
Alek Rogoziński, mistrz komedii kryminalnej, powraca z nową powieścią „Straszny dwór”. Tym razem autor zabiera czytelników do Dworku Żeromskiego w Ciekotach, gdzie przygotowania do festiwalu literackiego przerywa brutalna zbrodnia, łącząca świętokrzyskie zabytki z mroczną tajemnicą.
Nie wierzysz w duchy? A może pora zacząć?
W znajdującym się w Ciekotach dworku Żeromskiego trwają przygotowania do festiwalu literackiego. Na miejscu są już pisarze, zaproszeni goście specjalni i oficjele oraz siostra Małgorzata Chmielewska, która ma tego dnia podpisywać swoją autobiografię.
Jest też… trup pływający w pobliskim stawie.
Kto z gości festiwalu zabił młodego lokalnego poetę?
I co jego śmierć ma wspólnego z opatowskim hotelem „Miodowy Młyn” oraz dziewiętnastowiecznym zabytkowym pałacem w Czerwinie? Siostra Chmielewska znów zostaje wplątana w skomplikowane, niebezpieczne śledztwo.
Straszny dwór to kolejna komedia kryminalna Alka Rogozińskiego, autora znanego z łączenia klasycznych fabuł detektywistycznych z dużą dawką czarnego humoru.
Fragment nr 1 książki „Straszny dwór”
Proboszcz, który przedstawił się jako Jerzy, nie odpowiedział od razu, jakby przez moment ważył, ile powinien powiedzieć, a ile przemilczeć.
– Chodzi siostrze o te stare legendy o duchu i klątwie, prawda? – upewnił się. – Po co do tego wracać?
– Nie słyszał ksiądz o tym, co spotkało dziedzica jednego z tych dworków? – zdziwiła się Chmielewska.
– Nie…
Małgorzata w kilku zdaniach streściła ostatnie wydarzenia z Ciekot. Proboszcz słuchał uważnie, z wyrazem lekkiego niedowierzania na twarzy.
– Zadziwiające, że w tych nieludzko racjonalnych czasach ktoś jeszcze wierzy w zjawiska paranormalne! – zakrzyknął, kiedy skończyła relację.
– Rozumiem, że ksiądz też nie wierzy…
– Wręcz przeciwnie! – zapewnił proboszcz. – Wierzę, wierzę… No cóż… W czasach, do których siostra nawiązuje, parafią zarządzał prałat Andrzej Białobrzeski. Był człowiekiem szalenie skrupulatnym. Prowadził notatki. Bardzo drobiazgowe. Zapisał nawet, ile kur chodziło po podwórku.
– I te notatki się zachowały? – zapytała z nieukrywaną ciekawością Małgorzata.
– Tak – odparł proboszcz. – Proszę poczekać…
– Wstał i zostawił Chmielewską na dłuższą chwilę samą w kościele.
To pozwoliło jej odkryć, że jego środek też kryje w sobie coś oryginalnego, a mianowicie portret bliżej niezidentyfikowanej świętej z takim wytrzeszczem oczu, jakby ją aureola za mocno uściskała w ciemię, oraz małymi białymi paprochami we włosach, które po namyśle Małgorzata uznała za łupież. Owa wstrząsająca święta trzymała przed sobą na wyciągniętych dłoniach srebrną paterę, a na niej coś, co wyglądało jak dwie drożdżówki z malinami.
Chmielewska dumała przez chwilę, kim może być owa niewiasta, ale zanim cokolwiek wymyśliła, wrócił proboszcz, niosący grubą, oprawioną w ciemną skórę księgę.
– Proszę uważać – rzekł, podając ją zakonnicy.
– Lata niestety nie służą papierowi.
Małgorzata wzięła księgę, otworzyła ją i przez moment wpatrywała się w drobne literki, trudne do odczytania, zwłaszcza przy lichawym świetle, które ledwie rozpraszało mrok kościoła.
– Mogę ją pożyczyć? – zapytała.
Proboszcz skinął głową.
– Proszę tylko, żeby siostra oddała mi ją w całości – powiedział cicho.
