Poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozmowa z Basią Basiewicz-Borowską oraz Martą Szelichowską – współwłaścicielkami wydawnictwa Axis Mundi
Skąd się wzięła nazwa Axis Mundi? Axis Mundi oznacza „drzewo życia” czyli bardzo szumnie rozumiejąc – środek wszechświata i łącznik świata materialnego z niematerialnym, jakbyśmy chciały dopisać do tego filozofię, ale tak naprawdę decydujące było dobre brzmienie. A drzewo, jego symbol, bardzo nam się podobało! Jest jeszcze jeden prosty atut, że nazwa zaczyna się na A, czyli na pierwszą literę alfabetu! A axis to jest drzewo? Tak, drzewo życia. A nie oś? Oś świata też, ale tę oś świata stanowiło drzewo, które w celtyckiej mitologii podtrzymywało wszechświat i właśnie łączyło świat niematerialny z materialnym. Taki łącznik mogą stanowić książki! To jest też trochę dopisywanie filozofii, ale drzewko nas zainspirowało, bo chcieliśmy mieć w logo właśnie symbol drzewa. Kto założył to wydawnictwo? My dwie: Basia Basiewicz-Borowska i Marta Szelichowska. Pomogły nam w spotkaniu Studia Podyplomowe Polityki Wydawniczej i Księgarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, którymi kieruje dr Marek Tobera. Obie tam się znalazłyśmy, bo chciałyśmy coś więcej robić w branży wydawniczej. Znałyście się panie wcześniej? Tak, zresztą przypadkiem, bo z... wywiadówek jako mamy, gdyż nasze dzieci chodziły razem do podstawówki. Nie wiedziałyśmy wtedy o sobie tyle, żeby nawiązać współpracę. Spotkałyśmy się potem na tych samych studiach w 2005 roku. Jedna z nas – Basia – pracowała wtedy u swojej rodziny w wydawnictwie prawniczym, a druga – Marta, czyli ja – była dziennikarką i tłumaczką i od tej strony współpracowałam z różnymi wydawnictwami. Chodziło mi po głowie, że chciałabym jednak coś swojego otworzyć, tylko brakowało mi kogoś do współpracy. I pojawiła się uzupełniająca mnie świetna osoba. Rozumiemy się w pół słowa i świetnie nam się razem pracuje. Jakie było doświadczenie pani Basi? Przez dziesięć lat prowadziłam wydawnictwo prawnicze o nazwie Bohdan Orłowski jako pracownik w rodzinnej firmie w Konstancinie, która wydawała kwartalnik „Poradnik dyrektora i księgowego szkoły”. Były to wtedy olbrzymie nakłady. Potem te tytuły zostały sprzedane, a firma zajęła się inną działalnością. Pani Basia wniosła do nowego wydawnictwa dziesięć lat doświadczenia z pracy wydawniczej? Tak, dziesięć lat pracy jako kierownik wydawniczy. Dyrektor wydawnictwa? Dokładnie! Znalazły się panie na Uniwersytecie i doszły do wniosku, że możecie razem stworzyć wydawnictwo... Tak. Ja, czyli Marta, wniosłam doświadczenie od strony merytorycznej i promocyjnej, a część produkcyjna, administracyjna, handlowa i techniczna była dla mnie trochę zagadką i zresztą z tego powodu poszłam właśnie na studia edytorskie. A Basia była mocna w tych tematach i na prawdę bardzo dobrze uzupełniłyśmy się. I jedna drugiej mogła pomóc. A pomysły na książki każdej z nas przychodzą do głowy równie dobre. A ja, czyli Basia, dodałam jeszcze do zespołu grafika – mojego męża. Też myślałam wcześniej o założeniu swojego wydawnictwa, bo wydawnictwo prawnicze już mnie trochę nudziło, to nie było moje ulubione zajęcie. Ile miały panie pieniędzy, gdy podjęły decyzję o założeniu wydawnictwa? Nie było tak, że miałyśmy przygotowane pieniądze, tylko najpierw miałyśmy idealistyczne podejście i pomysły, ale pomysły na szczęście trafne, bo pierwsza książka czyli „Al Pacino. Rozmowy” Lawrence’a Grobela sprzedała się bardzo dobrze i została obwołana filmową książką roku. Wtedy było jeszcze mało biografii, ten fragment rynku bardzo się zmienił. Natomiast w 2007 roku, kiedy startowałyśmy, było mało książek biograficznych. Również nasza druga książka – biografia Boba Marleya autorstwa Timothy White’a – też była bardzo celnym strzałem, bo ta książka cały czas się sprzedaje. Trochę dopożyczając, aby ruszyć, zaraz zaczęłyśmy zarabiać na książkach. Miałyśmy też wypracowaną współpracę z drukarnią w postaci długiego terminu płatności. Co było zapewne „posagiem” pani Basi z poprzedniego wydawnictwa... Oczywiście. I do tego mieliśmy naszego grafika, a także jeszcze inne sprawy udało nam się zorganizować dzięki nawiązanym wcześniej kontaktom. Mogłyśmy płacić dopiero wtedy, kiedy książki zaczęły już zarabiać. Natomiast Marta wniosła do wydawnictwa książki swojej mamy, Barbary Rybałtowskiej. Zaczęliśmy od wznowienia napisanej przez nią biografii aktorki Barbary Brylskiej i to była nasza trzecia książka. Potem zabrałyśmy się za wydawanie „Sagi”, czyli cyklu powieści Barbary Rybałtowskiej, a dzięki tym kontaktom pojawił się też Jerzy Antczak ze wspomnieniami zatytułowanymi „Noce i dnie mojego życia”. I tak się to wszystko rozwinęło. Kolejnym pomysłem była decyzja, że będziemy wydawać biografię jako nasz główny nurt i temu jesteśmy wierne. Rozwinął się też drugi nurt – powieściowy. Gdzie panie kupują prawa autorskie? Albo w agencjach, albo bezpośrednio od zagranicznych wydawców. Wcześniej żadna z pań takich kontaktów nie miała? Trzeba je było zbudować, aczkolwiek trochę kontaktów miałam jeszcze z mojej pracy dziennikarskiej. Wówczas poznałam wiele osób ze świata muzycznego i filmowego. Gdzie pani pracowała, …
Wyświetlono 25% materiału - 721 słów. Całość materiału zawiera 2884 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki