środa, 28 lutego 2024
W Olsztynie, Świebodzinie i w Warszawie

Wydawnictwo Czarne zaprasza na spotkania autorskie.

Dzisiaj, czyli w środę 28 lutego o godz. 17 w Sali pod Amfiteatrem Miejskiego Ośrodka Kultury przy ul. Zamkowej 1 w Olsztynie z czytelnikami spotka się Agnieszka Pajączkowska, autorka książki „Nieoczywiste. Historie chłopskiej fotografii”.

Wydawca o „Nieprzezroczystych. Historiach chłopskiej fotografii”: Chłopska fotografia – ta rodzinna, prywatna – nie ma zwykle odrębnego miejsca w archiwach czy instytucjach. Przez wiele dekad mało kto się nią interesował, nie była traktowana jako części „narodowego dziedzictwa”, a śladowa liczba zachowanych zbiorów pozwala sobie wyobrazić, ilu zdjęć i historii nie da się nigdy odzyskać, ile fotografii zostało spalonych, wyrzuconych, nieodnalezionych. Fotografia nie jest przezroczysta – nie pokazuje „po prostu”, neutralnie ani obiektywnie. Podobnie jak historia, gdy pisana jest z jednej tylko perspektywy. Wiele w interpretacji fotografii i historii zależy od kąta patrzenia, od zachowanej materii i zauważania tego, co dotychczas pomijane.

Agnieszka Pajączkowska (ur. 1986) – kulturoznawczyni, badaczka historii codziennych praktyk fotograficznych, kuratorka, edukatorka wizualna, animatorka kultury, autorka projektu i książki „Wędrowny Zakład Fotograficzny”. Dwukrotna stypendystka ministra kultury i dziedzictwa narodowego w obszarze sztuk wizualnych (2015 i 2020). Absolwentka studiów doktoranckich w Instytucie Kultury Polskiej UW. W 2016 roku otrzymała tytuł „Kulturystyki Roku” przyznawany przez Radiowy Dom Kultury, w 2020 roku zostało laureatką Nagrody im. Beaty Pawlak i Nagrody im. Wiesława Kazaneckiego, była także nominowana do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Nagrody im. Stanisława Barańczaka. Mieszka na Pogórzu Izerskim.

Również dzisiaj, czyli 28 lutego, ale o godz. 18 w Bibliotece Publicznej przy ul. Bramkowej 2 w Świebodzinie odbędzie się spotkanie autorskie z Piotrem Lipińskim na temat jego książki „Wasilewska. Czarno-biała”.

Wydawca o „Wasilewskiej”: Dla jednych renegatka, kolaborantka i zdrajczyni. Dla drugich – bohaterka, wybawicielka, dzielna przywódczyni Polaków w ZSRR. Opinie o Wandzie Wasilewskiej zawsze były skrajne, a jej zwolennikom i krytykom nigdy nie udało się dojść do porozumienia. Aleksander Wat opowiadał o niej: „Niezbadana jest dusza kobiet fanatycznych, świętych Teres komunizmu. To są mistyczki, które nie widzą rzeczywistość, raczej widzą inną rzeczywistość, której my nie widzimy”. Jak więc wyglądała rzeczywistość Wandy Wasilewskiej? Jej droga do komunizmu była nietypowa – urodziła się w inteligenckim domu wywodzącym się z kresowej podupadłej szlachty. Bez względu na epokę i ustrój jej rodzina nienawidziła Rosji, a Wandę i jej siostry wychowano w kulcie Józefa Piłsudskiego. Ją jednak z czasem, na przekór ojcu, coraz bardziej fascynował Związek Radziecki. Z postępowej przedwojennej socjalistki i emancypantki zrodziła się twarda komunistka. I choć jako jedna z nielicznych kobiet w polityce niejednokrotnie trafiła na szklany sufit, dzięki zaciekłości, dyscyplinie i ślepemu oddaniu dostała się do grona najbardziej zaufanych ludzi Stalina. Założycielka Związku Patriotów Polskich, negująca zbrodnie w Katyniu, nienawidząca wszystkiego, co wiązało się z przedwojenną Polską, z AK-owskim podziemiem i emigracyjnym rządem premiera Sikorskiego. Wasilewska robiła wszystko, by służyć stalinowskiemu reżimowi. Jednak im bliżej było końca wojny, tym mniej zdawała się potrzebna, a jej bezgraniczne oddanie stało się przekleństwem. I choć w czasach Gomułki trafiła do politycznego czyśćca, „Sowietką” pozostała świadomie do końca życia.

