Poniedziałek, 30 marca 2020
Wiadomości z czasów epidemii

Wśród wielu doniesień, jakie pojawiają się obecnie w prasie o sytuacji przedsiębiorców, można znaleźć też informacje o dramatycznej sytuacji firm z rynku książki.

Ewa Madej od trzech lat prowadzi księgarnię TuCzyTam w Kętach w województwie małopolskim. Jak informuje „Gazeta Wyborcza” z 26 marca, „odkąd zamknięto szkoły i instytucje kultury, nie ma prawie żadnych obrotów”. – Pierwszy kwartał roku to dla mnie najtrudniejszy okres. Luty był najgorszym miesiącem, jaki miałam przez trzy lata prowadzenia TuCzyTam. Marzec był nieco lepszy, moje dochody przekroczą 50 proc. lutowych. To oznacza, że nie załapię się na zwolnienie z ZUS. Odroczenie spłaty nic mi nie daje, bo skąd mam wziąć te pieniądze później? – mówi Ewa Madej.

Bartosz Bielicki od 10 lat jest właścicielem „Kahawy”, małej palarni kawy i kawiarni przy pl. Cyryla Ratajskiego w Poznaniu. W lokalu można kupić też książki, a także czytać je na miejscu. W dodatku „Mój Biznes” do „Gazety Wyborczej” z 24 marca poświęcono mu fragment kolejnego artykułu o działaniach przedsiębiorców w czasie epidemii. Czytamy więc, że „lokal opustoszał i stracił dużą część przychodów ze swojej normalnej działalności”. Dlatego właściciel przekształcił go w sklep z kawą paczkowaną i w tradycyjną księgarnię, która realizuje dostawy na zamówienia telefoniczne na terenie Poznania – bez dodatkowych kosztów, realizuje też zakupy internetowe. „W połączeniu z promocją na Facebooku, na razie pozwala nam to przetrwać”, mówi Bartosz Bielicki. Pozostali tylko pracownicy z umowami o pracę, a właściciel na razie zawiesił dyżury studentów zatrudnionych na umowę-zlecenie. Deklaruje jednak, że mogą na niego liczyć „w przypadku problemów z pieniędzmi na podstawowe wydatki”.

W ukazującym się co piątek dodatku „Tygodnik Warszawa” do „Gazety Stołecznej” z 27 marca przedstawiono sytuację kilku małych przedsiębiorców borykających się z obecnymi trudnościami. Wśród nich jest Robert Składowski, który prowadzi drukarnię cyfrową na warszawskim Okęciu, zatrudnia 14 osób. W tekście nie podano nazwy tej firmy, ale z łatwością można ustalić, że jest to Drukarnia Reklamowa TS Media. Robert Składowski od pięciu lat jest też prezesem Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jak czytamy we wspomnianym artykule, Robert Składowski „w obecne miejsce przeniósł się w 2006 roku. Razem z nim firma liczyła wówczas trzech pracowników, ale od tamtej pory biznes ruszył z kopyta, a początkowo niewielki, parterowy budynek powiększył się o piętro. U góry powstały biura, a na dole została produkcja”. Obecnie – pięć dni po tym, jak w Polsce ogłoszono stan epidemii koronawirusa – w pomieszczeniach produkcyjnych jest pusto, a w „magazynowym zalegają paczki z plakatami, których w warunkach epidemii nikt nie będzie rozwieszać i ulotkami, których nikt nie będzie rozdawać. Tych ostatnich zalega w paczkach aż 100 tysięcy!”. Po zamknięciu szkół zlecenia wycofali wszyscy klienci, których łączna wartość wynosiła ponad 200 tys. zł.

Podaj dalej
Autor: (fran)