środa, 26 sierpnia 2026
BESTSELLERY LIPCA
1 W „Urwisku” Remigiusza Mroza komisarz Forst musi zmierzyć się ze sprawą utopionego turysty. I to gdzie – w Morskim Oku. Być może tak urzeczywistnia się legenda o straszliwym, demonicznym Topielcu. Kto wie? 2 W „Święcie Karkonoszy” Sławka Gortycha wśród innych znajdziemy taką opowieść o wysiedlonej ze wsi pod Lwowem matce jednego z bohaterów, która „choć przecież dostali w Jeleniej Górze przydział na niewielkie mieszkanie koło Małej Poczty (…) wciąż zwykła mówić o sobie, że jest bezdomna. Na nic zdawały się próby pocieszania jej przez Bronka, że tu dobrze, że mają bieżącą wodę w kranie i nie trzeba łazić do wychodka. Że nie będą się tu musieli bać Ukraińców, że prąd mają i nawet kapkę szczęścia do tego, bo niektórzy dostawali poniemiecką chałupę razem z dawnymi mieszkańcami, którzy wciąż czekali na wysiedlenie. A jak to tak, z Niemcem pod jednym dachem? Albo jeszcze gorzej – jak matka jednego kolegi Bronka z wojska. Dostała przydział, poszła pod wskazany adres, a tam na korytarzu mieszkania w fotelu dwie kilkuletnie Niemki, zastrzelone przez własnego ojca tuż przed wejściem do miasta Armii Czerwonej. Sam ojciec zaś na sznurze w drugim pokoju. I jak tu po zastaniu w nowym domu takiego widoku spokojnie się do niego wprowadzić?”. 3 „Fiolet”, siódmy tom „Kolorów Zła” Małgorzaty Oliwii Sobczak, ukazuje, do czego już zdążyliśmy przywyknąć, mroczne oblicze Trójmiasta. Tym razem morderstwa młodej kobiety dokonano w pobliżu Opery Leśnej w Sopocie. 4 Camilla Läckberg w „Płaczce” pokazuje, jak wygląda życie rodzinne we Fjällbace: „– Jak miałabym wytłumaczyć się z życia z Tagem? Zaczęło się w noc poślubną, kiedy mnie ciężko pobił. I tak to już poszło. Powinnam była odejść, ale urodziły się dzieci… Potem urosły i wyprowadziły się, no i… Życie z Tagem było jedynym, jakie znałam. (…) – I co sprawiło, że go pani w końcu zabiła? (…) – Właściwie to dziwne. Niby nic wielkiego, bo przez te lata przeżyłam tyle dużo gorszych rzeczy. Jakbym po prostu nagle miała dość. Nie podobały mu się grzanki, które mu zrobiłam. A więc cisnął o ścianę moją filiżankę do kawy. (...) Poczułam, jakbym ja się też rozkruszyła w środku. Wiedziałam, że w szopie mamy butelkę glikolu. A więc gdy Tage wyszedł na swój codzienny poranny spacer, wlałam tego glikolu do soku, który zawsze wypijał zaraz po powrocie do domu. Wypił dwie szklanki. I umarł. Myślałam, że to oczywiste, co zrobiłam. I byłam gotowa ponieść konsekwencje. Jednak wezwany lekarz założył, że Tage umarł naturalną śmiercią. Nawet nie przeprowadzili obdukcji. A więc nic nie powiedziałam. Krótko po tym go pochowaliśmy. – Kiedy to było? – Wczoraj minęło trzydzieści lat od pogrzebu”. 5 Harlan Coben w „Nie ma głupich” przekonuje, że przeszłość to jest dziś, tylko cokolwiek dalej. W taki oto sposób: „Plac zabaw dla dzieci jest urządzony na terenie dawnego cmentarza. Park Jamesa J. Walkera znajduje się w Greenwich Village przy Hudson Street, w miejscu, które kiedyś dość trafnie i niezbyt subtelnie nazwano Cmentarzyskiem Świętego Jana. Nawet dzisiaj około dziesięciu tysięcy zwłok nadal leży pod boiskami do baseballa, kortami do bocce i pickleballa, placem zabaw (…). Jedyną widoczną pamiątką po makabrycznej przeszłości parku jest Pomnik Strażaków, wysoki na ponad dwa metry marmurowy sarkofag poświęcony dwóm młodym chłopakom, którzy zginęli w roku 1834 w pierwszym dniu służby. (…) To oznacza, …
Wyświetlono 25% materiału - 536 słów. Całość materiału zawiera 2146 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