Chmielewska pożegnała księdza i już miała wyjść, kiedy przypomniała sobie o podziwianym obrazie.
– Przepraszam, ale muszę zapytać – wskazała dłonią na świętą – kto to jest?
– Święta Agata – poinformował ją proboszcz.
Małgorzata przez chwilę przeszukiwała zakamarki pamięci.
– Patronka… wypieków? – zapytała ostrożnie.
– Nie – zaprzeczył proboszcz ze zdziwioną miną. – Skąd taki pomysł?
– Bo trzyma na tacy jakieś bułki…
– To nie są bułki – wyjaśnił ze spokojem ksiądz – tylko jej piersi.
Chmielewska zrobiła wielkie oczy, po czym wymaszerowała z kościoła, nie mogąc się pozbyć wrażenia, że z bliżej nieznanych przyczyn święta usunęła sobie silikonowe wkładki, oraz konstatacji, że oto wreszcie znalazła odpowiednią patronkę dla wielu współczesnych celebrytek i paru klinik piękności.
Fragment nr 2 książki „Straszny dwór”
Po dwóch przesłuchaniach Darski postanowił zrobić sobie przerwę i coś przekąsić.
Wyszedł z gabinetu Wojtka, zostawiając tam Monickiego, przeciągnął się lekko i zrobił dwa kroki w stronę schodów. Po czym stanął jak wryty.
– No nie… – mruknął pod nosem.
Tuż przed nim, oparta o parapet, stała Klaudia. W takiej pozie, jakby brała udział w sesji fotograficznej. Na jego widok uśmiechnęła się promiennie.
– Krzysiu! – zawołała przeciągle. – Znowu los skrzyżował nasze drogi!
Darski na moment zamknął oczy.
– Klaudio – rzekł, kiedy je otworzył – jestem w pracy.
– Nie możesz wiecznie ignorować przeznaczenia.
Ku jego przerażeniu Hutniak oderwała się od parapetu i zaczęła do niego zbliżać, robiąc po drodze pozy, które jej zdaniem miały być kuszące, a które Darski odczytał jako dowód, że artystka zaczyna cierpieć na chorobę Heinego- Medina.
– Od tylu lat wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią – kontynuowała – że jesteśmy sobie przeznaczeni i że nasze ciała muszą się spleść w transcendentnym szale uniesień.
„Czy ona się naoglądała Sfilmowanych?”, pomyślał Darski, który uwielbiał ten podcast i w związku z tym wiedział, że „szał uniesień” pojawia się tam często w odniesieniu do niezbyt poradnie nakręconych scen erotycznych.
– Nie wiem, o czym mówisz – zapewnił, zastanawiając się, dlaczego nie zabrał ze sobą broni, bo jak mu się zdawało, jedynie to mogło go uratować przed nieuchronną czynną napaścią ze strony gwiazdy.
– Wiesz, i to doskonale. – Hutniak mrugnęła do niego frywolnie. – Nie myśl, że nie zauważam pożądania, z jakim na mnie patrzysz zawsze, kiedy się widzimy. I jak chcesz się do mnie zbliżyć… za wszelką cenę…
Wziąwszy pod uwagę, że już podczas pierwszego ich spotkania inspektor z ogromną satysfakcją zapuszkował ją na czterdzieści osiem godzin, trudno się było dziwić, że teraz miał nieco ogłupiałą minę.
– Zakułem cię w kajdanki – jęknął, konstatując, że za chwilę piosenkarka naruszy jego strefę osobistą.
– Podnieciło cię to, prawda? – szepnęła Klaudia lubieżnym głosem. – Przyznaj… Bo mnie bardzo…
Darski rozejrzał się nerwowo po korytarzu, zastanawiając się w panice, czy jest tu gdzieś jakaś droga ewakuacyjna.
– Nie wygłupiaj się – poprosił już bez mała rozpaczliwie. – Naprawdę mam tu robotę. Trupa, przesłuchania, jakieś tajemne księgi…
– Seks – Hutniak była już przy nim – to największa tajemnica. Rozkoszna. Magiczna.
