Poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Rozmowa z Agatą Mrozowską, wiceprezes i dyrektor marketingu oraz Witoldem Szczęsnym, prezesem i redaktorem naczelnym Wydawnictwa Szkolnego PWN
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru165
Jak się państwo czują po podpisaniu podręcznikowego porozumienia między wydawcami a przedstawicielami Ministerstwa Edukacji i Nauki? Agata Mrozowska: Przede wszystkim czujemy niepokój, bo rozmowy nadal właściwie trwają, a czasu coraz mniej. Co gorsza, nikt nie wie, czym to się wszystko zakończy. Zgodnie z duchem porozumienia, na wybranie podręczników nauczyciele mają jeszcze dwa miesiące, tymczasem my – przedstawiciele branży książkowej – nadal nie wiemy, jak będzie wyglądać ich dystrybucja. Proszę zwrócić uwagę, że zbliża się tzw. mały sezon sprzedaży książek szkolnych, na który przypadało zwykle 20 proc. wszystkich obrotów, a z książkami do kształcenia zintegrowanego ponad 30 proc. A my wiemy niewiele… Pytanie, czy rynek jest w ogóle przygotowany na realizację tegorocznego zaopatrzenia uczniów już według nowych – zapisanych w porozumieniu – zasad. AM: Rozmowy, które do tego porozumienia doprowadziły, winne były się zacząć w połowie ubiegłego roku, żeby wszyscy mieli poczucie, że mogli się do tego odpowiednio przygotować. Budżety są już dawno pozamykane, wdrożono kilkuletnie strategie, nie mówiąc o oczekiwaniach właścicieli wydawnictw. I nie dotyczy to tylko nas. Witold Szczęsny: W tym roku powinniśmy się spodziewać bałaganu. Najprawdopodobniej Ministerstwo Edukacji skieruje zarządzenie do kuratoriów, a stamtąd do szkół, by te organizowały kiermasze książek używanych. Będzie też zatwierdzona przez Radę Pedagogiczną szkolna lista podręczników. Nie sądzę natomiast, aby wszystko zostało przygotowane pod względem legislacyjnym. Niemal pewne wydaje się powstanie sporego zamieszania na rynku dystrybucyjnym i rywalizacji poszczególnych firm w zakresie oferowania szkołom coraz to tańszych książek. Trudno będzie się w tym wszystkim połapać. AM: Kolejnym krokiem powinno być doprowadzenie do uzgodnień między wydawcami a dystrybutorami, jak tę książkę sprzedawać. Bo zapisy zawarte w porozumieniu są bardzo ogólne. Wiadomo, że intencją podmiotów działających na rynku było nadanie księgarni statusu miejsca najbardziej odpowiedniego do sprzedaży podręczników. AM: Ale nie jedynego… Podstawowego i oczekiwanego. Rozumiemy natomiast, że jeżeli pojawi się wydawca, który zaproponuje warunki lepsze niż księgarnia, szkoła będzie mogła dokonać zakupu właśnie u niego. Z drugiej strony jednak, odbiorca, jakim jest szkoła, ceni sobie kompletność oferty wszystkich wydawców w jednym miejscu, więc najlepszym źródłem zaopatrzenia w książki szkolne stanie się księgarnia i hurtownia. W ubiegłym roku bezpośrednia sprzedaż do szkół stanowiła tylko 15 proc. obrotów Wydawnictwa Szkolnego PWN. Jaką część zrealizowała należąca do Grupy PWN hurtownia Azymut? AM: ok. 25 proc. A Wkra? AM: Nie tak wiele. Poza tym dla nas równie ważni są inni odbiorcy, także ci specjalizujący się w materiałach do nauki języków obcych. Wkra nie jest zatem dominującym kontrahentem. Z hurtowni ogólnoedukacyjnych są jeszcze Super Siódemka, Wikr Konsorcjum, Matras i kilka innych. Z każdą z tych firm osiągamy obrót rzędu kilku milionów złotych. Nie wydaje się państwu, że dystrybucja podręczników przez księgarnie jest nieco już anachroniczna? AM: Mamy wolny rynek i każdy powinien zaopatrywać się tam, gdzie chce. Poza tym, żeby szkoła mogła się zaopatrywać bezpośrednio u wydawcy, ten musiałby dysponować magazynem i całym zapleczem dystrybucyjno-logistycznym, gwarantując ponadto całoroczny serwis i obsługę posprzedażną. Od tego wiele firm odeszło uznając, że wydawca jest od wydawania, a nie od sprzedawania i dystrybuowania książek. Zgoda. I to wszystko gwarantuje hurtownik lub dystrybutor. Pytanie, jaką w tym rolę pełni księgarz. AM: A ile mamy w Polsce hurtowni? 300. AM: A księgarń? 3000. AM: No właśnie. A szkół mamy blisko 28 tys. Na tej samej zasadzie, można zapytać, ile mamy w Polsce gospodarstw domowych, do których trafiają książki za pośrednictwem firm kurierskich. Dlaczego w ten sposób nie mogłyby być sprzedawane szkołom podręczniki? I to bezpośrednio od wydawców. WSz: Niech pan sobie w takim razie wyobrazi dostawę w ten sposób wszystkich podręczników realizowaną w ciągu zaledwie kilku pierwszych dni września. Zaraz, zaraz. Jeżeli w nowym systemie nauczyciel ma dokonać wyboru podręcznika do końca maja, na dostarczenie tych książek pozostają trzy miesiące. WSz: Być może wtedy mogłoby się to udać, ale dany wydawca ma tylko swoje tytuły, a w szkole używane są podręczniki także innych oficyn. Pojawia się problem związany ze skompletowaniem oferty. Wydawca mógłby obsłużyć pewną liczbę szkół, ale proszę pamiętać o proporcji: 28 tys. szkół i dwa tygodnie na ich obsłużenie. AM: Poza tym pan nas trochę podpuszcza. Bo jak to się ma do głoszonej powszechnie misji kulturalnej wydawców edukacyjnych, do której odwołuje się intencja pozostawienia sprzedaży podręczników jednak przy księgarniach? Nie ma się. AM: No właśnie. A powinno się mieć, państwa zdaniem? AM: Nasze zdanie – jako wydawców edukacyjnych – nie ma tu znaczenia. W to, że …
Wyświetlono 25% materiału - 713 słów. Całość materiału zawiera 2854 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki