Wtorek, 17 września 2002
Rozmowa z Maciejem Frajtakiem, prezesem zarządu Domu Książki S.A. w Poznaniu - Może na wstępie kilka słów o historii. - Nasza historia to 52 lata... Do starych czasów nie będę jednak powracał - był to okres monopolu i funkcjonowały wówczas praktycznie tylko księgarnie Domu Książki. Jestem w firmie od 1973 roku. Gdy ją obejmowałem, mieliśmy 184 punkty. W tej chwili mamy ich 24. Niektóre są likwidowane, inne powstają. Ten proces trwa w nieskończoność. Z 24 placówek 14 zlokalizowanych jest w Poznaniu, a 10 w terenie. W lipcu 1996 roku przekształciliśmy się w spółkę akcyjną, ze 100 proc. akcjonariatem pracowniczym. Rada nadzorcza także złożona jest z pracowników.- W ubiegłym roku deklarowaliście wzrost zatrudnienia... - Niestety, to nie wyszło. Wzrost zatrudnienia miał być efektem zwiększenia obrotów, wydłużenia godzin otwarcia. To się nie sprawdziło. W związku z likwidacjami musiałem zredukować osiem etatów.- Niedawno zlikwidowana została Księgarnia Muzyczna. - Muzyczna została przeniesiona ze względów ekonomicznych. Obecnie otrzymaliśmy kapitalną lokalizację od władz miasta - róg Św. Marcina i ul. Garncarskiej. 25 lipca odbyło się otwarcie. To w ogóle ciekawa historia. Księgarnia ta rozpoczynała swą działalność jako dział w dzisiejszej "Jedynce". Następnie, już samodzielnie przeniesiona została na Armii Czerwonej (obecnie: Św. Marcin). Wielokrotnie zmieniając miejsce, trafia obecnie parę metrów od pierwotnej lokalizacji.- Czy planujecie likwidacje innych placówek? - Prowadzimy poważne rozmowy ze wszystkimi księgarzami. Będą przeprowadzone precyzyjne analizy, rozmowy z kierownikami, będą postawione warunki... Niektórzy się przejęli. Księgarze potrafią mieć znakomite inicjatywy, ale są i tacy, których "nie ruszysz wołami". Zresztą, nie zawsze sprzedawca ma wpływ na wszystko, np. wysokość czynszu. Dam też pozytywny przykład: pojawił się w Warszawie nowy dystrybutor literatury rosyjskiej. Dziewczyny z Księgarni Łazarskiej - po rusycystyce i ukrainistyce, mające rozeznanie na rynku, wzięły się ostro do roboty i mimo, że sprawa ma dopiero kilka tygodni, już zaczyna przynosić efekty. Na rusycystyce UAM bito brawo, gdy ktoś przyniósł wiadomość o tej inicjatywie.- Wasze księgarnie to głównie punkty branżowe, specjalistyczne. - Tak, bo w tej chwili one najlepiej się sprawdzają. Tych specjalizacji nie można jednak mnożyć w nieskończoność. Sprawdza się Księgarnia Medyczna, obsługująca środowiska lekarskie, pielęgniarskie i tych, którzy ze względu na stan swojego zdrowia sami sobie chcą być lekarzami. Lekarze mają do nas pretensje, że sprzedajmy książki każdemu kto przyjdzie, bo pacjent staje się za mądry - trudniej z nim pogadać; sam chce się leczyć pomijając lekarzy. Księgarnia Naukowo-Techniczna sprawdza się ze względu na komputeryzację i postęp, jaki w tej dziedzinie zachodzi. Te placówki przygotowane są personalnie. Mamy rozeznanie gdzie, od kogo kupować i czego klienci potrzebują. Księgaria Prawniczo-Ekonomiczna na Starym Rynku to sprawa marketingu. Te książki są ogromnie modne. Tam zaopatrują się studenci i uczelnie. Gdy ktoś przychodzi do księgarni specjalistycznej, dowie się czy książka jest, czy można ja sprowadzić, czy jest już wyczerpana, czy będzie dodrukowana. Na tym dziś polega obsługa klienta, który nie ma czasu na bieganie po iluś tam miejscach. W tej chwili szacuje się liczbę wydawców na ok. 16 tys., co jest oczywiście błędem. Mój szacunek to 300-400. Ten rynek bardzo się zmienił i nie wyobrażam sobie placówki dysponującej taką ilością miejsca, aby mieć wszystko. Stąd i my przechodzimy, po trzech latach od wprowadzania komputeryzacji, do sprzedaży na zamówienie. W każdej miejscowości, w najmniejszej księgarence, można dostać każdą książkę. Szuka się jej w komputerze i w zależności od tego skąd się ją ściąga, w ciągu doby, dwóch, ja ją załatwiam. Najczęściej ludzi interesują pozycje