
Warsaw Enterprise Institute opublikował trzecią edycję „Czarnej Księgi” wydatków publicznych. To przegląd nietrafionych inwestycji z całej Polski – tych małych i tych ogromnych, które zamiast służyć obywatelom, pożarły miliony złotych i okazały się totalną klapą.
„Siłownia dla bobrów”, kranik z wodą za 160 tysięcy, porty-widma czy – tradycyjne już – szalety za setki tysięcy złotych stojące w szczerym polu to zaledwie wierzchołek góry lodowej tegorocznych absurdów.
Do „Czarnej Księgi” trafiła także niszczejąca zabytkowa kamienica Zygmunta Stępińskiego z 1950 r. (dawna mleczarnio-kawiarnia „Udziałowa”, potem siedziba Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy), z napisem „Cały naród buduje swoją stolicę”. Od marca 2022 roku stoi pusta, po tym jak wyprowadził się z niej Empik, bo miasto podniosło czynsz z ponad 120 tys. zł miesięcznie do kwoty „nie do zaakceptowania”.
„I tak to się kręci, a koszty rosną” – wskazują autorzy opracowania. Szacunkowo skarb państwa ponosi z tytułu niszczenia budynku koszty wahające się od 100 do 200 tys. zł rocznie (podatek od nieruchomości + utrzymanie, ochrona, ogrzewanie, bieżące naprawy – według wycen rynkowych dla obiektu 945 m² w centrum); wartość nieruchomości 25–40 mln zł; remont generalny (z wymogami konserwatora) minimum 8–12 mln zł (koszty „trudne do oszacowania” według ratusza, ale rosną z każdym rokiem opóźnień).
„W prestiżowym miejscu przy Trakcie Królewskim mamy pusty zabytek, który zamiast generować zyski (handel, usługi, kultura), generuje tylko koszty dla podatników. Prywatny inwestor mógłby już dawno wynegocjować z konserwatorem kompromis i ożywić budynek. Zamiast tego – przepychanki między urzędami i ministerstwem. Klasyczna biurokracja: każdy ma „swój pomysł”, a nikt nie ponosi odpowiedzialności za kolejne lata pustostanu i setki tysięcy złotych strat rocznie. Warszawa traci reprezentacyjną wizytówkę miasta, a podatnicy – pieniądze. To nie jest problem jednej kamienicy. To symptom, jak państwo i samorząd potrafią marnować szanse tam, gdzie zwykły rynek rozwiązałby sprawę w kilka miesięcy”.
Publikacji raportu towarzyszy plebiscyt na najbardziej „skandaliczny” wydatek roku. Na stronie wei.org.pl/czarna-ksiega-wydatkow-publicznych-edycja-2026 każdy może wskazać trzy inwestycje, które uważa za najbardziej żenujące lub irytujące. Kwota nie jest tu najważniejsza, liczy się skala absurdu. Dla zwycięzcy tego wstydliwego rankingu przewidziano specjalną nagrodę, tradycyjne słomiane misie. Zwycięzcy zostaną przedstawieni na koniec rankingu.













