
Galeria Autorska Jana Kaji i Jacka Solińskiego w Bydgoszczy przy ul. Chocimskiej 5 zaprasza we wtorek 16 czerwca na godz. 18 – w dniu 47. rocznicy działalności Galerii Autorskiej – na spotkanie poetyckie z Krzysztofem Kuczkowskim zatytułowane „Powrót Abisynii”. Czytanie tekstów: autor i Jan Kaja. Zdarzeniu towarzyszyć będzie otwarcie wystawy obrazów i grafik Liliany Kużdowicz „Pejzaże wyobraźni”.
„Szalony krok w Nieznane” – Nie jest kwestią przypadku, że mówiąc o literaturze, Kuczkowski cytuje dwóch papieży, Jana Pawła II i Benedykta XVI, oraz to, iż łączy twórczość poetycką z procesem metanoi, fundamentalnej przemiany umysłu i serca. Jej ostateczny rezultat okazać się może w najwyższym stopniu paradoksalny, równoznaczny z zakwestionowaniem dotychczasowej poetyckiej drogi i postawieniem sobie pytania o sens pisania – jak w diariuszowej notatce, która zamyka ostatni z przywołanych tu tekstów programowych [chodzi o esej Kuczkowskiego „Niewysłuchani, nieprzeczytani”]: „Jesienią poeta powędrował do krainy Gdzie Oczy Poniosą, która to wyprawa miała być czymś w rodzaju wizyty uprzejmościowej. Ale im dłużej wędrówka ta trwała, tym mocniej czuł, ze to raczej wizyta kondolencyjna. I sam już nie wiedział, czy to on umiera dla poezji, czy poezja umiera w nim. A może było na odwrót? Rodziła się w nim poezja?”.
Jak poradzić sobie z tak sformułowana aporią? Zgodnie z tym, co zostało wyżej napisane, poeta może albo ostatecznie zamilknąć, porzucić poezję na rzecz vita contemplativae, albo stać się akuszerem nowej poezji, kimś, kto obserwuje i relacjonuje proces jej (powtórnych) narodzin. I wydaje się, że Kuczkowski wybiera to drugie rozwiązanie – nie porzuca wiersza, lecz przyjmuje na siebie rolę, by tak rzec, strażnika metamorfozy, wykonawcy i obserwatora w jednej osobie. W „Dwunastu notatkach o poezji” inspirowanych wierszem „Kładka” znajdujemy kapitalną formułę metaforyczno-alegoryczną, która pomaga zrozumieć ów skomplikowany proces. Mowa tu o dwóch szczytach – o górze Parnas i górze Karmel: „Ci, którzy są na górze Karmel, prawdopodobnie nie tęsknią za widokiem ze szczytu Parnasu. I nie jest to postawa redukcjonistyczna. Po prostu na Karmelu jest Wszystko i właśnie to Wszystko powoduje, że zatrzymany zostaje ruch odśrodkowy, która oddala człowieka od jego wewnętrznego centrum. Z kolei przed oczyma tych, którzy są na Parnasie, na moment otwiera się uniwersum znaczeń”.
Wydaje się, że mniej więcej w połowie drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku autor Prognozy pogody dojrzał do myśli o poezji radykalnie nowej, spod znaku góry Karmel, czyli bliższej doświadczeniu mistycznemu i otwarcie manifestowanej religijności. Kamieniami milowymi tej nowej dykcji są tomy Ruchome święta i Głosolalia. Nie jest to – przyznajmy od razu – metamorfoza stuprocentowa, ostateczna, nieodwracalna; gdyby taką była, literatura okazałaby się niekonieczna, ba, zbędna. Tymczasem ona trwa – zredukowana, przemieniona, paradoksalna.
(Część końcowa szkicu Przemysława Dakowicza „«Szalony krok w Nieznane». Krzysztofa Kuczkowskiego droga ku nowej poezji (religijnej)” opublikowanego w kwartalniku „Ethos” nr 152, październik-grudzień 2025, s. 150-173.)
