Piątek, 12 czerwca 2026
Jan Lus: siła niezależnych księgarń tkwi we współpracy

Jan Lus, księgarz z Piły od ponad 30 lat, były prezes byłej Izby Księgarstwa Polskiego, prezes zarządu Buuki Sp. z o.o. za pośrednictwem naszej redakcji kieruje list otwarty do polskich księgarzy i wszystkich, którym bliska jest przyszłość książki. W swoim apelu przedstawia konkretne rozwiązanie problemów trapiących niezależne księgarnie, które ma połączyć rozproszone księgarnie w jeden wspólny ekosystem sprzedaży, promocji i wymiany informacji, przy jednoczesnym zachowaniu ich niezależności.

Oto pełna treść listu:

Od ponad trzydziestu lat prowadzę księgarnię w Pile. Zaczynałem tak jak wielu z Was – za ladą – i przez te wszystkie lata patrzyłem, jak z polskich miast, także tych całkiem dużych, gasną kolejne niezależne księgarnie. Nie godziłem się na to. Stawałem w obronie naszego środowiska, bo wiedziałem, że tracimy nie tylko sklepy – tracimy miejsca, w których przechowuje się całe bogactwo polskiego słowa.

W końcu zrozumiałem, że samymi apelami nic nie odwrócimy. W rzeczywistości zdominowanej przez Empik, Taniaksiazka.pl i kilku innych wielkich graczy pojedyncza księgarnia nie ma jak konkurować w pojedynkę. Jedyną realną drogą powrotu jest działanie razem. Dlatego – jako Buuki Sp. z o.o. – zbudowałem narzędzie, które to umożliwia.

Piszę więc do Was nie jako obserwator ani handlowiec z ofertą, lecz jako jeden z Was.

Jesteśmy ostatnią półką polskiej kultury

Księgarz nie jest zwykłym sprzedawcą i dobrze o tym wiemy. Jesteśmy strażnikami kultury – tymi, u których ocaleje tytuł, jakiego nie znajdzie się nigdzie indziej. Tom wierszy w niewielkim nakładzie sprzed lat, zapomniany esej, regionalna monografia, przekład, którego od dawna nikt nie wznawia – to wszystko trafia najpierw do nas, a nierzadko tylko do nas.

A teraz wyobraźmy sobie czytelnika, który szuka Nadberezyńców Floriana Czarnyszewicza — kresowej epopei, którą zachwycali się Miłosz, Wańkowicz i Czapski, a którą cenzura na dziesięciolecia wymazała z naszego kanonu. Wpisuje tytuł w wyszukiwarkę i… nie znajduje go. Nie dlatego, że książki nie ma — leży ona na półce w jakiejś niezależnej księgarni dwie ulice albo dwa miasta dalej. Po prostu nikt jej tam nie widzi. Czytelnik się poddaje albo kupuje w zamian cokolwiek innego, a my tracimy sprzedaż, o której nawet nie wiedzieliśmy. To są pieniądze zostawione na stole – i, co gorsza, dzieło, które nie dotarło do kogoś, kto naprawdę go potrzebował. Dzieje się tak tysiące razy dziennie.

A zamiast walczyć o to, by te książki trafiały do czytelników, branża toczy wojnę rabatową. Rozdajemy rabaty zamiast wiedzy. To kanibalizuje rynek i szkodzi wszystkim – nam, wydawcom i samej książce, która zaczyna uchodzić za towar wart kupna tylko „na promocji”.

Rynek, który przestał działać

Nazwijmy rzecz po imieniu: pozostawione samym sobie reguły wolnego rynku zamieniły handel książką w rynek niewydolny – taki, który nie przynosi już zwrotu nikomu. Wie o tym każdy jego uczestnik, a najlepiej my, księgarze, których ten mechanizm zmusza do zamykania drzwi. A gdy księgarnia gaśnie, nie zamyka się jedynie firma – zamyka się jej misja. Przestajemy być tymi, którzy uczą, doradzają i prowadzą czytelnika ku książkom, o jakich sam by nie pomyślał.

Tej spirali nie odwróci pojedynczy gest. Możemy ją jednak odwrócić wspólnie – małymi krokami, które prowadzą do sensownego celu. Wierzę, że w ciągu kilku lat mamy realną szansę uzdrowić ten rynek, a same księgarnie zaczną przynosić zysk znacznie wcześniej. To rozwiązanie pomyślane jest przede wszystkim dla księgarń – ale służy całemu ekosystemowi książki: wydawcom, hurtowi, bibliotekom i czytelnikom.

