Sobota, 8 lutego 2025
Jest w naszej literaturze międzywojennej utwór zaskakujący, nie pasujący do niczego, nawet do sytuacji społeczno-politycznej u wschodniego sąsiada, której dotyczy. Jest nim utwór sceniczny w jednym akcie pt. „Lenin”, napisany przez Wacława Grubińskiego, dramaturga i nowelistę, który zdobył sławę jeszcze przed I wojną światową, wystawiony w warszawskim Teatrze Polskim w listopadzie 1921 roku i wydany jako książka. Można by pomyśleć, że była to jakaś agitka będąca pokłosiem najazdu bolszewickiego z roku poprzedniego lub oparty na faktach dramat o historii najnowszej rozgrywającej się w zrewolucjonizowanej Rosji. Ewentualnie rozpisana na dialogi, monologi i sceny forma biografii Władimira Uljanowa, który przyjął swój partyjny pseudonim od rzeki Leny. Tymczasem nic z tych rzeczy. Jednoaktówka jest… komedią, co autor zaznacza zaraz pod tytułowym wyrazem. Komedia o Leninie w roku 1921, kiedy krwawe widmo tytułowego bohatera straszyło cały świat wizją wojującego, ludobójczego komunizmu? Czy to możliwe? Okazuje się, że jak najbardziej. Było to pierwsze, a prawdopodobnie i ostatnie sceniczne ukazanie wodza bolszewickiej bandy w komediowej otoczce. Pod tym względem utwór Grubińskiego powinien przejść do historii literatury powszechnej. Ale tylko pod tym, bo pod innym nie ma szans, jest bowiem banalnym i niezbyt inteligentnym sztuczydłem opartym na wydumanej i mocno absurdalnej intrydze. Fabuła rozgrywa się na Kremlu, a konkretnie w sekretariacie Lenina, w którym dwoi się i troi jego sekretarz Gotorpow, odbierający telefony, piszący pisma, przeglądający pocztę i regulujący ruch petentów. Przez sekretariat przewijają się znane postaci polityczne, m.in. Anatolij Łunaczarski i Maksym Gorki, drzwi pilnują uzbrojeni, milczący Chińczycy. Pojawia się Lenin, wychodzący niczym gwiazdor ze swojego gabinetu i zajmujący czołową rolę w personalnych interakcjach. Wydaje polecenia Łunaczarskiemu i dyskutuje z Gorkim o roli pisarzy w komunistycznym społeczeństwie. „Co z tego, że daliście nam wielki dom na instytut literatury, skoro jest w nim ciemno i zimno, bo nie ma opału, ani prądu” – skarży się autor „Na dnie”, czując być może, że właśnie cała Rosja osiągnęła dno. Lenin dzwoni na prośbę primabaleriny Karandowej do Dzierżyńskiego, żeby ten zwolnił jej aresztowanego męża. Mąż został już wprawdzie rozstrzelany, ale Lenin udaje, że o tym nie wie i wysyła damę do szefa CzeKa. Wróci w finale roztrzęsiona i ciskać będzie gromy na Lenina i jego bolszewizm, co nie zrobi na nim wrażenia. A kiedy tłum robotników podejdzie pod mury Kremla, żądając chleba i prawa do strajku – bo bolszewicy chętnie zachęcali do strajków, dopóki nie przejęli władzy, a potem uznali strajki za działalność kontrrewolucyjną – każe Trockiemu zmasakrować protestujących ogniem z karabinów maszynowych („kulomiotów”). I zrobi to tak perfidnie, że najpierw przemówi z balkonu do tłumu, zmieniając jego nastawienie dzięki krasomówczemu talentowi, a potem, kiedy robotnicy rozpoczną wiwaty na jego cześć, wyda rozkaz do otwarcia ognia. Tym obrazem kończy się „komedia”. Można by zapytać, co w tym zabawnego? Bolszewicki terror, wszechobecna bieda i atmosfera zagrożenia są aż nadto przerażające, żeby odechciało się wszelkiego śmiechu. Autor skonstruował jednak swoje figury sceniczne w sposób na tyle lekki, że stanowią one wdzięczny materiał dla aktorów o komediowym zacięciu. Postaci podkreślają swoimi reakcjami absurdalność życia w bolszewickiej Rosji, co wywołuje mimowolny uśmiech, raczej współczujący niż krzepiący, ale jednak uśmiech. Postawienie na głowie całego państwa i dotychczasowych wartości, ogłupienie karmionych sloganami ludzi i ich naiwne …
Wyświetlono 25% materiału - 480 słów. Całość materiału zawiera 1923 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się