Wtorek, 12 maja 2026
Rozmowa z Adamem Nowickim
Twoja kariera zawodowa na rynku książki rozpoczęła się od wydawnictwa… Tak, od wydawnictwa Zysk i S-ka. Ale wcześniej pracowałem w hurtowni Kalambur w Poznaniu, której właścicielem był Jarosław Walter. Kalambur został przejęty przez PWN, a potem powstał Azymut, w którym spędziłem cztery lata jako przedstawiciel handlowy. Następnie trafiłem do Grupy Publicat, która wówczas nosiła nazwę wydawnictwo Podsiedlik-Raniowski i S-ka. Przepracowałem tam półtora roku, stamtąd trafiłem do wydawnictwa Zysk S-ka na 14 lat, zajmowałem stanowisko dyrektora handlowego. A jak trafiłeś do Platformy Dystrybucji Wydawnictw? Jeszcze gdy pracowałem w wydawnictwie Zysk i S-ka, stworzyliśmy Platformę Dystrybucji Wydawnictw. Pomysł wspólnej platformy powstał w głowie największych polskich wydawców. To: Wydawnictwo Literackie, Nasza Księgarnia, Media Rodzina, Rebis, Zysk i S-ka, Prószyński Media, Czarna Owca oraz Wydawnictwo Sonia Draga, które odeszło po etapie uruchomienia i w jego miejsce weszła Grupa Wydawnicza Publicat. Byłem członkiem rady nadzorczej PDW, a prezesem został Marek Dobrowolski z Naszej Księgarni. W pewnym momencie postanowiłem odejść z wydawnictwa Zysk i S-ka. Chciałem zająć się nowymi technologiami. I zostałem prezesem PDW. Na tym stanowisku pracowałem blisko siedem lat. To była praca z domu, czyli home office? Tak. To było dla mnie coś zupełnie nowego, bo w wydawnictwie Zysk i S-ka praktycznie cały czas byłem w drodze z Tadeuszem Zyskiem – spotykaliśmy się z autorami, tłumaczami i naszymi partnerami, takimi jak Matras, Azymut czy Empik. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. To była fantastyczna praca, ale bardzo dynamiczna i oparta na ciągłym ruchu. Jeśli chodzi o pracę w PDW, to mieliśmy wynajęte biuro w Swarzędzu pod Poznaniem, ale pracowałem głównie z domu. Ilu pracowników miało PDW? Byłem tylko ja! Zajmowałem się wszystkim – od pozyskiwania wydawców, współpracy z dystrybutorami: z Empikiem, Legimi, Audioteką, Storytelem, przez prowadzenie rozliczeń, wszelkich rejestrów i prowadzeniem spółki, czyli byłem i fakturzystą, i prezesem. Ale to jest biznes internetowy. Żadnej fizycznej publikacji nie miałeś w ręku... Przy pracy z czymś niematerialnym trzeba całkowicie zmienić sposób myślenia. W przypadku książek papierowych wszystko jest konkretne – drukujemy je, robimy dystrybucję, wysyłamy do hurtowni. Łatwo jest sprawdzić sprzedaż. Jeśli hurtownia raportuje, że sprzeda połowę nakładu, to musi za tę połowę zapłacić, a resztę może zwrócić. Wszystko da się policzyć i skontrolować. W digitalu wygląda to inaczej. Zamiast fizycznych książek są pliki, a każda książka ma osobne zabezpieczenia. To handel czymś, czego właściwie nie widać. Czyli wielką rolę odgrywa zaufanie? Zaufanie jest bardzo ważne, ale musimy pamiętać o tym, że PDW czy inne spółki dystrybucyjne, takie jak Dressler czy Virtualo, są wsparte rozmaitymi technologiami. Spora część pracy jest rzeczywiście oparta na zaufaniu, ale też na ciągłym udoskonalaniu oprogramowania, które w każdej chwili jest w stanie zweryfikować to, co się rzeczywiście pokazuje w cyfrach. To jest bardzo istotne, ponieważ kiedy miałem w dystrybucji e-książki 50 wydawców, to ja jako prezes PDW brałem odpowiedzialność za to, że jeżeli mówię wydawcy, że Empik sprzedał 5 tys. danego tytułu, to gwarantuję to swoją głową. A Empik ci gwarantował to swoją głową? Zadałeś ciekawe pytanie. Tu jest właśnie połączenie technologii i zaufania. Przypomnijmy sobie aferę z Legimi. Pokazała ona, że zastosowane technologie kontrolne zadziałały. Ale zachwiała zaufaniem wydawców, dystrybutorów, autorów do książki elektronicznej, która się rozwija cały czas w dobrym tempie. A kto tę aferę wywołał? Kilku wydawcom z PDW nie zgadzały się rozliczenia. Byli tym zaniepokojeni i postanowili założyć na platformie Legimi kilka kont, na których dokonywali kontrolowanych odsłuchów i sprawdzali w naszym panelu, czy się wszystko rejestruje, czy się wszystko zgadza. I wtedy okazało się, że system nie działał do końca poprawnie, że jest pewien procent transakcji, które się nie pokazują do rozliczenia, do zapłacenia. Czy problemy z Legimi spowodowały, że powstała spółka, którą teraz kierujesz? Nie, musimy to rozdzielić. W tej chwili razem z Elibri stworzyliśmy firmę, która zajmie się dystrybucją książek elektronicznych do bibliotek i zarządzaniem całym procesem wypożyczania. Nazywa się Czytnix. Dla klienta indywidualnego też? Nie. Dla klienta indywidualnego powstaje Novelist. To platforma, której udziałowcami są wydawnictwa takie jak Muza, Znak, Prószyński i S-ka, Media Rodzina, Zysk i S-ka, Rebis oraz Dressler. Przedstawiciele tych firm wystąpili do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o wydanie zgody na utworzenie nowej platformy oferującej książki w formie cyfrowej i ją otrzymali. Budują platformę dla klientów, taką jak Empik Go, Audioteka czy Legimi. Nie znam założeń biznesowych tego przedsięwzięcia i nie biorę w tym udziału. Myślę, że w dużej części właśnie afera z Legimi była motorem do uruchomienia tej platformy. PDW nadal istnieje… PDW istnieje, w tej chwili prezesem jest Michał Kubanek, który był przez wiele lat prawnikiem w spółce. I PDW zajmuje się tym, czym się zajmowało od 15 lat, czyli pośredniczeniem w sprzedaży między wydawcami a dystrybutorami. …
Wyświetlono 25% materiału - 700 słów. Całość materiału zawiera 2800 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.