Dlaczego nie wystarczą stare metody

Narzucająca się odpowiedź – łączyć się fizycznie i windować marże, by mieć z czego dawać rabaty – to droga donikąd. Nie dysponujemy narzędziami promocyjnymi takimi jak sieci, więc klient i tak odpłynie tam, gdzie reklama głośniejsza, a rabat wyższy. Niezależna księgarnia, w której cena odpowiada cenie wydawcy, po prostu wypada z gry.

Fizyczne łączenie księgarń również zawodzi – nieudane przejęcia, których podejmowały się podmioty silne i doświadczone, kończyły się klapą. Bo naszą siłą jest właśnie to, czego żadna sieć mieć nie będzie: właściciel, który zna swój lokalny rynek i reaguje na jego potrzeby szybciej niż jakakolwiek centrala. Tej niezależności nie wolno nam oddać.

Potrzebujemy więc rozwiązania, które tę niezależność zachowa, a zarazem da nam to, co dziś mają tylko sieci: widoczność, siłę zakupową i nowoczesne narzędzia. Takiej konsolidacji nie da się przeprowadzić fizycznie. Da się – wirtualnie.

Książnica Polska dowodzi, że zrzeszanie działa

Zrzeszanie potrafi działać – i mamy na to żywy dowód. Książnica Polska to przykład kolektywu, który zrobił to dobrze: dzięki wiedzy, konsekwencji finansowej i wierności etosowi księgarskiemu zbudowała silną, rozpoznawalną sieć tam, gdzie inni ponosili klęskę. To dla nas wzór, a nie rywal.

Nie każdy jednak może powtórzyć tę drogę – wymaga ona kapitału, determinacji i lat pracy. Dlatego szukajksiazki.pl to krok osobny i dodatkowy. Nie jesteśmy ani przeciwko takim sieciom, ani „pod” nimi. Tam, gdzie współpraca przynosi obu stronom korzyść, jesteśmy gotowi współpracować – także z Książnicą Polską. Bo nie budujemy kolejnej konkurencyjnej sieci, lecz wspólną przestrzeń: wielki namiot, pod którym mieści się każda księgarnia – pojedyncza i zrzeszona, mała i duża, stacjonarna i działająca online.

szukajksiazki.pl – i to już działa

Jako Buuki uruchomiliśmy szukajksiazki.pl – wspólny, przejrzysty rynek książki, na którym każdy czytelnik znajdzie dowolny tytuł i od razu zobaczy, gdzie jest dostępny: w Twojej księgarni, w sąsiedniej, w hurcie albo u wydawcy. Ten zapomniany tom wierszy przestaje wreszcie być niewidoczny.

To nie jest projekt na papierze. Pięć księgarń już dziś sprzedaje na platformie i wspólnie z nami dostraja ją do realnych potrzeb. To z ich uwag narodziła się funkcja indywidualnej witryny – dzięki niej każda księgarnia ma na szukajksiazki.pl własny, rozpoznawalny sklep, a nie anonimowy wpis w katalogu. Budujemy to z księgarzami i dla księgarzy.

Zasada, na której to stoi: synergia

Tu nikt nikogo nie wykorzystuje. Nie ma centrali, która żyje z Twojego ruchu i dyktuje Ci warunki. Zachowujesz swoje ceny, swój asortyment i swoje decyzje. Im więcej nas na platformie, tym silniejszy staje się każdy z osobna – i to jest cała tajemnica. Wspólnie zyskują wszyscy: księgarze, wydawcy i hurt. Nikt nie traci na tym, że dołączają kolejni — przeciwnie, każdy nowy uczestnik zwiększa wartość całej sieci.

I to Ty decydujesz, co dalej. Platforma jest pomyślana jako modułowa: w przyszłości każdy księgarz dołoży do niej dokładnie te funkcje, których potrzebuje jego sklep – zasada „dodaj to, co uznasz za potrzebne”. Nie narzucamy kierunku; wyznaczacie go Wy. Każdy z nas pozostaje panem własnego losu — my dostarczamy jedynie narzędzia.

