Czwartek, 24 lipca 2025
Rozmowa z WOJCIECHEM ROGALĄ, autorem książki „Gatunek zagrożony. Biali Afrykanie w RPA”
Transformacja polityczno-społeczna Republiki Południowej Afryki z początku lat dziewięćdziesiątych przyniosła więcej szkody niż pożytku? Niezaprzeczalnie pokojowe przekazanie władzy w Republice Południowej Afryki na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku było jedną z największych w historii Afryki transformacji polityczno-społecznych. Dla mnie symbolem zmian i wiary w pokojową koegzystencję zwaśnionych ras był Puchar Świata w rugby rozgrywany w RPA w 1995 roku. Ówczesny prezydent kraju Nelson Mandela odważył się na wielki gest – założył koszulkę Springbooków (potoczna nazwa południowoafrykańskiej drużyny narodowej rugby), wyszedł na murawę i podszedł do drużyny, w której na 15 zawodników jedynie jeden był czarny. Chciał wierzyć, że sport może być pomostem zjednoczenia obywateli RPA. Piękne marzenia, które niestety brutalna rzeczywistość szybko zrewidowała. Wprawdzie państwo zyskało nowe oblicze, zniesiono sankcje, a społeczność międzynarodowa uznała oficjalnie nowy rząd w Pretorii, niemniej za zmianą władzy przyszły również narastająca przestępczość, korupcja, pogłębiające się nierówności gospodarcze. Upadek części infrastruktury oraz masowa emigracja wykształconych obywateli osłabiły znacząco potencjał państwa. Zatem trudno ocenić, czy zmiany z 1994 można ocenić pozytywnie. W mojej ocenie nie ma jednoznacznej opinii. Każdy obywatel RPA ma swoje wyrobione zdanie. Ci, którzy są blisko kręgów władzy, na pewno oceniają je dobrze, pozostała większość raczej negatywnie. Jedni za wzór stawiają czasy dominacji białej mniejszości, inni narzekają, że obecnie rządzący nadal nie zrealizowali obietnic deklarowanych po przejęciu władzy. Biali obywatele tego państwa mają różne korzenie. Jako pierwsi z Europy trafili tam protestanci niderlandzcy, których potomkami są Burowie? Historia białych Afrykanów zaczyna się w 1652 roku w rejonie dzisiejszego Kapsztadu. 6 kwietnia tego roku Holenderska Kompania Wschodnioindyjska założyła tam swoją stację zaopatrzeniową. Była to doskonała lokalizacja dla statków płynących z Europy do Azji. Sprzyjający uprawom i osadnictwu klimat, brak chorób tropikalnych oraz agresywnie nastawionych tubylców potwierdzały trafność wyboru miejsca osady. Na czele pierwszej wyprawy stanął Jan van Riebeeck, który przybył z grupą około 90 osadników z Holandii. Trzydzieści lat później na południowy skraj Afryki dotarła grupa francuskich hugenotów, protestanckich uchodźców religijnych. Trzecią ważną grupą narodowościową osiedlającą się w tym rejonie byli niemieccy migranci. Z czasem wszystkie trzy grupy zasymilowały się, przyjmując za wspólny język holenderski. Ten na przestrzeni lat ewoluował, absorbując słownictwo niemieckie, francuskie oraz lokalne – i to z niego narodził się język afrykanerski. I właśnie język, budujący odrębność etniczną oraz kulturową, stał się podłożem budowy nowej nacji – pierwszego białego narodu Afryki – Afrykanerów. Początkowo byli oni nazywani Burami, co znaczyło „rolnicy”. Współcześnie obie formy nazewnictwa koegzystują ze sobą wymiennie. Niemniej warto zauważyć, że sami Afrykanerzy/ Burowie widzą różnicę pomiędzy obiema nazwami. Afrykanerami nazywają głównie mieszkańców miast, mających liberalne poglądy; Burami – bardziej konserwatywną część swojego narodu, przywiązaną do tradycji, osiadłą głównie na terenach wiejskich i w mniejszych miejscowościach. Z czasem doszło do ich konfliktu zbrojnego, ociekającego krwią, z przybyszami z Albionu. Dlaczego? Osadnicy burscy przez blisko 150 lat żyli spokojnie, nieatakowani przez nikogo, zajmowali tereny rozchodzące się promieniście wokoło obecnego Kapsztadu. Burowie, zajmując się rolnictwem, wykorzystywali siłę roboczą lokalnej ludności. Oczywiście – co było zupełnie naturalne w tamtych czasach – nie traktowali ich na równi sobie. Zgodnie z ich interpretacją Biblii uważali czarnych mieszkańców Afryki za ludzi naznaczonych piętnem grzechu, a tym samym jako swych niewolników. W 1795 roku Brytyjczycy zajęli Kolonię Przylądkową, która w 1814 roku na mocy postanowień Kongresu Wiedeńskiego stała się ostatecznie częścią Korony. Rozpoczęło się osadnictwo sterowane przez Londyn. Język angielski stał się urzędowy, a w 1834 roku zniesiono niewolnictwo bez wypłaty odszkodowań dla ich posiadaczy. Największy cios dla ortodoksyjnie religijnych Burów stanowiło zrównanie ich z dawnymi niewolnikami. Nie mogąc się z tym pogodzić, zapakowali swój dobytek na wozy, podpięli do nich woły …
Wyświetlono 25% materiału - 585 słów. Całość materiału zawiera 2340 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się