Krzysztof Kuczkowski urodził się w 1955 roku w Gnieźnie. Poeta, eseista. Założyciel i redaktor naczelny dwumiesięcznika literackiego „Topos”. Organizator Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego, dyrektor Festiwali Poezji w Sopocie, edytor i redaktor serii książek Biblioteka „Toposu”. Opublikował kilkadziesiąt tomów wierszy i autorskich antologii, ostatnio: „Wiersze [masowe] i inne” (2010), „Kładka. Wiersze duchowe” (2016), „Ruchome święta” (2017), „Sonny Liston nie znał liter” (2018), a także antologie, m.in.: „ranek / mane. eseje – szkice – przyczynki krytyczne” (2020), „południe / meridies. Proza” (2020), „wieczór / vespera poezja” (2020), „północ/media nox. zapiski z pamięci” (2021). W 2022 roku powstał film biograficzny „Kładka Krzysztof Kuczkowskiego” w reżyserii Beaty Netz (dostępny na YouTube).
Laureat m.in. Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego, Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Franciszka Karpińskiego, Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego Orfeusz Honorowy, Nagrody Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego Galernik Sztuki. Odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Mieszka w Gdyni-Orłowie.
Liliana Kużdowicz. Dramatyzm stawania się obrazu
Jarosław Jakubowski: Obrazy Liliany Kużdowicz są jak wspomnienia. Jedne wyraziste, poprowadzone mocną, grubą kreską, z obficie nałożonymi farbami, tworzą struktury zachęcające do tego, aby nie tylko na nie patrzeć, ale również je dotykać. Innym razem są to obrazy jakby z pogranicza widzenia i przywidzenia, niejasne, niewyraźne, rozmyte, widziane przez grubą matową szybę, ścianę deszczu albo po prostu z odległej czasoprzestrzeni, która zakrzywia się w fantastyczne formacje. Można nazwać to malarstwo skupionym, kontemplacyjnym, poetyckim wręcz, można też, a nawet trzeba określić je mianem dekoracyjnego, ponieważ kompozycje te idealnie współgrać mogą z wnętrzami naszych domów. Nazwanie ich dekoracyjnymi nie powinno zostać odebrane jako despekt wobec autorki i jej sztuki, a raczej jako uznanie przymierza, jakie to malarstwo zdołało zawiązać z rzeczywistością, również tą intymną, domową. Dekoracyjność sztuki w moim najgłębszym przekonaniu jest tym, czym atrakcyjny zapach dla miejsc czy ludzi. Sprawia, że nawiązujemy z nią stosunek nie tylko emocjonalny czy intelektualny, ale mający swe źródło głębiej, w pokładach naszej podświadomości.
Przyjrzyjmy się wybranym płótnom. Oto obraz zatytułowany „Nad jeziorem”. Charakterystyczny dla tej twórczości motyw akwatyczny. Kompozycja sprawia wrażenie stonowanej, a to przez zastosowanie palety zimnych barw: błękitów, szarości, odcieni zieleni. Widzimy krajobraz rozmyty, odległy, jakby ze snu: gładka tafla wody, strome, poszarpane brzegi, a u samej góry znowu uspokojenie – pas nieba.
Kolejna praca to kompozycja o bardziej abstrakcyjnym charakterze. Miękki, płynny rysunek, z jednym wszak wyjątkiem – stromego i ostrego niby to klifu czy urwiska. Artystka sięgnęła po barwy ziemi, wody i powietrza – harmonijnie współgrających błękitu, morskiej zieleni, burości i lazuru. Plamy barwne rozprowadzone są rytmicznymi warstwami, które zdają się imitować fakturę tkaniny.
Kużdowicz, pejzażystka z ducha, niekiedy jednak tworzy kompozycje figuratywne. Na jednej z prac widzimy grupę postaci, a może raczej cieni, o uproszczonym, pozbawionym detali rysunku, stojących w świetle ogromnego księżyca. Ciekawe, że ten nokturnowy, ulotny nastrój osiągnięty został poprzez zastosowanie grubo nałożonych farb, tak jakby artystka chciała podkreślić siłę obrazu, który ją nawiedził.
