
Remigiusz Mróz w „Labiryncie” podąża tropami Agathy Christie. To nienajgorszy przewodnik w świecie, po którym porusza się najpłodniejszy polski autor.

Mel Robbins w „Teorii »pozwól im«” przekonuje m.in., że ucząc się dystansować od frustracji związanych z zachowaniem innych, można odzyskać spokój i radość w życiu.

James Clear w „Atomowych nawykach”: „Rezultaty są tym, co otrzymujesz. Procesy są tym, co robisz. Tożsamość jest tym, w co wierzysz”. A myśli niekiedy bywają złote. Tyle że rzadko.

Każdy ma swoją pamięć, także Maciej Siembieda, autor „Gołoborza”, a powieść ma, naturalnie, swoje prawa i nie należy jej traktować ani jako dzieła naukowego, ani nawet jako reportażu. Ale kiedy – jak czytamy – po latach, już w wolnej Polsce, mieszkańcy powieściowej wsi, z piekła rodem zresztą, fundują ozdobioną kotwicą Polski Walczącej tablicę pamiątkową „W hołdzie bohaterom z oddziału partyzanckiego ‘Karasia’ poległym za wolność Ojczyzny”, a każdemu wiadomo jest, że ów „Karaś” był degeneratem i zbrodniarzem, jak najsłuszniej zlikwidowanym z wyroku Podziemia, to jawi się ta scena li tylko jako okrutna groteska i jawna kpina z Żołnierzy Wyklętych. Niezależnie od faktu, że jest ona wytworem autorskiej fantazji.

„Odwaga bycia nielubianym. Japoński fenomen, który pokazuje, jak być wolnym i odmienić własne życie” autorstwa Ichiro Kishimi i Fumitake Kogi wydobywa z niepamięci postać Alfreda Adlera, trzeciego obok Freuda i Junga guru współczesnej psychologii. No może nie tyle współczesnej, ile dziewiętnastowiecznej. Choć czasem – jak w tym wypadku – znaczy to prawie to samo.

Tytułowy bohater powieści Freidy McFadden „Idealny syn” wydaje się, istotnie, żywym modelem rodem z Sèvres. Oto marzenie każdej mamusi: wzorowy uczeń, inteligentny, wysportowany, słowem – och i ach. Tylko dlaczego w pewnym momencie zaczyna budzić lęk?

Wojciech Sumliński i Ewa Kurek w książce „Porozmawiajmy o… Żydach” opowiadają o sprawach, o których głośno mówi się tylko w domach.

Dlaczego warto przeczytać „Zdrowie bez wymówek. Przewodnik po diecie, badaniach i terapii hormonalnej dla kobiet i mężczyzn”? Zdaniem autora – dr. Tadeusza Oleszczuka: „Bo zdrowie to nie cel odległy, lecz codzienna decyzja i odpowiedzialność”. Hmm…

Laszlo Krasznahorkai w „Szatańskim tangu”, które, już po upadku komuny, zekranizował w siedmiogodzinnym (!) filmie Bela Tarr, przedstawił obraz węgierskiej rzeczywistości będący zarazem studium mechanizmów poddaństwa i manipulacji. „Swojej książki na pewno nie pisałem z inspiracji politycznej, a polityczną była o tyle, o ile sądziłem, iż nawet jedno dobre zdanie może zburzyć tamten plugawy system. I chyba miałem rację” – mówił, a w komunizmie najbardziej wstrętne było dla niego „oszukiwanie najbiedniejszych, najuboższych, którym wmawiano, że ten ustrój daje im szansę, tymczasem naprawdę odbierał ostatnią nadzieję”.

„Quo vAIdis” Andrzeja Dragana to lektura na czasy zdominowane przez sztuczną inteligencję. Wydaje się, że obowiązkowa.