Co konkretnie z tego masz

  • Własna witryna online – za darmo lub niemal za darmo. Pracujesz na Homerze (jak około 150 księgarń)? Integracja jest natychmiastowa i bezkosztowa. Nie pracujesz na Homerze? Otwarte API jest już dostępne dla każdej pojedynczej księgarni i każdej sieci.
  • Klient prowadzony do Twojej księgarni stacjonarnej. To nie jest kolejny sklep internetowy. szukajksiazki.pl kieruje czytelnika po konkretny tytuł do najbliższej księgarni.
  • Zamów i odbierz u siebie – z udziałem w zysku. Klient zamawia dowolny tytuł online, a odbiera go (albo dostaje dostarczony) w Twojej księgarni — również książkę, której w ogóle nie masz na stanie. Zarabiasz na transakcji, której wcześniej byś nie zobaczył, i zyskujesz dodatkowy ruch w sklepie. Tego pojedyncza księgarnia do tej pory zrobić nie mogła.
  • Realna siła zakupowa i sprzedażowa. Jako grupa negocjujemy z wydawcami i hurtem warunki nieosiągalne dla pojedynczego sklepu — i nie chodzi wyłącznie o ceny.
  • Wspólna promocja. Reklama i akcje prowadzone dla całej sieci, z których korzysta każdy uczestnik — bez własnego budżetu marketingowego.
  • Po raz pierwszy mamy platformę, która realnie reprezentuje interesy niezależnych księgarń i ma siłę, by o nie walczyć — także w rozmowach z wydawcami i w dyskusji wokół Ustawy o Książce.

Sztuczna inteligencja po naszej stronie

Połączone dane całej sieci pozwalają zbudować narzędzia, których żadna pojedyncza księgarnia nie udźwignie sama:

  • Analityka cen i popytu — algorytmy pokazują, co realnie sprzedaje się w Twojej okolicy i które tytuły warto mieć na półce. Koniec zgadywania przy zamówieniach.
  • Lepszy łańcuch dostaw — wspólna, aktualizowana na bieżąco mapa dostępności w księgarniach, hurcie i u wydawców pozwala kierować egzemplarze tam, gdzie są potrzebne, i ograniczyć zalegający towar oraz puste przebiegi.
  • Sygnał realnego popytu dla wydawców — wiedza o tym, gdzie i na co jest popyt, zamiast ustalania nakładu w ciemno.

Słowo do wydawców

Przejrzysta mapa dostępności sprawia, że żaden Wasz tytuł nie „znika” dla czytelnika, który go szuka – łącznie z pozycjami spoza listy bestsellerów. Silna sieć niezależnych księgarń to kanał, w którym do czytelnika trafia cały Wasz katalog, a nie tylko to, co da się sprzedać z największym rabatem. Różnorodność tytułów, na której Wam zależy, przetrwa wyłącznie razem z księgarniami, które ją noszą.

Słowo do hurtu i logistyki

Wspólna baza dostępności to mniej zalegającego towaru, krótsze i tańsze przebiegi oraz lepsze, bardziej przewidywalne zamówienia. Zamiast pojedynczych, niewidocznych dla siebie ogniw powstaje jedna czytelna mapa rynku.

Słowo do czytelników i instytucji

Jeśli chcecie, by księgarnia na Waszej ulicy przetrwała – teraz możecie jej realnie pomóc. Na szukajksiazki.pl znajdziecie dowolny tytuł i kupicie go w najbliższej księgarni. Każdy taki zakup utrzymuje przy życiu nie tylko sklep, ale i całe bogactwo polskich tytułów, które bez nas po prostu zniknie z zasięgu. Dotyczy to także bibliotek, szkół i zakładów pracy, które dziś kierują zamówienia do dużych podmiotów po prostu dlatego, że nas nie widzą. Teraz mogą nas zobaczyć.

To zależy od nas

szukajksiazki.pl to dopiero pierwszy krok — ale krok, który uruchamia kolejne. Najpierw da nam strukturę. Z niej wyrośnie forum, na którym wreszcie zaczniemy ze sobą rozmawiać. Z forum narodzi się wspólny głos. A z głosu – realna siła, by zmieniać rynek książki na naszych warunkach.

I ta siła rośnie z każdą kolejną księgarnią. Pięć już sprzedaje. Około stu pięćdziesięciu może dołączyć od ręki przez Homera, a każda następna – przez otwarte API. To w niczym nie narusza niezależności żadnej z nich, a buduje realny, skuteczny kanał dystrybucji. Gdyby projekt się nie sprawdził, każdy po prostu z niego wyjdzie. Ale jestem przekonany, że się sprawdzi – bo czytelnicy, którzy chcą u nas kupować, wciąż są. I wciąż szukają książek, które tylko my mamy.

Klucz do sukcesu wciąż jest w naszych rękach. Nie zmarnujmy tej szansy.

Jan Lus

 

Podaj dalej