środa, 9 września 2020
ROZMOWA Z EDYTĄ KRZESZCZAKOWSKĄ, WICEPREZES ZARZĄDU I ELŻBIETĄ PRZYŁUSKĄ, REDAKTOR NACZELNĄ WYDAWNICTWA ARKADY
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeruBiblioteka Analiz nr 530 (17/2020)
– Pani Edyto, w lipcu ubiegłego roku pisaliśmy o powołaniu pani do zarządu wydawnictwa, ale pani związek z Arkadami jest znacznie dłuższy… – Edyta Krzeszczakowska: Znacznie! Do pracy przyszłam we wrześniu 1991 roku, gdy Arkady były jeszcze firmą państwową. Przyjmował mnie dyrektor Stefan Muszyński, trafiłam do redakcji technicznej. A gdy firma była prywatyzowana w 1992 roku, podobnie jak inni pracownicy wykupiłam udziały i stałam się wspólnikiem. Przez lata pracowałam w dziale produkcji. Ukończyłam również kurs dla rad nadzorczych i przez kilka lat byłam w Radzie Nadzorczej wydawnictwa. – Jakie miała pani przygotowanie zawodowe? – EK: Ukończyłam Studium Poligraficzne w Warszawie przy ul. Stawki ze specjalizacją redakcja techniczna. Potem studia w Szkole Głównej Handlowej na kierunku „Zarządzanie i marketing”, a także studia w Wyższej Szkole Zarządzania i Marketingu ze specjalizacją „Zarządzanie zasobami ludzkimi”. A ostatnio – studia podyplomowe „Menadżer kultury” na SGH. – Przeszła pani przez różne funkcje w wydawnictwie… – EK: Tak, to prawda – od redaktora przez kierownika działu produkcji. Wtedy współpracowałam z panem Wiesławem Pyszką, wieloletnim dyrektorem produkcji w Arkadach. W lipcu ubiegłego roku zostałam wybrana przez Zgromadzenie Wspólników na stanowisko wiceprezesa zarządu. I od tego czasu zarząd jest dwuosobowy, prezesem od czasu prywatyzacji, czyli od 1992 roku, jest Janina Krysiak. W firmie zajmuję się wieloma sprawami, głównie merytorycznymi, nadzoruję prace działu promocji i marketingu, działu handlowego, a ponadto ściśle współpracuję z panią Elżbietą Przyłuską, która jest u nas od maja tego roku redaktor naczelną. Bardzo się z tego cieszę. Jest osobą młodą, ale z odpowiednim wykształceniem, a także z doświadczeniem. Obecnie kontynuuje prace nad tytułami, które już wcześniej znalazły się w planie wydawniczym, a które musimy dokończyć, bo zatrzymała nas pandemia. Mamy podobne wizje i dobrze nam się współpracuje. – Pani Elżbieto, o pani też już pisaliśmy, gdy rozpoczęła pani pracę w Arkadach, i wiemy, że poprzednio pracowała pani w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych. Czy wydawała tam pani książki? – Elżbieta Przyłuska: Koordynowałam prace związane z projektami wydawniczymi i promocyjnymi. – Dla wielu osób może zaskoczeniem być informacja, że Ministerstwo jest wydawcą! Jednak w informacji o zadaniach Departamentu, w którym pani pracowała, jest sformułowanie o „nadzorze nad przygotowaniem do druku publikacji dotyczących strat wojennych i restytucji dóbr kultury, polskiego dziedzictwa kulturowego i miejsc pamięci poza granicami kraju”. Gdy zapoznałem się z tymi tytułami, to jednak przekonałem się, że są to bardzo cenne pozycje, których z pewnością nikt inny nie mógłby wydać… – EP: Są to książki zwykle bardzo niszowe i specjalistyczne. We wspomnianym przez pana Departamencie pracowałam dwa lata w Wydziale ds. Restytucji Dóbr Kultury, który zajmuje się stratami wojennymi, i przygotowywałam m.in. publikacje z tej dziedziny. To niezwykle ciekawy i wciąż nie dość spopularyzowany temat. Można go na różny sposób „sprzedać”, ale na polskim rynku książki problematyka strat wojennych właściwie nie istnieje. Nie ma zbyt wielu tytułów poruszających to zagadnienie i raczej nie przynoszą zysku. Ministerstwo z pewnością wypełnia pewną lukę. Myślę, że jego rola – zachowania pamięci o naszym dziedzictwie kulturowym – bardzo się tu sprawdza. To wspólne dobro, ogniwa naszej tożsamości. Pierwsze rejestry szkód, których doznały polskie zbiory publiczne i prywatne, opracowywane były przez polskich muzealników, historyków sztuki czy archiwistów już we wrześniu 1939 roku. Przy tym Departament jest całkowicie niezależny od opcji politycznych. Pracowałam wśród ludzi, którzy są zafascynowani tym, co robią, bardzo zaangażowani, mają rozległą wiedzę i odpowiednie kwalifikacje. Wiele się od nich nauczyłam. – Czy sama pani redagowała książki, o których mówimy? – EP: Moja rola polegała głównie na realizowaniu i koordynowaniu zadań związanych z całym procesem wydania książki – od wyłonienia w procedurze zapytania ofertowego grafika tworzącego projekt okładki i layout przez zabezpieczenie praw do zdjęć, wyłonienie osoby redagującej tekst czy robiącej korektę – i sprawdzenie, czy te prace zostały dobrze wykonane, po finał, jakim jest przetarg na druk. Dbałam m.in. o to, by zachowywać wszystkie wymagane w administracji publicznej procedury i terminy, w które wtłoczony jest proces twórczy nad książką. Niedługo w koedycji z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau ukaże się „Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” dr Danuty Drywy z Muzeum Stutthof w Sztutowie. Bardzo ważna pozycja o ratowaniu Żydów przez polskich dyplomatów w czasie II wojny światowej. W zeszłym roku ukazał się album „Dzieła Utracone. Dzieła Odzyskane” prezentujący sto wizerunków dzieł sztuki utraconych w czasie wojny i dziesięć ostatnio odzyskanych, choć jest ich oczywiście dużo więcej. Ale zajmowałam się nie tylko publikacjami, także upowszechnianiem wiedzy o restytucji dóbr kultury innymi sposobami, by coraz więcej osób było świadomych, jak istotny jest to temat. Warto chociażby przeglądać aukcje internetowe dzieł sztuki na całym świecie, mając z tyłu głowy, że czasami są na nich wystawiane także polskie straty wojenne. – Do Departamentu, w którym pani pracowała, trafiają najczęściej albo historycy, historycy sztuki, albo prawnicy. A co pani studiowała? – EP: Jeszcze są tam archeolodzy! …
Wyświetlono 25% materiału - 725 słów. Całość materiału zawiera 2903 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1A. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
1B. Dostęp czasowy 15 minut
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się
escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort