środa, 14 sierpnia 2019
Spotkanie z Magdą Łucyan w Muzeum Powstania Warszawskiego  

– Zależało mi na tym, by to była książka o ludziach – powiedziała Magda Łucyan podczas spotkania autorskiego poświęconego książce „Powstańcy”. I dlatego 13 sierpnia w Muzeum Powstania Warszawskiego czytelnicy mieli okazję zobaczyć nie tylko Łucyan, ale także bohaterów jej najnowszej książki. W wydarzeniu wzięli udział tytułowi powstańcy: Eleonora Galica-Zaremba, Hanna Stadnik i Juliusz Kulesza. Skromni, starsi ludzie byli zaskoczeni brawami i podziękowaniami ze strony publiczności, ale wciąż chcieli dzielić się swoimi wspomnieniami o powstaniu.

Spotkanie prowadziła Kamila Kalińczak, która kilkukrotnie podkreślała, że bardzo trudno zapomnieć o rozmowach z powstańcami. Zarówno w książce Łucyan, jak i podczas spotkania w Muzeum Powstania Warszawskiego, anegdoty przeplatały się z tragicznymi wspomnieniami. A Magda Łucyan tego wieczoru po raz kolejny oddała głos swoim bohaterom. Sama mówiła niewiele – przyznała, że duża popularność „Powstańców” ją zaskoczyła i opowiadała o tym, jak powstawała jej książka. Zaczęło się od serii rozmów emitowanych w telewizji („Powstańcy”, „Obóz” i „Getto”), a uczestnicy spotkania mogli obejrzeć ich fragmenty. Łucyan opowiadała także o własnych odczuciach podczas pracy nad tym cyklem: „Nie zachowałam tu dziennikarskiego dystansu. Gdy płakał naprzeciw mnie dziewięćdziesięcioletni mężczyzna, ja płakałam razem z nim” – przyznała.

Według Magdy Łucyan książka zawdzięcza swój sukces bohaterom, ich szczerości oraz zaufaniu, jakim obdarzyli autorkę. Obecni na spotkaniu powstańcy dzielili się swoimi wspomnieniami, komentowali postawy kolegów z organizacji oraz ludności cywilnej Warszawy, a także odnosili się do teraźniejszości. Hanna Stadnik z uśmiechem opowiadała, że mama prosiła ją, żeby podczas powstania trzymała się z tyłu, co było przecież niemożliwe, ponieważ jej córka była sanitariuszką. Juliusz Kulesza przywołał postać szewca, który reperował buty powstańców za darmo, by pokazać, że warszawiacy popierali wybuch powstania. Eleonora Galica-Zaremba przyznała, że pierwszego sierpnia co roku najważniejsze są dla niej dwa momenty, godzina „W” oraz wizyta na cmentarzu, gdzie pochowano jej kolegów.

Cała trójka zgodnie dziękowała publiczności za to, że wciąż są zainteresowani powstaniem warszawskim, ponieważ dzięki temu przetrwa pamięć o nim.  A najlepszym dowodem na to, że warszawiacy dalej chcą kultywować pamięć o powstaniu, niech będzie to, że ostatni przybyli na spotkanie autorskie musieli donosić sobie krzesła.

 

Autor: Julita Różak, Elżbieta Szkubel