– Ręce przy sobie! – warknął, czując dłoń Klaudii na swoim bicepsie. – Nie żartuję…
– Aresztuj mnie, zniewól, mój gliniarzu… – wyszeptała diwa wprost do jego ucha. – Teraz, natychmiast…
Darski poczuł, że nie ma wyjścia i za moment będzie musiał ją udusić. Zrozumiał też,
jak łatwo w sumie jest popełnić zbrodnię.
Zanim jednak zabrał się do wcielania tej myśli w życie, za jego plecami rozległ się chrobot zamka i na korytarzu pojawił się Monicki.
Niezadowolona Klaudia oderwała się od swojej ofiary i popatrzyła na sierżanta z wyrzutem.
– Idę na dymka – oświadczył Marek.
– Chwila! – wstrzymał go Darski głosem nieznoszącym sprzeciwu. – Pójdę z panem, tylko zakończę konwersację z panią Hutniak.
– Och, jesteśmy na ty, głuptasku. – Piosenkarka pogroziła mu palcem, po czym niechętnie popatrzyła na Monickiego. – Rozmawialiśmy o tym, że nasz dzielny inspektor znajdzie się w mojej nowej piosence…
Krzysztof zamarł.
– Błagam, nie – jęknął.
– Oczywiście, że tak! – zaśmiała się Klaudia.
– Napisałam ten tekst w ciągu kwadransa.
W samym środku rozpalonej nocy. Zaśpiewam ci. – Widząc, że Darski chce zaprotestować, przyłożyła mu do ust swój palec wskazujący uzbrojony w tipsa długości orlego szpona. – Ciii…
– Po czym zmrużyła oczy i zaczęła śpiewać półgłosem, zupełnie jakby korytarz był sceną.
– Patrzysz chłodno, jakbyś nie czuł nic,
a ja wiem dobrze, że to tylko trik, bo kiedy milczysz,
twoje ciało krzyczy, że chce mnie bliżej, że już się nic nie liczy…
Monicki miał taką minę, jakby łapało go zapalenie okostnej.
Fragment nr 3 książki „Straszny dwór”
– Opętanie? – Pepe miał mocno sceptyczną minę. – Wierzycie w takie rzeczy?
– Oczywiście! – prychnęła Kornelia. – Jest na to wiele dowodów. Przez lata dokumentowano przypadki opętań. Znane są historie osób, które nagle zaczęły mówić w językach, których wcześniej nie znały, albo szczegółowo opisywać miejsca, w których nigdy nie były. Archiwa Watykańskie przechowują wiele zapisów egzorcyzmów.
– A także przyrząd, przez który można oglądać przeszłość – mruknął Pepe, po czym
popatrzył z ciekawością na Chmielewską. – Naprawdę wierzy siostra w tego typu rzeczy?
– Chronowizor – rzekł Kordian, zanim Małgorzata zdążyła odpowiedzieć. – To oczywiste, że istnieje!
– Co to jest chronowizor? – zaciekawiła się Barbara.
– Urządzenie stworzone w latach pięćdziesiątych poprzedniego wieku – wyjaśnił Wysocki – przez zespół uczonych pod przewodnictwem księdza i zarazem fizyka Pellegrino Ernettiego we współpracy z naukowcami, którzy działali między innymi przy konstruowaniu rakiet. To mały przyrząd wyposażony w zestaw anten, stworzony z wyjątkowo cennych stopów metali, katod i paneli sterujących.
Zgodnie z tym, co przeciekło do prasy, Ernetti twierdził, że za pomocą chronowizora można uchwycić konkretne miejsce oraz zdarzenie z przeszłości. Nie można tam niczego zmienić, tylko to obejrzeć jak w telewizorze.
