Czwartek, 26 września 2019
Polska część mieści się na warszawskiej Ochocie. Cała biblioteka to niewielkie mieszkanie naszpikowane starymi książkami. Nie wiadomo, ile ich jest, właściciel woli nie liczyć, aby się nie denerwować. Szwajcarska część biblioteki urządza się na wsi – pod Warszawą, koło Grodziska Mazowieckiego. Metodycznie rozkładana, według porządku alfabetycznego. Profesor Jan Zieliński był attaché kulturalnym przy Ambasadzie RP w Bernie od 1991 roku. Teraz powoli mości się w Polsce, po ćwierćwieczu pracy w Szwajcarii. Po zakończeniu misji przy polskiej Ambasadzie w Szwajcarii został wykładowcą literatury polskiej na Uniwersytecie we Fryburgu. Szwajcarska część biblioteki jest nowsza, młodsza i składa się głównie z książek powstałych po 1991 roku. Są tam oczywiście i książki starsze, bo jak profesor podkreśla: – Mnie książki kochają i przybywały do mnie zewsząd w dużych ilościach. Młodość Rozmawiamy w warszawskim mieszkaniu. W „polskiej” części biblioteki, czyli tej, która była tu od zawsze. W otoczeniu – jak to sam profesor określa – biblioteki polonisty z lat siedemdziesiątych. Mimo że wiele lat mieszkał za granicą, w Polsce bywał często i zawsze woził ze sobą jakieś książki, a to w jedną, a to w drugą stronę. – Moje czytanie zaczęło się bardzo wcześnie, okulary noszę od drugiej klasy szkoły podstawowej. Ojciec był inżynierem energetykiem i kiedy w Polsce sytuacja zaczęła się zmieniać i była szansa na normalność, wymyślił sobie, że założymy prywatny, wędrowny antykwariat wiejski. Miał trabanta i chciał dokupić przyczepę, ja miałem zajmować się wyborem książek, które mieliśmy wozić po Polsce. Złożyliśmy nawet stosowne podanie, ale nasz pomysł nie spotkał się z akceptacją władz i spalił na panewce. Bano się chyba, że będziemy rozwozić Bóg wie co – opowiada Jan Zieliński. Zamiłowanie do książek zaczęło się od książek podróżniczych: – Od grudnia 1960 roku prenumerowałem „Poznaj Świat”. Na ostatniej okładce była zawsze jakaś egzotyczna mapa, co dla młodego człowieka było bardzo pobudzające. Pamiętam, jak pochłaniałem książki Arkadego Fiedlera, Ferdynanda Ossendowskiego – szczególnie piękne wydanie z portretami myślicieli z Azji („Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów”). Potem była moda na literaturę amerykańską i zaczytywałem się w książkach Johna Steinbecka i J. D. Salingera, dobrze wspominam też boom na literaturę iberoamerykańską. Zdobywałem – bo wtedy książki trzeba było zdobywać – powieści Ernesto Sabato i Julio Cortázara z wysiłkiem, ale skutecznie. – Wybór kierunku studiów – polonistyki – nie był wcale wyborem oczywistym, wydawało mi się po prostu, że taki kierunek studiów da największą paletę możliwości – i tak się stało. Zostałem polonistą, przez wiele lat pracowałem w Instytucie Badań Literackich PAN. Tam obroniłem doktorat w 1982 roku, praca nosi tytuł „Pępek powieści: z problemów powieści autobiograficznej przełomu XIX i XX wieku”. W tle mieszkania, na półkach czerwienieje Czytelnikowska seria „Retro”, która wówczas miała ambicje przywrócić do życia przekłady powieści, głównie z przełomu XIX i XX wieku. Jan Zieliński był wielu z nich recenzentem. Można tam znaleźć takie tytuły jak „Na wspak” Huysmansa, „Po tamtej stronie” Kubina, „Ethan Frome” Wharton. Profesor był też stałym współpracownikiem miesięcznika „Twórczość”. Jego biblioteka jest w zasadzie ułożona alfabetycznie, według nazwisk pisarzy, i tak np. przy książkach Bolesława Prusa stoją też książki o tym autorze. W poszczególnych pokojach mieszkania stoją regały, szafy, półki. Każdy pokój ma swoją specyfikę. Jan Zieliński porusza się w swoim laboratorium książkowym z lekkością i znajomością rzeczy. Mimo że biblioteka była tworzona wiele lat temu i książki są raczej starsze, wie, gdzie szukać poszczególnych tytułów i autorów. Wszelkiej maści publikacje encyklopedyczne, czyli tzw. reference books, mają swój osobny pokój. Wiek dojrzały – Kilka lat mojej aktywności zawodowej poświęciłem na tłumaczenia, głównie z literatury amerykańskiej, angielskiej, m.in. Philipa K. Dicka, Philipa Rotha i Christophera Isherwooda. Zebrała się ich solidna sterta. Książki przeze mnie napisane lub przetłumaczone są powtykane między danych autorów, nie wyodrębniłem nigdy półki z własnymi publikacjami. Jedyna odrębna półka to półka z książkami, w których mam wpisane dedykacje. Mam tu na przykład wpis …
Wyświetlono 25% materiału - 627 słów. Całość materiału zawiera 2508 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki