
Na łamach „Social Science & Medicine” opublikowano wyniki badań, z których wynika, że już 30 minut czytania dziennie ma zbawienny wpływ na ludzkie zdrowie i może być jednym z czynników sprzyjających dłuższemu przeżyciu.
W prowadzonej przez lekarzy z Yale School of Public Health ankiecie wzięło udział 3635 respondentów powyżej 50. roku życia. Podzielono ich na następujące grupy: osoby czytające 3,5 godziny tygodniowo lub dłużej, osoby czytające do 3,5 godziny tygodniowo oraz osoby nieczytające wcale.
Trwająca 12 lat analiza tak zdefiniowanych wzorców czytelniczych pozwoliła ustalić, że u uczestników poświęcających minimum 30 minut dziennie na lekturę ryzyko śmierci było o 23 proc. niższe w porównaniu z przedstawicielami trzeciej z wyżej wymienionych grup – informuje „Rzeczpospolita”.
– Książki faktycznie mogą wydłużać życie, tym badaniem zajęli się naukowy z Uniwersytetu Yale, a oficjalne badanie ukazało się w czasopiśmie Social Science and Medicine. Na te wyniki musieliśmy poczekać 12 lat, bo oni konkretnie chcieli podejść do zadania, o ile dłużej żyją te osoby, które czytają maksymalnie 3,5 godziny tygodniowo – mówiła w radiowej Jedynce Marta Zienkiewicz.
I dodaje: – Tutaj nie chodzi o papier, nie chodzi o ekran, tylko o to, jak bardzo zanurzamy się w fabułę. Artykuły w internecie oczywiście są wskazane, być może z innych względów, ale jeśli chodzi o długowieczność, to głównie chodzi o to, jak pracuje nasz mózg.
– Choć może się to wydawać dużym uproszczeniem, to jednak czytanie, podobnie jak szereg innych aktywności umysłowych, znacząco poprawia nasze funkcjonowanie poznawcze, co przekłada się na dłuższe przeżycie. Autorzy wspomnianego badania powołują się w tym wypadku na dwa istotne mechanizmy wpływu czytania na zdrowie: proces głębokiego czytania (oryg. deep reading) sprawia, że mózg zwiększa liczbę połączeń w pewnych swoich obszarach i w rozległych sieciach neuronalnych. W zależności od tego, jaką lekturę wybierzemy, pobudzane są różne części mózgu: jeśli czytamy literaturę piękną, angażowane są głównie okolice czołowo-skroniowe, odpowiedzialne za kojarzenie, budowanie wyobrażeń, odczuwanie emocji. Sięgając po treści popularno-naukowe, ćwiczymy część mózgu odpowiedzialną za pamięć. A zatem głębokie czytanie, o którym mowa w badaniu, ma nam nie tylko pomóc zapoznać się z tekstem, ale i przeanalizować go, odnieść do siebie, zrozumieć. Ta aktywność przyczynia się do budowania i zwiększania liczby połączeń w mózgu. To z kolei pomaga nam zgromadzić jak najwięcej rezerwy poznawczej. W neurologii oznacza ona stopień umiejętności i wiedzy, który pozwala w późniejszym wieku kompensować zmiany patologiczne. Te pojawiają się z czasem u każdego i są to zmiany naczyniowe i zwyrodnieniowe w mózgu. Zanim dojdzie do ich pojawienia się, warto zadbać o to, by w mózgu powstało jak najwięcej połączeń. Osoby, które więcej czytają i wykazują się umysłową aktywnością, mają lepiej skompensowane te zaburzenia pamięci, które mogłyby w przyszłości się pojawić. Pomaga im to dłużej i sprawniej funkcjonować w społeczeństwie, co przekłada się bezpośrednio na ich stan zdrowia – wyjaśnia cytowany przez „Rzeczpospolitą” neurolog, dr Kamil Ludwiniak.
Jak zaznacza rozmówca, aktywność naukowa, w tym właśnie czytanie książek, jest jednym z istotnych czynników mających na celu zmniejszenie ryzyka wystąpienia zespołów otępiennych.
– Czynność ta sprzyja budowaniu rezerwy poznawczej, co w konsekwencji przyczynia się do przedłużania życia w pełni zdrowia. U osób z zaawansowanymi postaciami otępienia ryzyko zgonu jest nawet trzy razy większe niż w zdrowej populacji w tym samym wieku – zastrzega neurolog.
Drugim istotnym mechanizmem mającym równie korzystny wpływ na długość życia u osób regularnie sięgających po lekturę jest możliwość redukcji stresu wynikająca z praktykowania takiej aktywności.
– Duża część chorób cywilizacyjnych, takich jak udary mózgu, zawały serca, nadciśnienie, cukrzyca, ma ścisły związek ze zwiększonym poziomem stresu. Czytanie jako jedna z regularnie praktykowanych czynności w czasie wolnym ma za zadanie między innymi zredukować poziom stresu, pozwalając nam zachować zdrowie i lepsze samopoczucie na dłużej. Stres to nie tylko problem cywilizacyjny, ale też zwiększone ryzyko infekcji czy chorób immunologicznych. Mając na uwadze te czynniki, warto sięgać po lekturę, ponieważ taka aktywność w znacznym stopniu pozwala obniżyć poziom stresu – wyjaśnia dr Kamil Ludwiniak.














