
Są takie postacie, które nie tylko wkraczają w świąteczną tradycję, ale wręcz ją współtworzą. Jedną z nich jest bez wątpienia Grinch – zielony, zrzędliwy stwór, który od ponad pół wieku uczy nas, że Święta to coś więcej niż prezenty, ozdoby i idealny plan na Wigilię. Dziś trudno wyobrazić sobie grudzień bez jego sarkastycznego uśmiechu, wielkiego serca (choć przez większość historii skrywanego bardzo głęboko) i niepowtarzalnego humoru, który zawdzięczamy mistrzowi purnonsensu – Dr. Seussowi.
Klasyk, który w Polsce długo czekał na swoje pięć minut
Choć How the Grinch Stole Christmas! to absolutny klasyk literatury dziecięcej w Stanach Zjednoczonych, polscy czytelnicy przez lata znali go głównie z filmowych ekranizacji. Tym większą radość budzi fakt, że w końcu — w mistrzowskim tłumaczeniu Michała Rusinka — możemy cieszyć się oryginalną, rytmiczną, rymowaną opowieścią Jak Grinch skradł Święta! w pełnej krasie.
To opowieść, w której zrzędliwy samotnik planuje pozbawić mieszkańców Ktosiowa ich ukochanej Wigilii… tylko po to, by odkryć, że prawdziwa magia Świąt tkwi zupełnie gdzie indziej.
Grinch, jakiego kochamy – i Grinch, którego dopiero poznajemy
Kiedy wydawało się, że Grinch już na dobre porzucił swoją zrzędliwość, pojawia się nowa historia autorstwa Alastaira Heima – Jak Grinch stracił Święta! To wyjątkowa kontynuacja, oficjalnie rozwijająca klasyczną opowieść Seussa.
W tej części Grinch… kocha Święta. Ba! Jest gotów nawet wystartować w konkursie na najświąteczniejszą choinkę w całym Ktosiowie. Ale – jak to u Grincha – coś idzie nie tak. Nie wszystko da się zmierzyć, wygrać czy zaplanować. Zwłaszcza jeśli chodzi o świątecznego ducha.
Czy Grinch naprawdę może stracić Święta?
Czy jego serce może znowu się zmniejszyć?
A może ktoś wyjątkowy przypomni mu o tym, co w Bożym Narodzeniu najważniejsze?
To opowieść pełna humoru, lekkości i ciepła, która udowadnia, że świąteczna magia działa nawet na tych najbardziej upartych.
Dlaczego nie ma Świąt bez Grincha?
Bo Grinch — paradoksalnie — przypomina nam po co w ogóle mamy Święta.
- Uczy, że Święta to wspólnota, a nie dekoracje.
- Pokazuje, że każdy zasługuje na drugą szansę.
- Przypomina, że nawet największy gbur ma w sobie iskrę dobra.
- A przede wszystkim — dodaje tym dniom odrobinę humoru, tak potrzebnego w przedświątecznej gorączce.
Grinch stał się częścią tradycji. Tak samo jak Kevin, kolędy, pierniki i pierwsza gwiazdka.
Święta z Grinchem to Święta z uśmiechem – i przesłaniem, którego po prostu nie da się nie pokochać.













