Wtorek, 9 grudnia 2025
Rozmowa z ELŻBIETĄ SIERADZIŃSKĄ, autorką książki „Serce w ogniu. Burzliwe życie Josephine Baker”
Bohaterka pani książki urodziła się jako Amerykanka, lecz zmieniła obywatelstwo na francuskie. Czemu? Statek Berengaria z Josephine Baker na pokładzie przybił do brzegów Francji dokładnie sto lat temu, w 1925 roku. Josie miała dziewiętnaście lat, była młoda i niedoświadczona, ale świadoma faktu, że opuszczając Amerykę, niewiele ryzykuje, bo cóż ją tam czekało? Jeszcze jedna rola lub rólka w kolejnym spektaklu wystawionym przez Afroamerykanów i walka o byt w kraju, w którym panował ostry segregacjonizm. We Francji przede wszystkim poczuła się wolna: od życia w strachu, od troski o dach nad głową, środki do życia i o to, czy będzie miała gdzie tańczyć. A w teatrze, na scenie wszystko zadziało się błyskawicznie: w ciągu jednego wieczoru jej nazwisko rozbłysło na paryskim firmamencie, z dnia na dzień stała się gwiazdą i ulubienicą Paryża. Czarna dziewczyna z najuboższych dzielnic St. Louis, której nie stać było na porządną sukienkę, nagle znalazła się w centrum zainteresowania prasy, dyrektorów teatrów, dyktatorów mody i paryskiego światka. Później Baker wielokrotnie podkreślała, że Francja dała jej wszystko, co w jej życiu najcenniejsze: wolność, możliwość artystycznego rozwoju i realizacji marzeń o tańcu, sławie i dostatku; sen o byciu Kopciuszkiem stał się rzeczywistością. Nigdy o tym nie zapominała, więc gdy po raz trzeci stanęła na ślubnym kobiercu, tym razem u boku Francuza, mając do wyboru zachowanie obywatelstwa amerykańskiego lub przyjęcie francuskiego (możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa prawo obu krajów wówczas nie przewidywało), nie wahała się ani minuty. Przeciwnie, była dumna i szczęśliwa. Uważała, że w ten sposób spłaca wobec Francji moralny dług. Wywodziła się ze slumsów? Nie ona jedna. Wielu afroamerykańskich artystów wywodziło się z czarnych gett, naznaczonych biedą, segregacją, przemocą i społecznym wykluczeniem. Naturalnie Josephine nie chciała żyć jak jej matka, babka i setki czarnych kobiet, które całymi dniami prały i usługiwały w domach białych, ale życie miało swoje wymagania. Ulica szybko uczyła dzieci, jak sobie radzić i przynosić do domu choćby parę groszy. A Josie miała pogodny charakter, umiejętność zjednywania sobie ludzi i zmysł obserwacji. To jej pomagało, choć nie uchroniło od traum, które – zbyt żywe i gorzkie – nie opuściły jej do końca życia: bieda, rasowe wykluczenie, dysfunkcyjna rodzina, bolesny brak akceptacji ze strony matki, a także wspomnienie ataku białych mieszkańców St. Louis na „czarne” dzielnice i masakry Afroamerykanów w 1951 roku. I nawet jeśli Josephine raczej nie była ich naocznym świadkiem, jak to sugeruje film Briana Gibsona „Historia Josephine Baker” z 1991 roku, wspomnienia te były jak niezabliźnione rany i to one w znacznym stopniu wpłynęły na jej poglądy, decyzje i cele w dorosłym życiu. Były jak zaklęty krąg, z którego, przynajmniej mentalnie, nie udało jej się wyrwać. Wokalno-taneczną przygodę rozpoczęła na ulicy? Owszem, ale najpierw taneczną. Chociaż nie wiem, czy te początki Baker nazwałaby przygodą, czy koniecznością. Później często mówiła, że tańczyła, by się rozgrzać. St. Louis to miasto chłodne, zwłaszcza w zimie, a jeśli ma się tylko jedną parę rajstop, na dodatek dziurawych, albo w ogóle się ich nie ma? A przecież trzeba pobiec na targ, by dostać od jakiejś życzliwej duszy parę owoców czy warzyw, spróbować zdobyć (czytaj: ukraść) wiaderko węgla z wagonów kolejowych stojących na bocznicy, albo obejść „dzielnicę białych”, bo może ktoś da parę centów za umycie podłogi czy zamiecenie chodnika. Jednak to nie tylko chłód sprawiał, że mała Josie tańczyła. Właściwie wszędzie i ciągle podrygiwała, podśpiewywała. Miała to we krwi, po matce: taneczność, gibkość, muzykalność i potrzebę nieustannego ruchu. Emanowała radością i humorem. Bawiła się tańcem, uwielbiała to, a wygrana prawdziwej fortuny – jednego dolara – w ulicznym konkursie …
Wyświetlono 25% materiału - 520 słów. Całość materiału zawiera 2082 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się