Poniedziałek, 30 marca 2020
Nowa książka Cezarego Macieja Dąbrowskiego

Cezary Maciej Dąbrowski poinformował: „wkrótce – gdy będzie to tylko możliwe, bo z przyczyn niezależnych od nas wszystkich – nakładem Wydawnictwa LTW, ukaże się moja książka nosząca tytuł ‘W dalszym ciągu’, którą wnikliwym posłowiem opatrzył doktor nauk humanistycznych Marcin Tadeusz Łukaszewski”.

Fragmenty z posłowia dr hab. Marcina Tadeusza Łukaszewskiego:

(…) „W dalszym ciągu” to poezja dosłowna. „Dosłowna”, czyli taka, która poraża wprost słowem, „do słowa” przyciąga, a nie tylko mówi bezpośrednio, bo tak można by rozumieć to pojęcie. Autor bywa dosłowny nieomal w każdym wierszu, ale Jego szczera dosłowność skrywa „coś” ponad, jakby drugie dno, a może raczej „ukryte drzwi” – furtkę, przez którą przeprowadza czytelnika „na drugą stronę” swojej wyobraźni i swojej duchowości, prowadzi go „w dalszym ciągu” ku głębinom swojej wrażliwości. Jego poezji nie da się czytać tylko „dosłownie”. Trzeba do niej powracać, skupiać się na tym, co „pomiędzy”, odkrywać następne tajemne przejścia, za którymi ujawniają się kolejne możliwości interpretacji Jego niezwykłej twórczości.

Dąbrowski nie boi się porównań czy zwrotów dosłownych. Nie zważa na to, czy „wypada”. Nie przejmuje się głosami przyszłej krytyki. Pisze wprost wszędzie tam, gdzie zależy mu na tym, aby bez wstępu, “in medias res”, wciągnąć czytelnika w dialog z sobą lub przynajmniej w uważne słuchanie. Nie boi się więc, gdy pisze o „smartfonowym żargonie”, czy „w pizzy agonii zagryźć swój stres”, dostrzega „więcej sztuki w ubijanym kotlecie”, bądź stwierdza bez pardonu: „Ty się patrzysz, a innym to zwisa”. Nie pozostawia suchej nitki na kłamcach: „jeśli się łże jak katiusza”. Jeśli czytając Autora widzimy tylko wybór słów „do rymu”, to znaczy, że nic nie rozumiemy z tej poezji, że włącza się nasz wewnętrzny krytyk, który w każdym wierszu każe szukać Mickiewicza, a w każdym utworze Chopina.

Cezary Dąbrowski jest poetą więcej niż wrażliwym (podkreślam ad hoc, że nie mam na myśli słowa nadwrażliwy lub przewrażliwiony), odczuwającym (a nawet więcej: współodczuwającym), a przy tym pilnie obserwującym. Z Jego wierszy można odczytać postawę poety-wieszcza, który stawia siebie „obok”, lecz to „obok” jest zarazem „ponad”. Obok spraw i ponad sprawami, które opisuje. Pisze więc o codziennym życiu prostej, wiejskiej kobiety (wdowy), o przemierzanych przez siebie polach, łąkach, lasach, o odczuwaniu zmian pór roku, o przyrodzie, o świecie, który go otacza. Sięga też w obszary kultury, obserwując twórczość (a zarazem zachowanie) kolegów po fachu w sztuce, owych „culture-peoples” (albo „multi-culti”). Odwołuje się do polityki, historii, obywatelskich postaw, narodu. Ukrywa też w tych wierszach siebie. Reasumując: przede wszystkim siebie przez pryzmat spraw, problemów, zagadnień, o których pisze. (…)

Cezary Maciej Dąbrowski jest poetą „osobnym” (tak pisano o Mironie Białoszewskim), nie jest akademikiem poruszającym się w wyznaczonych granicach środków literackich, lecz granice te przekracza, wykracza poza nawias. Można próbować odnaleźć w Jego poezji romantyczną duszę Słowackiego i Norwida, przeżywanie bólu i ogrom cierpienia dnia codziennego Baczyńskiego, niezwykłą mądrość i prostotę poezji ks. Jana Twardowskiego, filozofię Herberta, ale też (rzadziej) aforystyczność Szymborskiej, tęsknotę za Ojczyzną Miłosza. „Można próbować”, lecz nie jest to tożsame z obecnością tych inspiracji w dziełach Dąbrowskiego. Jest On poetą „osobnym” z własnym, już silnie zarysowanym (po ostatnich trzech książkach) stylem. „Osobnym” to znaczy też, będącym poza głównym nurtem współczesnej literatury polskiej, niezrzeszonym w żadnych związkach dla twórców, bo – jak głosi znane powiedzenie – „wrony latają stadami, a orły samotnie”.

(fran)

Podaj dalej