
Od grudnia ub. roku koszty transportu wzrosły aż trzykrotnie, od kiedy statki handlowe zostały zaatakowane przez jemeńskich rebeliantów Huti na Morzu Czerwonym – informuje „The Bookseller”. Statki handlowe podróżujące z Azji i Bliskiego Wschodu do Europy musiały zostać przekierowane przez Przylądek Dobrej Nadziei, co spowodowało opóźnienia. A to wywiera dodatkową presję na łańcuch dostaw.
Chińczycy są dzisiaj bardzo istotnym graczem na rynku dostaw dla przemysłu poligraficznego.
Wysyłka z Chin trwa o 10 dni dłużej na tej trasie, która i tak trwa już około 28 dni, co wydłuża ją z 38 do 40 dni – a w niektórych przypadkach nawet dłużej.
Eksperci podkreślają, że wysyłka potrwa dłużej i będzie kosztować więcej.
Jak czytamy w artykule „The Bookseller„: Czas tego kryzysu jest szczególnie trudny, ponieważ branża dopiero zaczęła w pełni wychodzić na prostą po zakłóceniach w łańcuchu dostaw i zwiększonych kosztów wysyłki spowodowanych pandemią.
David Graham, dyrektor zarządzający Batsford Books podkreślił, że „ten nowy kryzys ponownie zwiększył nasze koszty, ponieważ nasi spedytorzy pobierają znaczne dopłaty za przekierowanie tranzytu”. I dodał: „Te dodatkowe koszty i ciągła niepewność są uwzględniane w naszym przyszłym planowaniu zaopatrzenia w druk”.
Z kolei jak informował CNN, duński Maersk nałożył dodatkową opłatę na 27 szlakach handlowych oraz dodatkową opłatę za nieprzewidziane wydatki na tych samych trasach, powołując się na „ryzyko, opóźnienia i trudności” w żegludze przez Morze Czerwone.
Podobnie francuska spółka CMA CGM wprowadziła dodatkowe opłaty na 11 szlakach handlowych, wyjaśniając, że kilka jej statków zostało przekierowanych wokół południowego krańca Afryki ze względów bezpieczeństwa.











