Czwartek, 4 lipca 2019
"Jak przechytrzyć nieboszczyka"

Lucyna i Elwira marzą o udanym wypoczynku. Mając w pamięci wakacyjny wyjazd do Grecji sprzed roku, który spełnieniem marzeń zdecydowanie nie był, tym razem postanawiają wybrać się nad polskie morze. Wszystko wydaje się znakomicie układać – domek wynajęty tanio okazuje się uroczy, pogoda – o dziwo – wymarzona, towarzystwo przyjaciółki znakomite. Jedyny problem to… nieboszczyk znaleziony w komórce. Jak bohaterki poradzą sobie z psującym beztroski nastrój faktem?

Wakacyjny czas sprzyja większemu luzowi, zabawie i niezobowiązującym lekturom. Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska – autorki cenione przez czytelniczki za rozbrajający humor i pokrętne, typowo kobiece spojrzenie na świat – przygotowały lekką, zabawną lekturę, którą z przyjemnością można zabrać na plażę lub ogrodowy hamak.

Historia, jak zwykle u nich, miejscami jest nieco absurdalna (jak samo życie), ale przez to wciągająca i pełna nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Jest zatem i śmiesznie, i strasznie. Taka mieszanka emocji daje gwarancję doskonałej, wakacyjnej lektury.

Bohaterki powieści różnią się od siebie jak ogień i woda – Lucyna jest introwertyczną romantyczką pracującą w dziale marketingu firmy oferującej nowoczesne rozwiązania do łazienek, Elwira żywiołową, twardo stąpającą po ziemi panią psycholog i coachem.

Elwira już zupełnie zrezygnowała z tradycyjnych porad terapeutycznych i całkowicie przestawiła się na coaching. Nieprzyjazność aury i brak interesujących mężczyzn dokoła pomogły jej się zmobilizować i stworzyć program, który ułatwiał jej klientom przechodzenie przez trudne sytuacje życiowe. „Zmiana w życiu, życie w zmianie – praktyczny plan odnowy”. Chętnych nie brakowało. Elwira wpadła bowiem na świetny pomysł – wydrukowała trzy tysiące ładnych ulotek ze swoją ofertą i razem z Lusią roznosiły je po biurowcach Mordoru. „Klient na wyciągnięcie ręki – cieszyła się Elwira. – Na pewno chwyci. To jak sprzedawać paski cukrzycowe w cukierni albo plastry na placu zabaw. Zbyt gwarantowany”.

Rzeczywiście. Klienci się posypali. Lucyna uważała, że to smutne – tyle niespełnionych ludzi dokoła niej. Mija ich na wąskich uliczkach, w windzie, w stołówce, przechodząc przez parking. Chcieliby mieć pasieki na Mazurach, plantację lawendy w Prowansji, piec ekologiczne wegańskie ciasta albo szyć stroje dworskie, a muszą co rano wskakiwać w garsonkę lub garnitur, półtorej godziny przebijać się do biura, osiem godzin wpatrywać w monitor, nie przysypiać na przeciągających się zebraniach, za jedyne rozrywki mając wyjazdy integracyjne, wyprzedaże w Galerii Mokotów, abonament do siłowni i bezpłatne szczepienia przeciw grypie. Elwira zaś podchodziła do sprawy pragmatycznie. Po pierwsze, dzięki nim ma na chleb. Po drugie, jeśli przychodzą, to znaczy, że jeszcze nie jest z nimi tak źle, bo mają marzenia i wiarę w ich spełnienie. Próbowała nawet namówić Luśkę, żeby i ona się przyjrzała swojemu życiu, czy aby na pewno najbardziej na świecie kręcą ją bidety i kabiny prysznicowe, ale – jak podejrzewała – duch rewolucjonisty jeszcze się w przyjaciółce nie obudził. Może zresztą zawsze będzie sobie smacznie i nieświadomie pochrapywał? Lusia bowiem wydawała się generalnie zadowolona ze swojego życia. Z jego przewidywalności i gładkości. Metro i tramwaj co rano, kanapka kupowana w sklepie za rogiem, po- ranna kawa latte z podwójnym mlekiem, paprotka na parapecie, katalog z ofertą łazienkową cztery razy w roku, firmowy świąteczny obiad we włoskiej knajpie na Ochocie, miłe wakacje.

Wakacyjny wyjazd i jego niecodzienne okoliczności obudzą w spokojnej Lucynie bunt i potrzebę zmiany. Dzięki odcięciu się od cywilizacji, detoksowi od wszechobecnej komórki i uświadomieniu sobie kruchości ludzkiego życia kobieta zaczyna dostrzegać, że tak naprawdę nie jest szczęśliwa i postanawia zawalczyć o swoje życie.

„Wydaje mi się, że wszystko, co robię, jest miałkie i bez znaczenia. Że gdzieś zatracam swój potencjał, swoją wyrazistość, charakter, jednostkowość, a wręcz w pewnym sensie godność. Czuję się tak, jakbym zakopała swój talent i teraz nie mogła go odszukać – a nawet nie pamiętam, czym on do- kładnie był. Może Wy mi podpowiecie? A może to niedojrzałe, niepoważne, żeby trzydziestotrzyletnia córka pytała rodziców, w czym jest dobra?

Cóż, zawsze lubiłam się Was radzić, pytać o zdanie, czuć Waszą aprobatę. Bez niej jest mi strasznie łyso – a zdaje mi się, że w moim aktu- alnym życiu niespecjalnie możecie być ze mnie dumni… Ja z siebie też nie jestem. No i, jak wynika z tego, co powyżej, wygląda na to, że jestem także niedojrzała. Niesamodzielna. I ogólnie rzecz biorąc – nieszczęśliwa.”

Słowo, wreszcie wyrażone wprost, a nawet dobitnie napisane, dotarło do niej z taką mocą, że aż poczuła na brzeżkach powiek krople łez.

– I w tym cała rzecz… – powiedziała do siebie cicho, pociągając nosem. – Muszę coś zrobić ze swoim życiem. I niestety, nikt nie może mi podpowiedzieć, co mianowicie oraz jak. Ani rodzice, mimo najlepszej woli, ani Elwira, choć tak bardzo wierzy w swój coaching. Bo tylko ja powinnam poczuć, co mnie prawdziwie uszczęśliwi – a potem to znaleźć.

Szokujące odkrycie, jakiego dokonuje Lusi w ogrodowej komórce, stanie się początkiem ciągu wydarzeń, które odcisną piętno na losach przyjaciółek. Nieoczekiwana zmiana z beztroskich wczasowiczek w kobiety, które mogą być podejrzewane o mordercze instynkty, wprowadzi w ich życie trochę chaosu, obaw i zrodzi mnóstwo dylematów moralnych. Sprawi również, że Elwira i Lucyna będą musiały się nawzajem wspierać i opracować plan działania. Pomoże im w tym nieoczekiwane pojawienie się przystojnego nieznajomego, co z jednej strony jeszcze bardziej skomplikuje sytuację, ale z drugiej przyniesie bohaterkom nowe możliwości.

Oprócz przyjemnego ożywczego powiewu Elwira poczuła coś jeszcze. Jakiś zapach. Miły. Leśno-cedrowy? Z paczulą? Piżmem? Ewidentnie męski.

Skierowała się do salonu. Lucyna siedziała na kanapie, tyłem do niej. „Można by ją okraść i nawet by się nie zorientowała” – pomyślała Elwira. Nagle naszła ją ochota, żeby nastraszyć przyjaciółkę. Taki psikus na odreagowanie stresu. Podeszła na palcach do kanapy i delikatnie puknęła Lucynę w ramię.

– A, to ty! – Lusia się odwróciła, ale wcale nie tak gwałtownie, jakby Elwira się spodziewała. – Co się tak skradasz jak duch?

– No ja. A spodziewałaś się kogoś innego? – Elwira, choć nie do końca zadowolona z efektu psikusa, to szczerze ucieszona widokiem przyjaciółki, klapnęła obok niej na kanapie. – U ciebie już dobrze? Nie uwierzysz, co przeżyłam. Postanowiłam popływać…

I w tym momencie do saloniku wszedł nieboszczyk. Z tacą i dwiema parującymi filiżankami.

Elwira oniemiała. Nie krzyknęła tylko dlatego, że z reguły nie krzyczała. A teraz dodatkowo nie ufała swoim zmysłom. Może to omamy wynikające z potężnego stresu i zmęczenia? Może organizm w ten sposób przerabia traumę?

O dziwo Lusia – ta zawsze płochliwa, bojąca się, piszcząca Lusia – też nie krzyczała. A patrzyła w ten sam punkt, co Elwira.

Paradoksalnie znalezienie trupa w komórce znajdującej się na wynajętej posesji pomaga kobietom dojrzeć do zmian. Fatalna pomyłka, której padły ofiarą, okaże się zbawcza w skutkach, spowoduje bowiem lawinę zdarzeń, które skierują ich życie na zupełnie nieoczekiwane tory.

Jak kobiety poradzą sobie z zaistniałą sytuacją? Kim okaże się tajemniczy nieznajomy?

O autorkach:

Agnieszka Jeż  – pisarka, filolożka polska i lituanistka; przez wiele lat zawodowo zajmowała się książkami na stanowisku redaktorki i wydawczyni. W 2016 roku zadebiutowała jako autorka eseju o międzywojniu Kuchnia dwudziestolecia. Co i jak jadano oraz powieści Nie oddam szczęścia walkowerem. Od tamtej pory w polskiej literaturze obyczajowej przybyło sześć książek z jej nazwiskiem na okładce.

Z genów krakowianka i góralka, urodzona i wykształcona w Warszawie, od dwudziestu lat mieszka w Sulejówku z mężem i trójką dzieci. Jeśli nie czyta lub nie pisze, spaceruje po lesie albo chodzi po górach.

 

Paulina Płatkowska  absolwentka łódzkiego kulturoznawstwa; współautorka powieści Nie oddam szczęścia walkowerem (2016), Szczęściary (2017), Marzena M. (2017), Ciasteczko z wróżbą (2018), Niewierność (2019). Swą drogę zawodową już od czwartego roku studiów konsekwentnie prowadzi w bezpiecznej bliskości książek: nim zaczęła pisać, była korektorem, redaktorem, tłumaczem, recenzentem, wydawcą, a nawet ghostwriterem.

Prywatnie żona pszczelarza-złotej rączki, mama trzech uroczych pannic, turystka-marzycielka, zapalona ogrodniczka. Mieszka w Warszawie.

Od lat przyjaźnią się, dzielą literacką pasję i wspólnie piszą książki. W 2016 r. wydały pierwszą powieść „Nie oddam szczęścia walkowerem”, w 2017 powstały „Szczęściary” oraz „Marzena M”, a rok później „Ciasteczko z wróżbą”.

 

Dane wydawnicze:

Edipresse Książki | ISBN 9788381770019 |s. 320 | Cena: 39,90 | Premiera: 03.07.2019