Piątek, 13 marca 2026
Dzieje słów to fascynujące przygody. Nie sposób się nimi nie pasjonować, jeśli się robi w literaturze. Czasem prześledzenie historii jednego słowa choćby wyjaśnia niejedną zawiłość, także psychologicznej i socjologicznej natury. Angielskie słowo „target” – które jest ważne w tej gadce – wywodzi się od starofrancuskiego i oznaczało drzewiej małą tarczę. Dziś jego zakres ewoluował, oznacza cel, w który się mierzy, a przede wszystkim grupę docelową, do której chce się dotrzeć. A chodzi o to, by grupa była jak największa. Bo słowo przylepiło się przede wszystkim do handlu i reklamy. W tym do sztuki, do literatury. Wielu współczesnym twórcom wcale nie chodzi o to, by wyrazić siebie, postawić pytania dręczące światu, ale by ustrzelić jak największą grupę klientów – fanów. I do tego celu dostosowują pisarską strategię. Nie jest to wcale sprawa łatwa, a strategie mogą być bardzo różne, rozmaici są przecież czytelnicy. Jak treści książek i ich język bywają związane z rodzajem targetu, do którego celują autorki i autorzy, będę się zastanawiać na przykładzie tekstu „Tylko durnie żyją do końca”* Zyty Rudzkiej i powieści „Lata ciszy”** Aleny Mornštajnovej. Już słowa „tekst” i „powieść” użyte w poprzednim zdaniu sygnalizują odmienności. To drugie tworzy prosty pomost, ułatwiający wpisanie czeskiej pisarki w nurt popularnej twórczości obyczajowo-psychologicznej, lubianej przez kobiety szukające wyjaśnienia zagadek w relacjach rodzinnych, źródeł wszelkich traum; traktujące literaturę trochę jak gabinet terapeuty, w którym można rozładować przy okazji własne napięcia i wyleczyć niektóre kompleksy (świetnie się w tej roli czuje ostatnio również Magda Knedler). To pierwsze sygnalizuje nietypowość gatunkową, choć dziś coraz częściej obcięcie pewnych cech, charakterystycznych dla dojrzałej klasycznej prozy, traktuje się jako nowoczesne, jako trendy. Rozbudowana fabuła, pogłębiona psychologia, wielość postaci, operowanie na długich odcinkach czasowych uznaje się za domenę seriali, których oglądanie zastępuje żmudne ślęczenie nad książką. I – na ogół – kojarzone jest z rzeszami odbiorców mniej z siatką odniesień kulturowych obeznanych. Krótszym tekstom sprzyjają warunki rynkowe i mody promocyjne. Mniejsza objętościowo książka wymaga mniej wysiłku od autora/ki, mniejszych nakładów od wydawcy, a recenzentowi/tce ułatwia realizację kolejnych wyzwań ilościowych. „Tylko durnie żyją do końca” jest faktycznie niezbyt długa, w dorobku Zyty Rudzkiej może najkrótsza (wszystkie pozostałe zamykały się bodaj w granicach 250 stron), …
Wyświetlono 25% materiału - 325 słów. Całość materiału zawiera 1301 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się