środa, 22 marca 2017
WydawcaŚwiat Książki
AutorMarci Shore
TłumaczenieMarcin Szuster
RecenzentTomasz Zb. Zapert
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2008
Liczba stron512


Marci Shore opisała polskich pisarzy za młodu bywających w „Ziemiańskiej”,
basujących Majakowskiemu, a potem afirmujących piórami PRL.
Autorka ceni ich twórczość, a na życiowe wybory spogląda z pobłażliwością,
Toteż zdumiewa czytelników entuzjazm badaczki dla wyczynów
„niezwykłej Wandy Wasilewskiej” – zdaniem Shore zasługującej na
miano męża stanu, bo świetnie dogadywała się ze Stalinem – czy też
Janiny Broniewskiej. W książce nie widać choćby śladu refleksji nad genezą
marksizmu owych twórców. Dostrzegamy za to miłość do Rosji
i awersję do endecji.

W trakcie lektury nasuwają się dwa fundamentalne pytania. Jakim
cudem nonszalanccy i naiwni literaci, poligloci znający literaturę światową,
wyznawcy rozmaitych nurtów literackich tak łatwo rezygnowali
z wolności twórczej? Dlaczego w ich umysłach nie zapalała się czerwona
lampka, na wieść o tym, iż „literatura ma się wyzbyć zgniłego indywidualizmu
i funkcjonować zgodnie z prerogatywami partii”? Niestety
u Shore nie znalazłem odpowiedzi na te kwestie.

Dla Polaka jest to książka ogromnie przygnębiająca, ponieważ przywołuje
dzieje zniszczenia naszej kultury. I to przy początkowym aplauzie
części jej koryfeuszy. Ukazuje ponadto jak łamano moralne kręgosłupy
osobom predestynowanym do osiągnięć na różnych polach literatury,
a w młodości naiwnie spierającym się o faszyzm i bolszewizm.
Niestety te ideologie zatriumfowały, kładąc kres żywotom bohaterów
Shore m.in.: Brunona Jasieńskiego, Witolda Wandurskiego, Stanisława
Ryszarda Standego czy Mieczysława Brauna.

No votes yet.
Please wait...
OCEŃ KSIĄŻKĘ