do Amerykańskiej Akademii Okulistyki. Wciąż absolutnie czuję się lekarzem. – Który z tych dwóch zawodów sprawia panu większą satysfakcję? – Myślę, że zdołałem połączyć obie profesje. Bycie pisarzem pomogło mi zostać lepszym lekarzem. Pisanie nauczyło mnie robienia lepszych wywiadów z pacjentami. Zwracam większą uwagę na ludzi i ich unikalną osobowość. Lekarze mają wiele możliwości zadawania pytań ludziom. I powinni to robić, jeśli chcą być lepszymi profesjonalistami. Ale jednocześnie nigdy nie zostałbym pisarzem, gdybym nie poznał od środka świata medycyny. Stamtąd czerpię swoje tematy. – „Szarlatani” to książka o tym, w jaki sposób nowoczesne technologie wpływają na naszą osobowość i zmieniają etykę medyczną. Myśli pan, że wyczerpał ten temat najnowszą książką? – Temat mediów społecznościowych i tego, jak wpływają one na nasz sposób myślenia jest zbyt wielki, żeby można go wyczerpać jedną książką. Uważam, że to niezwykle istotny problem. I będzie miał  ogromny wpływ na edukację lekarzy w Stanach Zjednoczonych. Lekarze są w równym stopniu narażeni na niewłaściwy wpływ mediów społecznościowych jak ktokolwiek inny. Używają Facebooka, Instagrama w życiu prywatnym, ale też zawodowym. Próbują zwiększyć swój status, a co za tym idzie też zarobki, kupując „lajki” na Facebooku. Odkryli, że im więcej polubień na ich profilu, tym większa szansa na podwyżkę czy bonus. – A tu wciąż mówimy o zachowaniach względnie uczciwych. Nikt się nie podszywa pod fałszywą tożsamość. – Oszukiwanie w mediach społecznościowych jest niezwykle łatwe. Mnóstwo osób tak postępuje. Ludzie zawsze udają, że robią więcej niż w rzeczywistości i są bardziej radośni niż w rzeczywistości. Z czasem zaczynają się jednak gubić we własnej sieci kłamstw. Lekarze też są na to narażeni. Szpital, z którym współpracuję, jest jednym z największych w USA. Często spotykamy się tam na zebraniach, podczas których omawiamy procedury i problemy związane z jego działalnością. Dzięki mediom społecznościowym nieszczerzy lekarze mogą jednak bez problemu stworzyć iluzję tego, że byli na takim spotkaniu lub właśnie przez trzy dni szkolili się np. w Mass General. Powiedziałbym wręcz, że nowe media zachęcają do takich kłamstw. To mnie niepokoi. – W swojej książce zwraca pan uwagę na to, że zasady edukacji medycznej w Ameryce nie zmieniły się od ponad stu lat. Pana osobista …
Wyświetlono 25% materiału - 510 słów. Całość materiału zawiera 2043 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki