Poniedziałek, 25 lipca 2011
Rozmowa z Marianną i Jerzym Okuniewskimi – współwłaścicielami Książnicy Polskiej
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru305
Podział obowiązków w waszej firmie zakłada, że Jurek wyznacza kierunek, w jakim ma się ona rozwijać, a Marianna daje na to pieniądze albo… nie daje. Mam rację? Jerzy Okuniewski: Masz. Ja odpowiadam za wizję, inwestycje, modernizacje, kadry i to, co jest moim konikiem, czyli marketing i promocję. Natomiast kwestie związane z finansowaniem tych pomysłów leżą w gestii mojej żony – kontakty z kontrahentami, bankami itd. Formalnie ja jestem prezesem spółki, a Marianna dyrektorem zarządzającym. Marianna Okuniewska: Czasami wydaje się jednak, że odpowiadam za wszystko. Przykładowo, dziś rano Jurek mnie zapytał, dlaczego stojący na parterze dystrybutor z napojami jest pusty… [śmiech] JO: Bo do większości księgarń wprowadzamy szafy chłodnicze z napojami. Ale chyba nie w celu pozyskania dodatkowego obrotu? JO: Oczywiście, że nie. Chodzi o dodatkowy wabik, dzięki któremu klienta zatrzymamy na dłużej. A kłócicie się czasem? MO: Bardzo często. [śmiech] JO: Na tematy prywatne w ogóle się nie kłócimy albo bardzo rzadko. Natomiast gdy rozmowa schodzi na sprawy zawodowe… Marianna ma tu rację. Czyli „przynosicie” do domu firmę. MO: Nie da się nie przynosić. JO: W praktyce wygląda to tak, że wracam do domu, coś jem, po czym wracam do firmy albo jeżdżę wizytować księgarnie. Aktualnie rozbudowujemy Centrum Książki, więc na placu jestem praktycznie cały czas – rano, w ciągu dnia, wieczorem… Ale pańskie oko konia tuczy. Marianna natomiast wraca do domu, robi obiad, po czym siada do papierów i pracuje do godziny 22… I tak dzień w dzień. O, przepraszam – z małym przerywnikiem na dziennik, a czasem serial. I po co to wszystko? JO: Muszę przyznać, że to uwiązanie z firmą to najgorsze, co nas mogło spotkać. Ale ma to i dobre strony. MO: Zależy dla kogo… [śmiech] JO: Firma żyje, opiera się kryzysom… Jeżeli tak często dochodzi między wami do różnicy zdań, to jak wam się udaje ciągnąć ten wózek? MO: Umiemy zawierać kompromisy – raz ja ustępuję, innym razem Jurek. JO: Trzymamy się natomiast zasady, że decydent finansowy musi być jeden. Jeżeli na jakiś projekt, mimo że wcześniej uzyskał moją akceptację merytoryczną, w firmie nie ma pieniędzy, sprawa idzie do kosza. Albo jest przesuwana w czasie. MO: Pracujemy razem od 1988 roku. Z takim stażem trudno żeby coś nie wychodziło. JO: To prawda. Gdyby nie ta symbioza, nic by nam nie wyszło. Ja przykładowo jestem za miękki w rozmowach z kontrahentami. A Marianna wyciska ich jak cytrynę. Do mnie dostawcy w ogóle nie przychodzą, podobnie banki czy przedstawiciele organów mających prawo do kontroli przedsiębiorstwa. MO: Masz jak u Pana Boga za piecem! [śmiech] JO: Ja przez 25 lat nie widziałem na swoim biurku wezwania do zapłaty. A na inne biurka takie wezwania trafiają? JO: O, przepraszam. Kiedyś przyszły dwa – jedno na 35 groszy, a drugie na 85 groszy. Były to odsetki naliczone przez jednego z wydawców. [śmiech] Plan stu księgarń w ramach sieci Książnicy Polskiej, o którym piszecie na swojej stronie, to chyba tylko marzenie, prawda? A moment wydaje się idealny. Rosnąca frustracja z powodu bezradności wydawców wobec silnej pozycji Empiku powinna im kazać zwrócić się ku alternatywnym kanałom sprzedaży ich książek. MO: Empik gra na nerwach nie tylko wydawcom. Jak mamy się czuć, widząc jak przez cały grudzień jeden z tytułów Pascala jest na wyłączność właśnie dla Empiku. Kiedy dostajemy go do sprzedaży, jest już styczeń, czyli musztarda po obiedzie. Powinniśmy za takie praktyki obrazić się na Pascala wycofując jego książki z sieci. Przychodzi jednak sezon turystyczny i nie możemy nie mieć u siebie przewodników tego wydawcy. Z napiętych relacji między Empikiem a wydawcami zdajemy sobie sprawę – widzimy to po wezwaniach do zapłaty, jakie przychodzą niekiedy jeszcze przed dniem wymagalności zobowiązań… Czegoś takiego wcześniej nie było! Przekonana jestem zarazem, że wobec Empiku ci sami wydawcy siedzą cicho. Ale co z tą setką? JO: Ta setka to – jak wiesz – moje marzenie. Obecny kryzys i zamęt na rynku książki powinien przyśpieszać konsolidację branży. MO: Jak księgarnie będą się wykruszać w takim tempie jak teraz, to za kilka lat faktycznie zostanie już tylko setka. Wszystko jest coraz droższe, więc rosnąć będzie odkup podręczników, z których gros księgarń się utrzymuje. Wejdzie niż demograficzny, potem elektronika i… będzie po księgarstwie. A słyszycie o upadkach firm księgarskich? JO: Spotkałem się z opinią, że dziennie likwidowana jest w Polsce jedna, a nawet półtorej księgarni. To chyba nieprawda. Tygodniowo – może tak. Ale dziennie? Za kilka lat nie byłoby już żadnej. JO: Powiedz mi jednak, po co nam obecnie 2500 księgarń? Wystarczy 1000 dobrych! Do tego wszystko zmierza. Powinno was to cieszyć, bo zostaną najlepsi, którzy do tych zmian zdołają się zaadaptować. MO: Być może, warunkiem jest jednak powstrzymanie spadku czytelnictwa. Wydawcy chwalą się wzrostami sprzedaży za 2010 rok, ale już pierwszy kwartał 2011 roku nastraja pesymistycznie. Jeżeli największa w Polsce hurtownia, czyli Azymut, przyznaje się do kilkunastoprocentowego spadku… A nie sądzę, by kwiecień i maj były lepsze. To ile wyniesie spadek w pierwszym półroczu? A nowe punkty sprzedaży książek jak Media Markt czy Saturn nie załatają tej dziury. A jak u was ceny detaliczne zmieniły się od maja?MO: Nie zmieniły się. Podwyżkę VAT-u w 90 proc. przypadków wzięli na siebie wydawcy. A w pozostałych wypadkach my. Wymagało to olbrzymiego wysiłku, ponieważ przez kwiecień firma właściwie jedynie czyściła magazyn, dokonywała zwrotów itd. Koszty transportu wzrosły niebywale, ale co było robić… A macie jeszcze …
Wyświetlono 25% materiału - 874 słów. Całość materiału zawiera 3498 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki