Piątek, 19 stycznia 2024

Jak już informowaliśmy, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego planuje połączyć Instytuty Książki i Literatury.

Przyczyną połączenia jest „optymalizacja wydatkowania środków publicznych przy jednoczesnym zabezpieczeniu pełnej realizacji misji państwa w zakresie działu administracji rządowej – kultura i ochrona dziedzictwa narodowego, poprzez włączenie zadań Instytutu Literatury do Instytutu Książki jako komplementarnych, uzupełniając jego kompetencje w zakresie działania na rzecz polskiej literatury”.

Andrzej Nowakowski, pierwszy dyrektor Instytutu Książki, skomentował tę decyzję w mediach społecznościowych: „Instytut Książki wraz z Instytutem Literatury są już zbędne. Nikomu do niczego nie służą!”.

Swój komentarz rozwinął w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej”:  „Na początku działalności twórcy i instytucja mówili wspólnym językiem. Czuliśmy puls polskiej kultury i wiedzieliśmy, jak ją zaprezentować za granicami. Problemy pojawiły się wraz z rozbudowaniem Instytutu o kolejne zadania, coraz większym zaangażowaniem się w realizację państwowych polityk. W efekcie dzisiaj instytucje są w nieustannym sporze z ludźmi kultury. Myślenie o kulturze w formie corocznych konkursów, braku przejrzystych zasad i gwarancji na przyszłość powinno być już przeszłością, bo to skamielina”.

I dodaje: „W obecnej formie nie ma on nic wspólnego z tym, czym miał być – placówką szybkiego reagowania na to, co się dzieje w Polsce i na świecie”.

Jak wskazuje: „Instytut nie powinien zajmować się rozdzielnictwem pieniędzy, bo to wypacza jego zadania i sprawia, że staje się instytucją stojącą za polityczną akceptacją przedsięwzięć literackich. Dzisiaj polscy działacze kulturalni stali się żebrakami, którzy kombinują, jak wstrzelić się w aktualne wymogi, jak dostosować się do programów, jak się załapać. Za dużo uwagi poświęca się żebractwu zamiast kreacji”.

Do komentarza Andrzeja Nowakowskiego odniósł się Grzegorz Gauden, również były dyrektor Instytutu Książki: „Wszyscy powinni pamiętać, że podwaliny pod IK tworzył niezapomniany Albrecht Lempp, a ty byłeś jego pierwszym dyrektorem, który od strony organizacyjnej i prawnej budował go od podstaw. I udało się, także dzięki wspaniałym pracownikom. A decyzje o powołaniu IK podjął Waldek Dąbrowski. I od razu umieścił go w Krakowie! Nie zgadzam się, że IK jest niepotrzebny. Jest bardzo potrzebny. Argumentów jest mnóstwo”.

 

Podaj dalej
Autor: ET
Rynek książki
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.