Czwartek, 26 lipca 2012
Na-molny książkowiec
Byłem tam, byłem kilkakrotnie, wypełniając wraz z kolejnymi pobytami kolejne braki. Miałem kiedyś nauczyciela, polonistę, nazywał się Karol Matusiak, on tam był znacznie wcześniej i napisał stamtąd książkę dla młodzieży. Książki nikt dziś nie pamięta, mojego polonisty takoż. Cóż, normalna kolej rzeczy. Nauczyciele umierają w ciszy, zazwyczaj wraz ze swymi uczniami. Kto dziś wie, kim był dla Stefana Żeromskiego jego kielecki mistrz, krytyk i belfer, Antoni Gustaw Bem? A przecież to on, głośny publicysta doby pozytywizmu, stał się pierwowzorem profesora Sztettera z „Syzyfowych prac”! Zapędziłem się, wiem. Alors, dobrze, wracam do tematu. Paryż. Jeśli ktoś bardzo młody, nie pojmuje, że w latach sześćdziesiątych minionego stulecia wizyta w Paryżu stanowiła krajowy szczyt marzeń, dla przeciętnego zjadacza chleba nieosiągalny. Tylko tzw. „złota młodzież” (czyli popularni „bananowcy”) szpanowała – jakoby – na Paryż. Oni – podobno – nie mówili inaczej, jak tylko „Paryżewo”. Zazdrościłem im, och, jak ja im zazdrościłem! Kiedy więc przedsięwziąłem pierwszy wojaż za – przerdzewiałą już wtedy – żelazną kurtynę, trafiłem oczywiście do Paryża. Choć sam nigdy nie ośmieliłbym się potraktować stolicy Francji …
Wyświetlono 25% materiału - 173 słów. Całość materiału zawiera 695 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