Pellegrino, a właściwie ci, którzy rzekomo cytowali jego słowa, zdradzili, że urządzenie to korzysta z promieniowania elektromagnetycznego pozostałego po dawnych wydarzeniach i że on sam obejrzał takim sposobem między innymi ukrzyżowanie Chrystusa, upadek Sodomy i Gomory, a nawet moment, kiedy Mojżesz zszedł z góry Synaj z tablicami zawierającymi dziesięć przykazań. Projekt ponoć był na tyle rewolucyjny, że przestraszył nawet władze Watykanu, które bały się…
– …ujawnić wiele niekorzystnych dla siebie faktów? – Pepe uśmiechnął się nieco kpiąco.
– Być może. – Kordian pokiwał głową. – W każdym razie dla dobra ludzkości postanowiono wszystko utajnić, choć samo urządzenie nie zostało zniszczone i jest przechowywane w sekretnym miejscu w Archiwum Watykańskim.
Co ciekawe, za czasów pontyfikatu naszego rodaka Watykan zagroził ekskomuniką
wszystkim, którzy chcieliby skonstruować albo korzystać z takiego typu urządzeń. Paradoks, prawda? Bo niby skąd Watykanowi wpadłby do głowy taki pomysł, gdyby chronowizor nigdy nie istniał i był jedynie medialną sensacją?
– Chciałam tylko powiedzieć – wtrąciła spokojnie Małgorzata – że są na świecie rzeczy, o których filozofom się nie śniło. A przynajmniej tak twierdził Szekspir. A co do tego chłopca to mam nadzieję, że lekarze dadzą radę mu pomóc.
– Zgadzam się! W tym przypadku uważam, że zamiast jakichś rytuałów chłopcu lepiej zrobiłaby dobra psychoterapia – mruknął Pepe. – Skoro spędził tydzień w zamknięciu, jak się domyślam, przetrzymywany przez kogoś, bo nie umarł z głodu, to ma syndrom stresu pourazowego. To się leczy terapią, a nie polewa święconą wodą.
Jasnowidz popatrzył na niego uważnie i odrobinę nawet wyzywająco.
– Ludzie lubią mówić, że wszystko da się wyjaśnić – rzekł powoli – i że każda historia ma jakieś logiczne rozwiązanie. Tylko że to nieprawda. Istnieją sprawy, które nie chcą być wyjaśnione. Choćby zniknięcia ludzi. O tym najsłynniejszym u nas, tej biednej dziewczyny, chyba nie muszę wam mówić…
Informacje wydawnicze
ISBN: 978-83-8310-950-3
Ilość stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 mm x 195 mm
Premiera: 03.06.2025 (książka, e-book, audiobook’a – czyta Katarzyna Pakosińska)
ALEK ROGOZIŃSKI
Pisarz, twórca komedii kryminalnych i powieści obyczajowych. Do jego najpopularniejszych książek należą: Dom tajemnic, Miłość ci nic nie wybaczy, Śmierć w blasku fleszy, Zemsta jest słodka, Bal wszystkich nieświętych, Zapukaj, zanim zginiesz, Zagubiona relikwia, Diabelski krąg.
W 2019 roku jego kryminał Raz, dwa, trzy… giniesz ty! doczekał się inscenizacji teatralnej. W 2022 roku został nagrodzony za całokształt twórczości statuetką Złoty Pocisk. W sumie książki sygnowane jego nazwiskiem rozeszły się już w nakładzie ponad miliona egzemplarzy.
Prywatnie jest wielbicielem podróży, Madonny i Jima Morrisona, herbaty Earl Grey, włoskiej kuchni, bowlingu i wszelkich gier karcianych.
BOHATERKA KSIĄŻKI
Siostra Małgorzata Chmielewska
Przełożona katolickiej Wspólnoty „Chleb Życia” w Polsce i prezeska fundacji Domy Wspólnoty „Chleb Życia”. Wspólnota prowadzi 9 domów dla ludzi bezdomnych: starszych, chorych i matek z dziećmi. Wspiera rodziny ubogie, osoby niepełnosprawne, ofiary wojen. Pomaga młodzieży poprzez stypendia, świetlice i zajęcia pozalekcyjne (dla dzieci ze wsi), a niepełnosprawnym – przez zatrudnienie. Walczy z wykluczeniem społecznym, równając szanse najsłabszych i przywracając nadzieję i godność.
