środa, 13 sierpnia 2025
Będą kroki prawne?

Podczas pierwszego dnia Targów Fantastyki w Gdańsku, które odbywały się w Amber Expo, doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Uczestniczka wydarzenia nagrała film na TikToku, w którym opowiedziała, jak jeden z wystawców krzyczał i stosował wulgarny język w kierunku – prawdopodobnie – swojego syna. Kiedy ta zareagowała, słowna agresja została przekierowana na nią – relacjonuje serwis Gdańsk Nasze Miasto.

Organizator Targów Fantastyki w Gdańsku wydał oświadczenie w tej sprawie:

Jesteśmy przeciwni wszelkim formom przemocy i niestosownego zachowania skierowanego wobec kogokolwiek. Dokładamy wszelkich starań by takie sytuacje nie miały miejsca w trakcie naszych wydarzeń, a wszystkie osoby mogły czuć się na nich bezpiecznie i były traktowane z szacunkiem. Reagujemy natychmiast na wszelkie nawet najmniejsze zgłoszenia dotyczące takich zachowań.

Zebrane przez nas informacje nie potwierdzają, aby doszło do działań, które mogłyby stanowić naruszenie prawa polegające na stosowaniu przemocy wobec dzieci. Niestety ze względu na fakt późnego powiadomienia nas o zajściu (sytuacja miała miejsce rano, otrzymaliśmy zgłoszenie o niej wieczorem), nie byliśmy w stanie zareagować natychmiast. Nie mamy kompetencji, by oceniać pod względem prawnym i wyciągać konsekwencje prawne w stosunku do kogokolwiek.

W kwestii przemocy wobec kobiet: według naszej najlepszej wiedzy sytuacja ta miała formę dwustronnej, bardzo emocjonalnej wymiany zdań i poglądów odnośnie wcześniejszego zdarzenia. W trakcie wymiany zdań jedna ze stron konfliktu znacząco przekroczyła granice kultury i dobrego smaku. Strona ta została przez nas surowo napomniana, przypomniano jej także o możliwych konsekwencjach łamania regulaminu imprezy w tym względzie. Relacje umieszczone w mediach społecznościowych przedstawiają natomiast indywidualną perspektywę jednej ze stron i nie oddają w pełni ustaleń naszego zespołu.

Jest nam ogromnie przykro, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce na naszym wydarzeniu. Nie mamy wpływu na emocjonalne zachowania osób trzecich, jednak niezwłocznie po otrzymaniu sygnału o nieodpowiednim zachowaniu jednego z wystawców nasz zespół zabezpieczenia został skierowany w celu podjęcia interwencji. Choć zależało nam jedynie na zachowaniu bezstronności, a nasze działania miały na celu zapewnienie spokojnego przebiegu rozmowy i uniknięcie eskalacji konfliktu, to rozumiemy, że mogły zostać odebrane jako sprzyjanie jednej ze stron.

Nieco późniejsze pojawienie się na miejscu organizatorów było próbą wyjaśnienia sytuacji już po bezpośredniej interwencji. Po rozmowie z drugą stroną konfliktu, ze względu na emocjonalność całego zdarzenia, podjęliśmy decyzję o kontynuowaniu rozmów następnego dnia, aby zapewnić spokojne i konstruktywne warunki do wyjaśnienia sytuacji. Tym została także podyktowana sugestia, aby wstrzymać się z publicznymi wypowiedziami do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy”.

 

Do całego zdarzenia ustosunkował się również mężczyzna, o którym mówiła w swoim nagraniu wystawczyni. Mariusz Zalwowski na stronie swojej firmy Merfolk postanowił przeprosić i wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie, aby później… zapowiedzieć, że podejmuje kroki prawne:

W związku z wydarzeniami, które miały miejsce podczas ostatniej edycji Targów Fantastyki, chcielibyśmy z całego serca przeprosić. Przepraszamy naszą społeczność, klientów, organizatorów oraz wszystkie osoby, które były świadkami sytuacji lub poczuły się nią dotknięte. Jest nam niezmiernie przykro, że do tego doszło.

Ja, Mariusz Zalwowski, jako właściciel firmy, biorę na siebie pełną odpowiedzialność za moje zachowanie. Koniec wyczerpującego dnia targowego, nagromadzony stres i problemy osobiste w żaden sposób nie usprawiedliwiają mojej reakcji. Straciłem panowanie nad sobą, a słowa, których użyłem w emocjach, nigdy nie powinny paść. Głęboko tego żałuję i przepraszam za nie panią, która zwróciła mi uwagę, a także wszystkie osoby, które poczuły się urażone moim zachowaniem.

Chciałbym również podkreślić, że dobro i bezpieczeństwo mojego syna są dla mnie absolutnym priorytetem. Nasza rozmowa, choć nacechowana silnymi emocjami, jak to czasem bywa w relacji rodzica z nastolatkiem, była prywatną sprawą rodzinną. Głęboko ubolewam, że odbyła się ona w przestrzeni publicznej, powodując zaniepokojenie osób postronnych. Każdy, kto jest rodzicem wie, że bywają trudne momenty – ten był jednym z nich.

Sprawa nabrała charakteru publicznego i została przedstawiona w sposób, który zawiera wiele nieścisłości i nieprawdziwych informacji. Ponieważ podjęliśmy w tej sprawie kroki prawne w celu ochrony naszego dobrego imienia, nie będziemy publicznie odnosić się do szczegółowych zarzutów, aby nie zakłócać dalszego postępowania. Niezależnie od tego, wyciągamy z tej bolesnej lekcji głębokie wnioski na przyszłość. Zobowiązujemy się do pracy nad zapewnieniem naszym klientom i gościom bezpiecznego środowiska do spędzania czasu przy swoim hobby.

Mariusz Zalwowski i zespół Merfolk

Podaj dalej