Czwartek, 9 kwietnia 2020
Rozmowa z Katarzyną Miller

W marcu nakładem wydawnictwa Dwukropek ukazały się dwie książki dla dzieci pani autorstwa, które otwierają nowy i bardzo ważny cykl „Moc uczuć”. Bohaterka zachęca swoich rówieśników przedszkolaków do przeżywania emocji i oswaja
z nimi.
Znajomym dzieciom książeczki się podobały. Mówiły, że fajnie się je czyta, że są naturalne i autentyczne, napisane prostym językiem. A dla dzieci szalenie trudno jest pisać – to bardzo wymagający i bardzo wrażliwi czytelnicy. Jako psychoterapeutka pielęgnuję w sobie moje „wewnętrzne dziecko”, przykładam też wagę do pamięci o uczuciach z dzieciństwa. W ogóle to jest podstawa pisania – rozumieć, co dzieje się w ludziach,nie tylko w dzieciach.

„Moc uczuć” rozpoczynają radość i wstyd. Co łączy te emocje?
Są po prostu najwyraźniejsze i szalenie ważne dla dzieci, dla nas wszystkich. Zaczynam od emocji pozytywnej, czyli od radości, którą wszyscy lubimy przeżywać, a w drugiej dotykam wstydu, który dzieci bardzo wiele kosztuje. Jest dla najmłodszych jednym z najważniejszych uczuć, a przy tym bardzo bolesnym. Dlatego bronią się przed nim. A rodzice, niestety, w swoich strategiach wychowawczych często posługują się wstydem wobec swoich dzieci, a ponieważ osiągają zamierzony efekt, powtarzają to zawstydzanie. Dzieci bardzo się boją tego uczucia. Wstyd  staje się dla nich rafą, przed którą automatycznie chcą zawrócić, którą chcą ominąć, przed którą się cofają, z którą nie potrafią sobie poradzić. I ten mechanizm zostaje potem w dorosłych.

Jak rozmawiać z dziećmi o emocjach?
Jak najczęściej. I pozbyć się własnego wstydu, bo przecież w takiej rozmowie musimy odkryć także własne uczucia. Dobrze jest dzieciom mówić: wiesz, ja to znam, ja to pamiętam, ja to czuję. Dla małego człowieka świadomość, że nie jest żadnym dziwolągiem, że jego uczucia są całkowicie normalne jest cudownie uwalniająca. Trzeba nazywać uczucia po imieniu, a w codziennym życiu niestety to się rzadko zdarza. Na pytanie: „Jak się czujesz?” zwykle odpowiadamy: „Może być. Obleci”. Podobnie rozmawiamy ze sobą we własnych domach, nie dzielimy się uczuciami, a byłoby warto. Kiedy dziecko mówi: „Jest mi smutno”, rodzice szybko podsuwają mu zabawki albo mówią: „Nie płacz”. A powinni zaproponować: „Opowiedz mi o tym, czemu jest ci smutno” albo „Widzę, że masz smutną buzię. Czy możesz mi opowiedzieć, czemu ci smutno?”. Warto przekazać dziecku komunikat „Widzę i rozumiem”. Zadbać o to, aby czuło się zadbane, ważne, zrozumiane, traktowane jako odrębna istota. Uczmy się radzić sobie z uczuciami trudnymi również dlatego, żeby móc w pełni przeżywać te przyjemne. Uciekając od uczuć przykrych, zmniejszamy intensywność tych przyjemnych. Takie uczucia jak lęk, wściekłość, złość, zazdrość uważane są za nieprzyjemne, nie lubimy albo wręcz nie chcemy ich przeżywać, ponieważ to wiele nas kosztuje. Zapominamy, że bez tych trudnych, negatywnie postrzeganych uczuć nie będzie tych pozytywnych. I dlatego właśnie trzeba uczyć dzieci w sposób spokojny, akceptujący, wpajać im, że wszystkie uczucia w nas są jednakowo ważne, jednakowo potrzebne i są naszym bogactwem.

Zatem nie należy chronić dziecka przed trudnymi emocjami?
Absolutnie nie należy chronić, ale być z nim w tych uczuciach. Dla dorosłych chronienie często oznacza uciekanie, izolowanie dziecka przed tymi uczuciami, udawanie, że ich nie ma. To jest bardzo niebezpieczne. Trzeba z dzieckiem wspólnie przeżywać te emocje lub mu towarzyszyć poprzez ich zrozumienie i akceptację. Np. „Rozumiem, że teraz jesteś zła. Ja też bym była. Możesz się zezłościć”. Warto też zwracać dziecku uwagę, że każde przeżycie mija. I, choć pokazuje coś ważnego, wcale nie musi nami rządzić. W mojej książce „Nie bój się życia” przywołuję pewną autentyczną historię. Kiedyś jedna z mam mi powiedziała: „Mojemu dziecku zdechł chomik. Na szczęście synek wyjechał, znajdę mu takiego samego”. „A kiedy synkowi umrze babcia, też znajdzie pani taką samą?”, zapytałam wtedy. I ona się strasznie obruszyła. Zapytałam ją także o to, czego chce nauczyć synka? „Pragnę go chronić, nie chcę, żeby płakał”, odpowiedziała. A przecież w życiu pojawia się wiele sytuacji, które musimy przepłakać. Wszystkich ludzi bez wyjątku dotykają strata, żal, ból. Nie sposób ich uniknąć. Jeśli natomiast nie będziemy sobie umieli radzić z trudnymi przeżyciami, nasze życie będzie znacznie uboższe.

Autor: Rozmawiała Joanna Habiera
Źródło: Magazyn Literacki KSIĄŻKI 3/2020