Piotr Lipiński (ur. 1967) – reporter podejmujący tematy polskiej historii najnowszej, przez dwie dekady związany z „Gazetą Wyborczą”. Autor książek „Bicia nie trzeba było ich uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych Urzędu Bezpieczeństwa”, „Cyrankiewicz. Wieczny premier”, „Bierut. Kiedy partia była bogiem”, „Gomułka. Władzy nie oddamy”, „Wasilewska. Czarno-biała”, „Kroków siedem do końca. Ubecka operacja, która zniszczyła podziemie”, „Niepowtarzalny urok likwidacji. Reportaże z Polski lat 90.” (wspólnie z Michałem Matysem), „Geniusz i świnie, Anoda”, „Kamień na szańcu, Raport Rzepeckiego”, „Absurdy PRL-u” (również z Michałem Matysem) oraz cyklu: „Bolesław Niejasny”, „Ofiary Niejasnego” i „Towarzysze Niejasnego”, opisującego ofiary i katów epoki polskiego stalinizmu. Kilkakrotnie wyróżniany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i nominowany do nagrody Grand Press. Laureat nagrody Prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich za dokument „Co się stało z polskim Billem Gatesem”. Za książkę o Cyrankiewiczu był nominowany do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego, za książkę o Bierucie do Kryształowej Karty Polskiego Reportażu, a za reportaż „Kroków siedem do końca” do Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza. Za „Wasilewską. Czarno-białą” otrzymał Nagrodę „Książka Miesiąca” przyznaną w sierpniu ubiegłego roku przez redakcję „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”.

Kolejne spotkanie odbędzie się w czwartek 29 lutego o godz. 18 w Domu Spotkań z Historią przy ul. Karowej 20 w Warszawie – z Tomaszem Szerszeniem i prezentacja jego książki zatytułowanej „Być gościem w katastrofie”. Rozmowę będzie prowadzić Zofia Król.

Wydawca o książce: Wojna wchodzi przez oczy. To spostrzeżenie Goi znalazło wyraz w jego słynnych „Okropnościach wojny”. Dziś możemy dopowiedzieć: obrazy niosą cierpienie, ale też na to cierpienie znieczulają. Od 24 lutego 2022 roku, gdy rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę, zostaliśmy zalani niespotykanym do tej pory ogromem obrazów przedstawiających widoki cudzego cierpienia. Co jednak w rzeczywistości widzimy? Co nam umyka? Czy nasze patrzenie ocala, czy jest raczej formą pornografii – perwersyjnego zaglądania w miejsce, w które nie powinniśmy spoglądać? Kim jesteśmy: świadkami zbrodni? Widzami medialnego spektaklu? Przypadkowymi gapiami? „Być gościem w katastrofie” to antropologiczny esej o patrzeniu na obrazy wojny w Ukrainie. To próba opowiedzenia o tej wojnie poprzez jej wizualność, poprzez sztukę. Co to bowiem znaczy dziś: patrzeć, zaczynać, uchodzić, cierpieć, przeżywać, nienawidzić, dokumentować, przekraczać, dekolonizować, pisać? To również opowieść o charkowskim Domu „Słowo”, w której – niczym w soczewce – odbijają się losy ukraińskiej kultury ostatnich stu lat. I na sam koniec: to książka o próbie odnalezienia się w tej wojennej historii, o mediowaniu między obiektywnym, badawczym dystansem a afektywnym zaangażowaniem.

foto Agnieszki Pajączkowskiej: Czarne © Mikołaj Starzyński

foto Piotra Lipińskiego: Czarne © Sławomir Kamiński

Podaj dalej
Autor: (fran)