www.chlebzycia.org
1,5% podatku to 100% dobra
KRS 0000132424
Patroni wydania:
Centrum Edukacji i Kultury „Szklany Dom” w Ciekotach to wyjątkowe miejsce na kulturalnej mapie regionu świętokrzyskiego, które łączy edukację, sztukę i pamięć o Stefanie Żeromskim. Znajduje się dokładnie w przestrzeni, w której 12 lat dzieciństwa i młodości spędził jeden z najbardziej cenionych polskich literatów. W nowoczesnym budynku mieści się m.in. sala widowiskowa oraz galeria sztuki. W prostej osi do niego stoi dwór Żeromskich, a w nim jedyne takie w Polsce tematyczne muzeum pisarza mówiące o jego rodzinie.
W „Szklanym Domu”, który otrzymał tytuł Kuźnia Mistrzów Mowy Polskiej, odbywa się wiele wydarzeń cenionych przez publiczność i artystów. Wielbiciele literatury szczególnie lubią: Festiwal Sztuki i Mediów Otwarte Książki (pierwszy weekend lipca) oraz Imieniny Stefana (pierwszy weekend września).
Miodowy Młyn w Opatowie to 3 – gwiazdkowy hotel położony w samym sercu bursztynowego szlaku. Obiekt powstał w zaadaptowanym na hotel zabytkowym młynie z początków XX wieku. Naturalne bogactwo przyrodnicze zachwyca przybywających tu Gości i pozwala na pełne odprężenie.
Bogactwo oferowanych atrakcji, profesjonalna obsługa i nowoczesne zaplecze konferencyjne zapewnią Państwu zarówno wspaniały wypoczynek w rodzinnym gronie jak i udane spotkanie biznesowe. Hotel dysponuje 60 miejscami w przytulnych pokojach oraz apartamentach, restauracją z międzynarodowym menu, a także zapleczem rekreacyjnym.
Zapraszamy do Gminy Masłów – miejsca, gdzie piękno natury spotyka się z bogatą kulturą i wyjątkową historią. Położona w sercu Gór Świętokrzyskich gmina zachwyca malowniczymi krajobrazami, licznymi szlakami turystycznymi oraz niezwykłą atmosferą, którą tworzą aktywni i gościnni mieszkańcy. To idealna przestrzeń zarówno do aktywnego wypoczynku, jak i odkrywania regionalnego dziedzictwa.
Na turystów czekają górskie trasy prowadzące m.in. na tajemniczy Diabelski Kamień czy do miejsc związanych ze Stefanem Żeromskim i św. Janem Pawłem II. Niepowtarzalny klimat tworzą również wydarzenia kulturalne i tradycje pielęgnowane od pokoleń – od wyjątkowego święcenia pokarmów w Wielką Sobotę, przez barwne Dożynki Gminne, po Festiwal Sztuki i Mediów „Otwarte Książki” organizowany w Ciekotach.
Gmina Masłów to miejsce, które inspiruje o każdej porze roku – miłośników przyrody, kultury, historii i aktywnego wypoczynku. Tu tradycja harmonijnie łączy się z nowoczesnością, a każdy znajdzie przestrzeń do odpoczynku, spotkań i odkrywania wyjątkowego charakteru regionu.
Gmina Czerwin to położona na pograniczu Mazowsza i Podlasia malownicza gmina o bogatej, szlacheckiej historii, sięgającej czasów średniowiecza.
Dziś w Czerwinie nie ma już szlachciców, czarownic ani ksiąg owianych magią.
Jest za to bogate dziedzictwo, urzekające krajobrazy oraz gościnni mieszkańcy.
Jest też market Dino, wójt Grzegorz Długokęcki i opuszczony dwór, który nie skrywa wprawdzie tajemnic tak mrocznych, jak ta z kart powieści.
Chociaż… kto wie?
https://www.purplebook.com.pl/
https://www.facebook.com/purplebookwydawnictwo
https://www.instagram.com/purple_book_wydawnictwo/










