Wtorek, 30 czerwca 2026
Rozmowa z MAŁGORZATĄ KAROLINĄ PIEKARSKĄ, autorką powieści „Drzewo Maurycego”
Nasi czytelnicy znają ciebie jako dziennikarkę i pisarkę, naszą felietonistkę, a w swojej najnowszej książce „Drzewo Maurycego” dajesz się poznać jako genealożka. Jakie jest źródło twoich zainteresowań? Pierwiastki tych zainteresowań są obecne prawie we wszystkich moich książkach, trzeba się w nie po prostu dobrze wczytać. Z genealogicznej pasji zrodziła się dokumentalna, a właściwie epistolograficzna książka „Dziewiętnastoletni marynarz”, będąca opowieścią o Szkole Morskiej w Tczewie przez pryzmat listów Zbigniewa Piekarskiego – brata mojego dziadka. Genealogia jest obecna w mojej dokumentalno-reportażowej książce „Syn dwóch matek”, napisanej zresztą do spółki z ojcem – Maciejem Piekarskim. To historia rodzinna, w której pełno jest odniesień do tego, kto jest czyim dzieckiem, jakie są koligacje i powiązania. Genealogię wykorzystałam w zbiorze opowiadań pt. „Czucie i wiara, czyli warszawskie duchy”. Tu moi bohaterowie – panowie Krosnowscy, często podążają tropem moich krewnych. Tak jest np. w rozdziale o Pradze Południe, Woli czy Wilanowie, ale są też rozdziały, gdzie pojawiają się krewni moich przyjaciół – Pawła Dunin-Wąsowicza czy Jerzego Rudnickiego, który jest wnukiem Lucjana Rudnickiego i Marii z Szukiewiczów. Ta ostatnia jako rewolucjonistka współpracowała z Wandą Krahelską podczas organizacji zamachu na generała Skałona. Wreszcie genealogicznie jest w powieści dla nastolatków „Tropiciele”, gdzie niemym bohaterem są pocztówki szwagra mojej prababci – malarza Wacława Chodkowskiego. Tak więc to, co znalazło się w „Drzewie Maurycego”, nie jest zaskoczeniem dla nikogo, kto zna moje książki. Wydawca zapewnia, że to pierwsza w Polsce powieść genealogiczna do wspólnego czytania przez rodziców, dziadków i dzieci. Wprowadzasz nowy gatunek? To w ogóle nie jest gatunek. To jest powieść, ale z elementami przewodnika po tym, jak stworzyć drzewo genealogiczne. Wychowywałam się na komiksach o Tytusie, Romku i A’Tomku, a ich ojciec – Papcio Chmiel – zawsze mówił, że trzeba bawiąc, uczyć. Sam popełnił książkę wspomnieniową „Urodziłem się w Barbakanie”, która – jak każda wspomnieniowa publikacja – też zawiera pierwiastki genealogiczne. W mojej książce mamy do czynienia z powieścią i tych wątków jest rzecz jasna więcej, pojawiają się też elementy stricte dydaktyczne – jak słowniki czy notatki, ale chciałam, by było to przydatne. By w nienachalny sposób sprzedawało praktyczne porady. Stanowiło też punkt wyjścia do rozmowy o rodzinie i jej przeszłości. Czy genealogia to temat, którym mogą się zainteresować już dzieci? Genealogia pomaga odnaleźć własną drogę. Dziś już wiemy, że dziedziczymy nie tylko kolor oczu czy włosów, ale i zamiłowania, cechy charakteru, traumy etc. Przez lata ludzie dziedziczyli np. warsztaty – są …
Wyświetlono 25% materiału - 393 słów. Całość materiału zawiera 1573 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się