Rozpoczynamy cykl artykułów o prywatnych bibliotekach. Wspólnym mianownikiem wszystkich bibliotek są oczywiście książki, ale już ich zawartość, koncepcja i motywacja są u każdego bibliofila inne. Jeden jest nieskomplikowanym zbieraczem, inny wyrafinowanym kolekcjonerem, jeszcze inny pasjonatem określonej tematyki, inny zbiera książki jako lokatę kapitału, a najoczywistszą motywacją do tworzenia bibliotek jest po prostu zamiłowanie do czytania. Profesor Krzysztof Pomian, laureat Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, zwanej polskim Noblem, za pionierskie badania dziejów kolekcjonerstwa oraz wpływu nauki i sztuki na rozwój kultury europejskiej, zastanawia się w swojej książce „Zbieracze i osobliwości”, czy „zbieracz to niegroźny szaleniec, spędzający życie na porządkowaniu znaczków pocztowych, przyszpilaniu motyli, czy rozkoszowaniu się rycinami erotycznymi (…) Czy może wręcz przeciwnie – niebezpieczny spekulant, który pod pozorem umiłowania sztuki skupuje za bezcen arcydzieła, aby je wyprzedawać następnie z fantastycznym zyskiem. Albo inaczej jeszcze – pan z towarzystwa, dziedzic zamku z meblami z epoki i kolekcją obrazów, z których najpiękniejsze pozwala podziwiać na zdjęciach w magazynach ilustrowanych”. Profesor Pomian idzie dalej i kolekcjonerem nazywa tylko tego, kto dba o wymierną wartość ekonomiczną swojej kolekcji, zaś pozostali, którzy mają taki paradygmat w pogardzie, są według profesora tylko hobbystami. Właściciela pokaźnej biblioteki język polski definiuje na wiele sposobów: od lekko pogardliwego zbieracza poczynając, poprzez bibliografa, bibliologa, bibliomana, na miłośniku, znawcy czy kolekcjonerze książek kończąc. Bez względu jednak na intencje i motywy właściciela, niektórym miłośnikom książek udało się stworzyć ciekawe biblioteki. Przedstawiamy państwu wybrane, a naszym zdaniem warte opisu. Jako pierwszą prezentujemy bibliotekę Marka Potockiego. Jest on – trzymając się definicji profesora Pomiana – klasycznym kolekcjonerem. W niniejszym artykule pominiemy oczywiście kwestię jej wartości finansowej. Właściciel opisywanej kolekcji nie tylko interesuje się treścią swoich książek i ma o nich nierzadko wiedzę większą od naukowców, ale też i kieruje się wielce nietuzinkowymi kryteriami zakupu poszczególnych pozycji swego księgozbioru. Marek Potocki pochodzi z rodziny, w której tradycja posiadania pięknych bibliotek jest wielopokoleniowa. Kiedy majątek jego dziada Józefa Alfreda Potockiego został zmieciony przez wichry rewolucji 1917 roku, przewiózł jego resztki do rezydencji w Warszawie, a wśród ocalałych pamiątek była również wspaniała biblioteka. Niestety niemieckie miotacze ognia spaliły ją całkowicie w czasie Powstania Warszawskiego. – Zaczynałem od zera – rozpoczyna opowieść o swojej kolekcji. – Od początku kochałem książki cenne -rzadkie, oryginalne, eleganckie. Zacząłem je kupować już w młodości, kiedy mieszkałem i pracowałem na Zachodzie, okazjonalnie, za pierwsze zarobione pieniądze. Mieszkałem w Paryżu, więc dostęp do takich książek miałem nietrudny. Lokal, w którym jesteśmy teraz, w Warszawie, kupiłem w latach dziewięćdziesiątych i wówczas, kiedy pytano mnie, czy robimy w mieszkaniu salę jadalną czy bibliotekę, zdecydowałem, że chcę pokój – bibliotekę! Zamówiłem półki z bielonego dębu u wybitnego majstra. Początkowo stały puste. Obecne zbiory to efekt mojego zbieractwa przez ostatnie dwadzieścia parę lat. Zacząłem chodzić na aukcje. Kupowałem to, co mi się podobało! Robiłem błędy i na nich się uczyłem. Dziś, po wielu latach zabaw bibliofilskich, mam około 1400 książek, w tym około 700-800 tytułów, bo wiele dzieł zawiera kilka tomów. Pięknych, starych, czasami związanych z rodziną. Teraz kupuję już bardzo wybiórczo. Jeżeli kupuję nowe, to muszę się pozbywać starych pozycji, bo brakuje mi miejsca. Długo i z namysłem wybieram. Wytworzyłem własne unikalne warunki kolekcji: rzadkość, nieprzyzwoitość, piękno. Kupuję to, co sam uważam za wartościowe, a kryteria mojej kolekcji podlegają zmianom. Mój najświeższy nabytek to wspomnienia mojego ojca – wydanie bibliofilskie w 50 egzemplarzach, tzw. wydanie paradne. Mam egzemplarz oznaczony numerem jeden, egzemplarz numer dwa został sprzedany za 3 tys. złotych. Wydane przez Editions Spotkania w 2018 roku. Najstarsza książka w kolekcji pochodzi z 1473 roku, to dzieło Alberto Magnusa, …