specjalistyczne. Jeżeli ktoś jest prawnikiem czy lekarzem i potrzebuje konkretny tytuł, to dla niego konieczność zaczekania dwóch dni nie jest tragedią. Nie musi mieć go od razu, a ja podaję mu wszystko, co z komputera, z Internetu wyciągniemy, włącznie z ceną. Mamy pełną komputeryzację. Każdy wydawca ma w każdej chwili wgląd i może zobaczyć ile sprzedałem. Dwa razy w tygodniu wchodzę w komputery poszczególnych placówek i mam pełną orientację. Zrobiliśmy to głównie po to, aby śledzić stan zapasów. Przecież normalną rzeczą jest dziś branie towaru w komis z prawem zwrotu. Jeżeli wydawca życzy sobie zwrotu, to jestem w stanie oddać mu każdą książkę w ciągu tygodnia.- A jak wygląda pozycja DK na rynku lokalnym? Jak postrzegacie konkurentów? - Oni muszą liczyć się z nami, a my z nimi. Tu nie można "pohuśtać" się na cenach ani na zaopatrzeniu. Każdy się przebija i chce być lepszy.- Kogo uważacie za swojego najpoważniejszego konkurenta w regionie? - Generalnie brak danych o rynku powoduje, że nie ma czego zestawiać. Jesteśmy siecią, więc nie można porównywać nas wprost z pojedynczą księgarnią. Konkurencja jest silna, ale trudno ją oceniać. Najlepsi księgarze prywatni Poznania to moi byli pracownicy. Cenię "Jedynkę", także personalnie. Teresa Miedzińska była u mnie zastępcą głównego księgowego, a Andrzej Kawecki pracował w dziale kontroli. Wiedzie im się ładnie, mają wysoką kulturę obsługi, ale ich też "przycisnęło". Wciąż poszukają nowych możliwości - adaptują pomieszczenia, itp. Księgarnię na Placu Wielkopolskim prowadzi mój były antykwariusz, Andrzej Chylewski. Też widać, że nie stać go na inwestycje. Księgarni Naukowej na Podgórnej także się nie przelewa.- Niektóre placówki specjalistyczne nie mają w Poznaniu bezpośrednich konkurentów, np. Księgarnia Medyczna czy Muzyczna. - Jeżeli chodzi o Muzyczną, to na jej asortymencie się nie zarabia. Jeżeli sprzedaję szkołom muzycznym prymki za 2,50 czy zestawy po 12 zł, to naprawdę nie jest to biznes. Ale pomimo spraw ekonomicznych, odczuwam odpowiedzialność kulturową. Nie można tych szkół muzycznych, opery czy filharmonii pozbawić dostępu do nut! Ekonomiczne aspekty są ważne, ale kulturowe również się liczą. Poza tym, to 50 lat tradycji... Nie można z tym tak "na chama zejść". Zakładam, że w nowej lokalizacji na początku być może będę dokładał. Władze miasta załatwiły mi ten lokal, więc ważna jest moralna odpowiedzialność choćby za to. Ponadto nigdzie nie ma muzyki poważnej. Empik czy ktokolwiek, nikt tego nie prowadzi - tylko jakieś wykonania Chopina czy Ravela. Kto by się tym troszczył? Na Bema (miejsce handlu pirackimi płytami) kupić można całą masę towaru za 10 zł. Nie mam szans wygrać z nimi, bo u mnie ta sama płyta kosztuje 40 zł. Wejście do UE spowoduje, że wszystkie rynki, w tym te "czarne" zostaną zalegalizowane i będą posiadać kasy fiskalne. Ale do tego czasu ja mogę paść!- Dom Książki to także hurtownia. - To praktycznie przeorganizowany magazyn, który musi istnieć do zaopatrzenia 24 placówek. Ale skoro mam magazyn, to sprzedajemy również innym detalistom. Niektórym dajemy w komis, bo skoro wydawca mnie daje w komis i towar ma leżeć, to będzie on zadowolony, gdy sprzedam go prywatnej księgarni. Niewielki jest nasz obrót z prywatnymi placówkami, gdyż w rejonie ulic Składowej i Towarowej funkcjonuje kilkanaście, szacuję, że ok. 20 hurtowni. Mieliśmy przepiękną, własną hurtownie przy al. Polskiej. Magazyn 3,5 tys. mkw., 4 kondygnacje... Okazało się, że niestety, to nie ten punkt. Zajeżdżali do nas wszyscy księgarze, gdyż tylko ja miałem serie wielotomowe, kontynuacje. Potem wszyscy przenieśli się na plac przy Towarowej. …
Wyświetlono 25% materiału - 1097 słów. Całość materiału zawiera 4391 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1A. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
1B. Dostęp czasowy 15 minut
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się