Tak właśnie, mamy do czynienia ze sztuką, która jest transgresją wewnętrznych doznać w sferę widzialną. To, co duchowe staje się zmysłowe. To co niewyrażalne – za sprawą środków malarskich nabiera kształtu, barwy i faktury. Niekiedy malarka stosuje okrągły format obrazu, kojarzący się z mistrzami holenderskimi, którzy niby przez szkło lunety podpatrywali codzienność swoich modeli. Okrągłe okienko Kużdowicz to bardziej luk okrętowy, przez który widać krajobraz wydobywany w ten sposób z pokładów pamięci czy podświadomości. Mam wrażenie, że sama geometria obrazu nasuwa już jego tematykę. Co widzimy? Pejzaż najwyraźniej południowy, może włoski? Smukłe, wysokie drzewa, niewykluczone że cyprysy albo topole, pagórki poprzecinane miedzami pól pociągniętymi grubą, wypukłą kreską, która wyraźnie rozdziela plamy barwne.
Pejzaże Liliany Kużdowicz są jak kolejne klatki z podróży do zatopionej Atlantydy snów, wspomnień, niejasnych wizji i ulotnych momentów iluminacji. W tonacji barwnej dominantą są wspomniane już morska zieleń i błękit, czasem uzupełnione fioletem, odmianami żółci, brązów. Na ogół widzimy kompozycję trójdzielną, łączącą trzy żywioły: wodę jako gładką, spokojną, rzadziej wzburzoną, powierzchnię, urozmaicony ląd, zwykle ze sporymi wyniesieniami nad poziom wody, a nad tym wszystkim znowu kojący spokój nieba. Woda jednak jest tu żywiołem panującym, ponieważ zdaje się przenikać całość wyobrażenia– chociażby w formie mglistej zawiesiny, którą w odbiorze sugeruje „płynność”formy i koloru.
Wydaje się, że ulubionymi porami roku malarki są te przejściowe, pomiędzy porami właściwymi, jeszcze nieustalone, co odpowiada zamysłowi artystycznemu – uchwyceniu momentu przejścia z domeny wewnętrznej do zewnętrznej, przekroczeniu progu widzialności, jakby artystka chciała zatrzymać w kadrze obrazu samo jego stawanie się. W tym sensie jest to malarstwo niezwykle dynamiczne, a może właściwiej byłoby powiedzieć – dramatyczne, bo oddające burzliwość unaoczniania się wizji artystycznej.
Niech nas jednak w patrzeniu na te akrylowo-olejne dzieła nie opuszcza paradygmat ich dekoracyjności. Podkreślam ją z uporem maniaka, bo doceniam wysiłek artystki, aby własnym wizjom, może nawet obsesjom (w sztuce jak najbardziej pożądanym!) nadać formę zgodną z klasycznym kanonem piękna. Sztuka, która oddziałuje wybiórczo – na intelekt z pominięciem sfery uczuciowej albo na emocje, bez uwzględnienia warstwy myślowej – jest sztuką w jakimś sensie ułomną i nie może ona uzurpować sobie prawa do bycia sztuką w pełnym tego słowa znaczeniu. Takich ersatzów, półproduktów, niedomyśleń i niedoróbek mamy w naszym obecnym otoczeniu aż nadto. Liliana Kużdowicz traktuje swoje powołanie poważnie, a tym samym my – jej odbiorcy – czujemy, że jesteśmy dla niej istotni. To paradoks, ale właśnie poprzez milczenie z jednej strony obrazu, a z drugiej – stojącego przed nim widza – rodzi się ten dziwny, a jakże wartościowy dialog, którego ramy stwarza sztuka prawdziwa.
Liliana Kużdowicz ukończyła studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu – dyplom w pracowni graficznej prof. Edmnunda Piotrowicza. Od 1969 roku należy do ZPAP. Uprawia malarstwo i zajmuje się pracą pedagogiczną. Autorka dziesięciu wystaw indywidualnych i uczestniczka wielu wystaw zbiorowych, również za granicą: w „Sztuka w stolicy – Paryż 2” (2013 Art en Capital) oraz w osiemnastym Biennale wiosennym Art vivant (2016 Champagne). Brała udział w licznych plenerach i wystawach po plenerowych. Jest laureatką wielu nagród i wyróżnień. Prace w zbiorach Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie i Bydgoszczy, w muzeach w Bydgoszczy i Chojnicach oraz w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą.










