Wtorek, 28 lipca 2009
Z redakcyjnej poczty Biblioteki Analiz
Co to się dzieje, Panie Redaktorze? Co to się dzieje… Świat stanął na głowie. Jesteśmy okradani w biały dzień przez amerykańską internetową mafię, która z pozycji siły przywłaszcza sobie naszą własność bez pytania o zgodę. Co ja piszę „przywłaszcza”. Nie tylko przywłaszcza, ale jeszcze wielokrotnie pomnaża i sprzedaje… OK, przesadziłem, przyznaję się. Nie są aż tak bezwzględni. W końcu to cywilizowany demokratyczny światowy żandarm i swoją godność ma, więc także nam da parę dolców z kasy… Ale nic za darmo! Trzeba się z nim ułożyć, podpisać ugodę. Wówczas nie umrzemy z głodu – starczy na colę, chipsy i cheeseburgera. Jak nie będziemy podskakiwać, to może jeszcze dorzucą na frytki dla dzieci. Panie, takiego numeru, to by nawet Nikoś Dyzma nie wymyślił. Co ja piszę, Nikoś to mały pikuś przy właścicielach Google. Niech mi Pan wierzy, nawet współcześnie bliscy nam pasiaści bohaterowie rodzimych spółek typu Art B czy „Król żelatyny” nie daliby rady. Tu trzeba mieć to poczucie siły, wartości pieniądza i amerykański gest. I na dodatek czytam ja w tej Pana szacownej gazecie (o, przepraszam, periodyku), że proponowana przez Google ugoda (po zeskanowaniu i zdigitalizowaniu książek europejskich bez zgody posiadaczy praw autorskich) pokazuje, jak iluzoryczne jest europejskie prawo (czyt. warte funta kłaków) do …
Wyświetlono 25% materiału - 203 słów. Całość materiału zawiera 812 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.













