
Jan Kasprzyk, prezes Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Książek, przesyłał sprawozdanie z uroczystości wręczenia Nagród Genius Loci – Wierny Opiekun Ziemi Śląskiej.
Tradycyjnie w lokalu „Anita” w Lędzinach koło Katowic 23 listopada spotkali się członkowie Towarzystwa wraz z gośćmi z okolicznych miejscowości, w tym z Bierunia, Tych, Mysłowic, Bytomia, Murcek i Piasku koło Pszczyny.
– Organizacja nasza działa nie tylko w Lędzinach, gdzie przy ul. 3 maja 6 mamy swoją siedzibę. Faktem jest, że staramy się od czterech lat uzupełnić, a właściwie zastąpić obecną – nikłą działalność kulturalną MOK-u w Lędzinach – przekazał Jan Kasprzyk.
Jan Kasprzyk powitał zebranych, przede wszystkim laureatów nagrody Genius Loci. Przywitał też Zenona Wirtha, księgarza z Czeskiego Cieszyna, prowadzącego jedyną w Czechach polską księgarnię. Obecny był również prof. Bogusław Dziadzia. Na spotkanie przybyli tegoroczni laureaci nagrody Genius Loci:
– prof. Karol Daniel Kadłubiec z Czeskiego Cieszyna
– Danuta Skalska z Bytomia, szefowa Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, redaktorka Radia Katowice (program „Na Lwowskiej Fali”
– Piotr Zdanowicz, pisarz piszący po śląsku i po polsku pochodzący z Chorzowa, mieszkający obecnie w Kędzierzynie-Koźlu, który przyjechał z żoną (sprawa Chorzowa została wyjaśniona na końcu tego tekstu).
Jan Kasprzyk przedstawił w skrócie historię nagrody od 2013 roku. Laureaci otrzymali z rąk prezesa i Jadwigi Cofały (sekretarza PTPK) pamiątkowe dyplomy i piękne statuetki. Była również nagroda specjalna od Firmy „Kacper” Adam Kasprzyka (art. piśmienne). Każdy z nagrodzonych miał okazję sam się przedstawić i opowiedzieć o swojej działalności.
Piotr Zdanowicz mówił o swojej różnorodnej twórczości pisarskiej i problemach dotyczących pokazywania faktów historycznych. Opisał współpracę z przeróżnymi organizacjami. Odczytał też dwa wiersze napisane po śląsku.
Danuta Skalska w swojej bardzo obrazowej opowieści przedstawiła dramat Polaków, którzy ponieśli śmierć na Wołyniu. Następnie opisała sytuację związaną z masowymi wyjazdami w 1945 roku – ucieczką przed „Moskalami” ze swoich rodzinnych miejscowości i domów z tzw. Kresów – Lwowa i dalszych okolic. – Jej wzruszająca opowieść wycisnęła nam łzy z oczu – stwierdził Jan Kasprzyk.
Prof. Karol Kadłubiec (etnograf, historyk literatury, badacz kultury, folkloru i języka Śląska Cieszyńskiego) szczegółowo przedstawił rolę, jaką spełnia gwara w środowisku, w którym żyjemy. Jednoznacznie stwierdził, że gwary nie możemy się wstydzić i wyrzekać, gdyż gwara to wynik ewolucji kilkuset lat funkcjonowania na naszym terenie. Jest ona naturalną spuścizną minionych lat. – Każde działania obecnych pseudopoprawiaczy i fałszywych znawców języków są niepotrzebne i szkodliwe dla naszej śląskiej gwary. Nie możemy się wstydzić spuścizny po naszych przodkach. Tutaj OniI żyli i tutaj my obecnie żyjemy. Powinniśmy to uszanować – powiedział prof. Karol Kadłubiec.
Następnie wystąpił Franek Moskwa z częścią zespołu „Lędzinianie” w składzie: Barbara Fyda, Ewa Warmbier, Elżbieta Żogała, Teresa Ćwiertniewicz, Bogumiła Frukacz i Dorota Król. Był to już piąty występ tego zespołu na naszych spotkaniach Towarzystwa z pisarzami w „Anicie”. – Jako PTPK dążymy do reaktywowania tego wielce zasłużonego dla Lędzin zespołu. Można powiedzieć, że jest coraz lepiej . Występowały dotąd cztery panie. A teraz jest już ich sześć. Działamy dalej i będziemy szukać i zachęcać zdolne kobiety, dziewczyny do przyłączenia się do obecnej grupy. A może znajdą się nawet uzdolnieni muzycznie panowie? Pożyjemy, zobaczymy ! Wszystko zależy od nas – podsumował występ Jan Kasprzyk. Bardzo miłym akcentem było wypicie tradycyjnej lampki szampana przy akompaniamencie akordeonu Franka Moskwy i przyśpiewek naszych śpiewających pań – z okazji czwartej rocznicy istnienia Towarzystwa, które powstało 25 listopada 2019 roku – dodał.
Następnie powitał córki Moniki Bednorz: Teresę Górecką i Annę Panek i oddał głos Zofii Dudek, przewodniczącej jury Pierwszego Konkursu Recytatorskiego im. Moniki Bednorz. Zofia Dudek przedstawiła przebieg konkursu, który odbył się 20 listopada w Auli PZS w Lędzinach. – Duża liczba uczestników – prawie 50 dzieci ze szkół podstawowych nr 1, nr 2 i nr 4 – udowadnia, że ten pomysł spełnił nasze oczekiwania i bardzo młode osoby potrafią się odpowiednio przygotować do recytowania wierszy – ocenił Jan Kasprzyk. Konkurs przybliżył poezję Moniki Bednorz, w tym też teksty, które od lat śpiewał Zespół „Lędzinianie”. My już podjęliśmy decyzję, że na pewno w przyszłym roku zorganizujemy kolejny – drugi taki konkurs, może już w pierwszej połowie przyszłego roku – dodał.
Po wystąpieniu Zofii Dudek, członkini PTPK, zaprezentowały się dwie finalistki tego konkursu: Zuzanna Basiaga i Kornelia Bartczak, obie ze Szkoły Podstawowej nr 1. – Wielkie brawa dla dziewczyn, że zechciały wraz ze swoimi ojcami przybyć na nasze uroczyste spotkanie – dziękował Jan Kasprzyk, który za ten dodatkowy trud osobiście dostarczył 6 grudnia czyli w dzień św. Mikołaja do szkoły nagrody …oczywiście książki.
Końcowym punktem programu było przedstawienie przez Jan Kasprzyka tematyki drugiej wydanej książki: reprintu Karola Miarki „Szwedzi w Lędzinach”, która wraz z ilustracjami Urszuli Klyczki (tym razem kwiaty) jest już do nabycia w księgarni Firmy „Kacper” w Lędzinach – Targowisko i w Bieruniu – Rynek – w „Cygnusie”.
Następnie Jan Kasprzyk poinformował o prowadzeniu od dwóch lat przez PTPK akcji „Daj drugie życie książce”. – Otrzymujemy od naszych członków książki w bardzo dobrym stanie i nieco gorsze. Robimy selekcję i te lepsze rozdajemy na konkursach i naszych spotkaniach z pisarzami i artystami. Natomiast pozostałe przekażemy naszym przyjaciołom, z którymi współpracujemy z Francji i Rumunii. Tam naprawdę przydadzą się dzieła naszych polskich pisarzy. W roku 2024 mamy zaplanowany na wiosnę wyjazd do naszej Polonii w Bukowinie Rumuńskiej, a we wrześniu wyjazd do Francji, z którą współpracujemy od wielu lat i już otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie – zapowiedział Jan Kasprzyk.
Spotkanie zakończyło się występem zespołu PTPK i wspólnym śpiewaniem. – Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia, składaliśmy sobie życzenia. Jednym słowem była wspaniała „domowa” atmosfera. Wszyscy byli zadowoleni, przede wszystkim Laureaci Genius Loci, a także my jako członkowie PTPK oraz osoby, które przybyły na to spotkanie po raz pierwszy. Lidka, szefowa Anity”, jest członkiem naszej organizacji i potrafi zadbać o wszystko. Jesteśmy więc tak jakby u siebie. Nasza organizacja PTPK jest apolityczna i na naszych spotkaniach nie ma nikogo z działaczy politycznych. Każdy reprezentuje sam siebie, a politykę zostawiamy na osobne spotkania w gronie polityków. Mnie cieszy, że osoby, które przychodzą na nasze spotkania, potrafią się dostosować do naszych organizacyjnych wymagań . Nie widzimy możliwości do uprawiania „gierek politycznych” na naszych kulturalnych spotkaniach. Mam obecnie przekonanie, że wszystkie osoby już to zrozumiały i widzę, że doceniają tę formę spotykania się. Trzeba umieć oddzielić te dwa tematy od siebie! – podsumował Jan Kasprzyk.
W trakcie spotkania Danuta Skalska, jako zawodowa reporterka radiowa, nagrywała śpiewający zespół, a Jan Kasprzyk krótkiego wywiadu, którego fragment emitowano na antenie radiowej 3 grudnia o godz. 8 rano. Potem prezes PTPK udzielił 7 grudnia w studio Radia Katowice obszernego wywiadu na temat działalności Towarzystwa), który ma być wkrótce emitowany.
* * *
Kilka dni po spotkaniu w Lędzinach do naszej redakcji trafiła kopia listu od Piotra Zdanowicza do prezesa Jana Kasprzyka:
Bardzo dziękując za przyznaną mi nagrodę, chciałbym kilka rzeczy sprostować. Otóż Janku, w Waszej, przesłanej mailem relacji ze spotkania w Lędzinach, przeczytałem, że pochodzę z Chorzowa, tymczasem – mimo całej sympatii oraz licznych związków i moich bytności w tym mieście – nie jestem z Chorzowa i nigdy tam nie mieszkałem. Kilka najważniejszych informacji o sobie zawarłem w krótkim biogramie, który wysłałem do Was w mailu z 11 listopada i trochę szkoda, że z nich nie skorzystaliście.
Pragnę również zwrócić uwagę, że w mowie na Gali w ogóle nie wspominałem o swojej tak zwanej twórczości oraz swoich kontaktach z organizacjami, ale w całości poświęciłem ją problematyce postrzegania górnośląskości (głównie przez samych Ślązaków) – w czasach, gdy wielobarwny etos śląskiej (górnośląskiej) tożsamości został sprowadzony do poziomu jednowymiarowej industrialnej subkultury, która będąc ważnym elementem śląskiej tradycji, nie jest jednak w żadnym razie jej archetypem. Zresztą tekst mojej mowy był zamieszczony na portalu Wachtyrz oraz powielony poprzez liczne profile FB:
https://wachtyrz.eu/mowa-piotra-zdanowicza-z-gali-genius-loci-2023/
Być może treść tej wiadomości zostanie uznana za dowód mojej małostkowości, ale proszę mi wierzyć, że przez ostatnie kilkanaście lat w różnych relacjach „bywałem” już: „dyrektorem muzeum”, „opiekunem izby pamięci”, Kresowiakiem, albo też… „no name’em”, kiedy to osoba, która mnie przedstawiała – pomimo, że pięć minut wcześniej otrzymała kartkę z biogramem – zniekształciła moje nazwisko, pomyliła imię, no i w ogóle nie pamiętała kim jestem. Rekordzistą był zaś pewien pan radiowiec, który w trzech wejściach antenowych, dwa razy przekręcił moje nazwisko (w różny sposób), a potem zmienił mi imię. Zresztą te same problemy mają moje koleżanki i koledzy, którzy również próbują „coś tam robić”, a nie są ludźmi z pierwszych stron gazet.
Zatem jeszcze raz przepraszam Cię Janku za tę nieco krytyczną sekwencję, ale bardzo proszę, abyśmy pilnowali faktów – zwłaszcza w odniesieniu do konkretnych osób oraz tego, co te osoby robią lub mówią. Wiem, że w natłoku różnych zajęć i ciągłego pośpiechu pewne rzeczy nam umykają, bo nie mylą się tylko ci, którzy nic nie robią (sam jestem również dziennikarzem i też zdarzają mi się w tekstach pomyłki). Tutaj naprawdę nie chodzi o sprawy ambicjonalne, ani szukanie ewangelicznego źdźbła w oku innych, a jedynie o to, abyśmy czytając jakąś notkę o sobie nie musieli „odkrywać nieznanych dotąd wątków z własnego życiorysu”, bowiem pomimo utyskiwań nad swą „dolą” ludzie generalnie lubią bywać raczej we własnej, a nie „cudzej skórze”… Ponadto, błędne informacje raz zamieszczone w przestrzeni medialnej (zwłaszcza internetowej) żyją później swoim życiem i trudno je sprostować. Dlatego też próbuję to robić od razu u samego źródła.
Jeszcze raz szczerze dziękuję całemu środowisku PTPK za spotkanie na gali Genius Loci w Lędzinach, którą będę wspominał jako miłe chwile spędzone w przyjaznej i swojskiej atmosferze stworzonej przez Gospodarzy Wydarzenia oraz okazję do osobistego poznania kolejnych ciekawych i szacownych Osób.
Piotr Zdanowicz












