Piątek, 14 maja 2021
Hanna Lis: Snobizm na czytanie książek jest szkodliwy

W programie Andrzeja Morozowskiego „Tak jest”, wyemitowanym w TVN24 11 maja, gościli publicystka Maja Staśko oraz pisarz Zygmunt Miłoszewski. Prowadzący zapytał o ostatni raport dotyczący czytelnictwa w Polsce, który pokazał, że Polacy i Polki częściej niż we wcześniejszych latach sięgnęli po książki. Wciąż jednak poziom zainteresowania literaturą jest stosunkowo niski. Morozowski poprosił o opinię dotyczącą źródła tego problemu. „Okazuje się, że zainteresowanie Polek i Polaków lekturą może wywołać dyskusję, a nawet konflikt” – skomentował dyskusję portal Onet.pl.

Jak zrelacjonowano, Maja Staśko w swojej wypowiedzi podkreśliła, że niski poziom czytelnictwa w Polsce jest spowodowany wieloma czynnikami, m.in. ceną książek czy słabym wyposażeniem bibliotek. Dodała też, nawiązując do trudnej dla wielu pandemicznej rzeczywistości: „Kiedy ludzie są zestresowani, kiedy stresują się czy zapłacą czynsz, kiedy nie mają pieniędzy, kiedy mierzą się z kryzysami zdrowia psychicznego (…) – to może sprawić, że czytanie będzie trudniejsze, bo nie można się skupić. Są problemy, które wtedy cały czas mamy wokół głowy i nie możemy się odprężyć”.

Zygmunt Miłoszewski wszedł w polemikę z niektórymi tezami Staśko, przywołując badania głoszące, że uczestnictwo w kulturze nie zależy od tego, czy kogoś na to stać – tylko od kompetencji. Dodał też, że biblioteki starają się mieć nowości, a sytuacja nie jest tak zła. Zgodził się z Mają Staśko w kwestii, że czytelnictwa uczymy się jako dzieci, a w człowieku dorosłym dużo trudniej wyrobić nawyk czytania.

Morozowski zapytał o „snobizm na czytanie”. Staśko uznała, że snobizm ostatnio zrobił bardzo dużo złego. „Mamy dwa kierunki. Jeden jest snobistyczny, »nie jestem statystycznym Polakiem, czytam książki«. Ale co jest złego w byciu Polką lub Polakiem jak wszyscy inni? To wykluczające”. Dodała też, że ludzie często pokazują się w mieszkaniach z półkami wypełnionymi książkami – taki kadr było widać za Zygmuntem Miłoszewskim. Drugim kierunkiem jest, według Staśko, włączanie książek w rynek – jak powiedziała publicystka, „robi się z nich towary jak każde inne”.

Miłoszewski skomentował, że nie zgadza się na punkt widzenia, że „nieczytanie jest ok”.

Do programu Morozowskiego i wypowiedzi Staśko odniosła się Hanna Lis. Dziennikarka napisała na Twitterze: „»Snobizm na czytanie książek jest szkodliwy, bo wyklucza tych, którzy nie czytają«. Nie wiem, kto dobiera gości do @TakJestTVN24, ale współczuję panu Miłoszewskiemu”.

Na krytykę Staśko odpowiedziała na swoim Instagramie. „Średnio rzetelne jak na dziennikarkę jest manipulowanie cytatami pod tezę – mówiłam, że snobizm jest zły, bo wyklucza osoby, które nie czytają z powodów finansowych, braku edukacji czy zaburzeń psychicznych. I zamiast poprawy edukacji i dostępu do czytania te osoby dostają jeszcze po głowie jako leniwi i roszczeniowi. (…) Czytać powinniśmy przecież po to, by się rozwijać i uwrażliwiać, a nie po to, by czuć się lepszym od innych i móc ich poniżać” – napisała publicystka.

Maja Staśko dodała też: „Po prostu, chciałabym więcej zrozumienia dla różnych sytuacji ludzi, często trudnych i zupełnie odmiennych od naszych. Mniej oceniania, stygmatyzacji, a więcej życzliwości. I tyle!”.

Cały artykuł: https://kultura.onet.pl/ksiazki/spor-o-czytelnictwo-w-tvn24-nie-wiem-kto-dobiera-gosci/812bp4x

Podaj dalej
Autor: ET
Źródło: Kultura.onet.pl