
Zaczynałem sceptycznie. Dziś Lira przynosi zyski i buduje rynek – rozmowa z Markiem Jannaszem, prezesem wydawnictwa Lira
Twoje wydawnictwo ma już siedem lat. Ale ty jako wydawca masz znacznie dłuższy życiorys…
Jeśli chodzi o książki i w ogóle o rynek wydawniczy, to rzeczywiście Lira jest moim najmłodszym dzieckiem i cały czas ją tak traktuję, chociaż szybko się rozwija i rośnie. To prawda, mam spore doświadczenie na rynku wydawniczym. Pierwszy tytuł, który się pojawił na rynku i nosi moje nazwisko, ukazał się 30 lat temu. Pracowałem jako redaktor, konsultant, autor, tłumacz, m.in. dla PWN-u, WSiP-u, CiS-u, Muzy, wydawałem też multimedia – przez długi czas w ramach grupy DeAgostini oraz samodzielnie – poza tym założyliśmy wspólnie z Mariuszem Jachimczukiem wydawnictwo językowe Lingo, w ramach którego powstał też później imprint edukacyjny OldSchool.
Co cię skłoniło do tego, że założyłeś wydawnictwo Lira? Czy dostrzegłeś, że czegoś na rynku brakuje? Czy może dlatego, że wcześniej zarabiałeś pieniądze, a potem zapragnąłeś być wreszcie prawdziwym wydawcą?
Zawsze miałem dwie pasje w życiu: książki i sport. W ramach realizacji tej pierwszej pasji stwierdziłem, że może spróbuję przestać być wyłącznie odbiorcą literatury, którym byłem, odkąd pamiętam, i z ciekawością poznam drugą stronę, bo jednak wydawanie pomocy edukacyjnych to jest zupełnie co innego niż wydawanie literatury. Chciałem przestać być kibicem, używając analogii sportowej, i wyjść na boisko. Przecież różne sporty uprawiałem i, mimo kontuzji, uprawiam nadal, i to przynosi zupełnie inną satysfakcję niż kibicowanie. Motywacja była więc trochę bardziej, nie ukrywam, osobista niż rynkowa. Nie podejrzewałem jednak, że Lira tak się rozwinie, że stanie się moim głównym biznesem i sposobem na życie nie tylko dla mnie, ale i dla innych osób, które ze mną współpracują i dzięki którym ona się rozwija. Ten sukces mnie zaskoczył.
Ale gdy teraz patrzę na te lata wstecz, to na początku istnienia Liry o tej rynkowej stronie literatury nie wiedziałem nic. To było zupełnie coś innego niż to, co robiłem wcześniej jako wydawca edukacyjny. Mówiąc językiem żeglarskim, tego segmentu rynku uczyłem się „na biegowo”, czyli już w trakcie rejsu. Niejednokrotnie pokonując różne trudności „na żywca” (to z kolei z żargonu wspinaczy), czyli bez ubezpieczenia.
Czy widzisz, że wydawnictwo może dalej się rozwijać? Czy widzisz mankamenty tej działalności na rynku?
Przeżywałem różne etapy. Od początkowego sceptycyzmu – na zasadzie takiej, że jak będę wydawać literaturę, którą sam lubię, to w ogóle wydawnictwo się nie utrzyma, bo oferta będzie za mało rynkowa. Dzięki temu, że dbaliśmy o wydawane książki i ich autorów, w pewnym momencie zaczęliśmy dostawać coraz lepsze teksty. I z tych propozycji wybieraliśmy do wydania te, które uważaliśmy za najbardziej wartościowe. Wtedy się okazało, że to nawet działa. Miałem wrażenie, że w literaturze pięknej, którą lubię, czytam, da się wiele wykreować. Potem się okazało, że to wcale nie jest takie proste, więc pojawiła się kolejna chwila zwątpienia. Teraz jest już etap dojrzałości. Natomiast są jeszcze bariery wzrostu, ewidentnie, widzę ograniczenia na rynku. I z jednej strony one są, powiedziałbym, kulturowe. (Tu trochę odzywa się we mnie historyk czy kulturoznawca). A z drugiej strony są one czysto rynkowe. (…)
W numerze także:
✔️Będą zmiany w opłacie reprograficznej – aktualizacja listy „czystych nośników” to większe wpływy dla branży książkowej
✔️Polska ustawa o dostępności w praktyce – Łyżka dziegciu w beczce z miodem.
Minicykl Fundacji Polskich Niewidomych i Słabowidzących Trakt
✔️Mała książka, wielki sukces – jak program bookstartowy zmienia czytelnictwo w rodzinach
✔️Aktywność kulturalna Polaków w 2024 roku – 55 proc. badanych czyta książki dla przyjemności co najmniej raz miesiącu
✔️Cyberatak w Azymucie
✔️Jesienne Targi Książki odwołane
👉Zachęcamy do zamawiania prenumeraty (rocznej, półrocznej, kwartalnej) w naszym e-sklepie
✔️„Biblioteka Analiz” dostępna jest wyłącznie w prenumeracie. To profesjonalny, prestiżowy informator o rynku wydawniczo-księgarskim.
Pismo adresowane jest do pracowników wydawnictw, hurtowni i księgarni i wszystkich osób związanych z branżą książkową. Istnieje na rynku od 2000 roku. Nasze starania o dostarczanie informacji trwają dwadzieścia trzy lata. Przez ten okres zmieniał się nasz rynek wydawniczy, zmieniły się technologie i trendy. Mamy nadzieję, że wiele z opublikowanych tekstów pozostanie nie tylko w historii polskiego rynku książki, ale także w żywej pamięci Czytelników naszego dwutygodnika.
Zamawiając prenumeratę, nie tylko trzymacie Państwo rękę na pulsie rynku, ale też wspieracie niezależne branżowe dziennikarstwo.
Link do naszego e-sklepu TUTAJ













