Poniedziałek, 28 czerwca 2010
Działajmy zadaniowo, nie życzeniowo
CzasopismoBiblioteka Analiz
Tekst pochodzi z numeru277
Ostatnie Walne Zgromadzenie Polskiej Izby Książki dobitnie dowiodło pilnej potrzeby zmian w Izbie. Już nie chodzi nawet o falę krytyki ustępującej Rady i jej prezesa, ale o absencję członków, powszechną niechęć do uczestniczenia w pracach PIK, również powszechny jak się zdaje brak jakiejkolwiek wiary w to, że Izba jest jeszcze w stanie zrobić coś dla środowiska. Na to powszechne zniechęcenie Izba sobie zapracowała. Wydaje się, że podstawowym problemem jest jej ideowe a nie zadaniowe zaangażowanie. Myślenie życzeniowe, a nie praktyczne. Cele szczytne, ale nie mierzalne. Ostatnie cztery lata kadencji Piotra Marciszuka i jego Rady doprowadziły do sytuacji nie tylko kryzysowej, ale wręcz krytycznej, w której z jednej strony władze PIK postrzegane były jako niewydolne, z drugiej – prezes był skonfliktowany ze znaczną częścią środowiska, co bynajmniej nie mobilizowało członków PIK do aktywności. Żenującym efektem tej polityki były wybory na prezesa PIK. Marciszuk wygrał, ale w jakich okolicznościach? Sprytnie przyjął krytykę oponentów, wykorzystał słabość przeciwnika, nie zaproponował jednak żadnego nowego programu. Bo życzeniowe myślenie nie potrzebuje programu. Wybór prezesa Warto też zwrócić uwagę na okoliczności, w jakich dwaj kandydaci na prezesa PIK rywalizowali ze sobą. Nie było przedstawienia programów, debaty, była jedynie krytyka praktycznie ich obu – prezesa i wiceprezesa poprzedniej kadencji. Symptomatyczne, że nikt z sali podczas Walnego Zgromadzenia nie zgłosił kandydata na poddanego głosowaniu prezesa. Statut tego wprawdzie nie wymaga, jednak dotychczas zwyczajem było, że to Walne Zgromadzenie zgłasza kandydatów na stanowisko prezesa, tymczasem ci zgłosili się sami! Sytuacja kuriozalna, ale obrazuje nędzę Izby. Dla zachowania minimum dobrego smaku warto zmienić statut tak, by w przyszłości uniknąć kompromitującej sytuacji, w której kandydaci na prezesa sami siebie zgłaszają, ten kto kandyduje powinien mieć poparcie. Doświadczenia z ostatniego Walnego PIK pokazują potrzebę głębszych zmian dotyczących wyboru prezesa. Uważam, że środowisko powinno znać nazwiska kandydatów co najmniej 60 dni przed wyborami, wówczas zatem musi on oficjalnie potwierdzić wolę kandydowania. Mało tego, uważam, że kandydat powinien dysponować pisemnym poparciem co najmniej 40 członków PIK zanim stanie do wyborów. To pozwoli po pierwsze uniknąć dezorientacji, jakiej byliśmy świadkami gdy swoją kandydaturę zgłosił Piotr Dobrołęcki, po drugie – uniknąć sytuacji, w której uczestnicy Walnego głosują bez przekonania nie na najlepszego kandydata, lecz wybierają „mniejsze zło”, „z dwojga złego” itp. Tym razem nie tylko wielu wybierało bez entuzjazmu, ale – co gorsza – entuzjazmu za grosz nie wykazali sami kandydaci, którzy chyba już w momencie startu czuli się przegrani; i to niezależnie od wyniku głosowania. Zadaniowość Największym błędem kadencji Piotra Marciszuka była całkowita rezygnacja PIK z angażowania się w konkretne przedsięwzięcia, na rzecz lansowania pewnych idei. Te idee to m.in. promocja książki, promocja czytelnictwa, dostarczanie nowinek ze świata wydawniczego, uwikłanie się w jałowe rozmowy na temat egzemplarza obowiązkowego, kolejne konferencje, nagrody, bankiety itp. O żart zakrawa, że najwyższa pozycja w budżecie PIK pochodziła z państwowej dotacji i przeznaczona była na obchody święta książki i promocję czytelnictwa. Izba gospodarcza, która ma współpracować z organami państwowymi, ale niezależnie od nich, ma być m.in. ich czujnym recenzentem, stała się beneficjentem Instytutu Książki w wymiarze chyba nigdzie na świecie niespotykanym (patrząc na procentowy udział dotacji w budżecie). A szczytny cel wspierania czytelnictwa jest całkowicie niemierzalny. To cel, z którego nie można rozliczyć ani prezesa, ani Rady. Chyba, że miarą będą wskaźniki Instytutu Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, pokazujące ogromny spadek czytelnictwa. Choć nie wierzę w wiarygodność tych wyników, to są one jedynym mierzalnym punktem odniesienia dla działań PIK. Za kadencji Piotra Marciszuka czytelnictwo w Polsce (wg IKiCZ BN) spadło o 12 proc. Mam świadomość demagogiczności nasuwającej się tezy, ale również jasne jest dla mnie, że Rada PIK nie jest w stanie w żaden mierzalny sposób wytłumaczyć swoich decyzji o ogromnym zaangażowaniu finansowym i operacyjnym w promowanie idei, zamiast w konkretne zadania, z których można ją rozliczyć. Zupełnie nie przemawiają do mnie wytłumaczenia Piotra Marciszuka i wiceprezes Aldony Zawadzkiej, że wydatkowane były w znacznym stopniu pieniądze, które Izba pozyskała z dotacji a nie od własnych członków, bo to nie źródło finansowania jest głównym przedmiotem krytyki. Środki można było pozyskać z tego lub innego źródła na inny cel, potrzebny środowisku i możliwy do prostej weryfikacji. Energię skromnego kadrowo biura PIK też można było skierować w innym kierunku. Uważam, że jedynym sensownym kierunkiem dalszego rozwoju PIK jest zadaniowość działań. Konkretne zespoły do konkretnych spraw. To pozwoli zrealizować wiele projektów bez dodatkowego budżetu, bez dodatkowych pracowników biura, pozwoli wykorzystać energię członków PIK. Wierzę, że jesteśmy w stanie pracować wspólnie na rzecz środowiska, o ile będziemy mieli jednoczesne poczucie, że pracujemy także we własnym interesie. Nie na rzecz niemierzalnej idei, lecz na zadania, z których władze PIK lub skład konkretnej grupy roboczej można rozliczyć. Bierzmy listę zadań i bierzmy się do pracy. Podzielmy się na grupy robocze. Tych zadań nie zabraknie, a będziemy mieli poczucie, że wszyscy pracujemy nie tylko na rzecz własnej organizacji, ale przede wszystkim na rzecz przyszłości naszej branży, naszych firm, na własne i ogólne korzyści. Uważam, że każde zadanie musi mieć konkretne odpowiadające za nie osoby, w tym przynajmniej jedną osobę z Rady. Nie może szwankować sprawozdawczość i odpowiedzialność osobista za powierzoną przez środowisko pracę. Nie ma obowiązku ani przynależeć do PIK, ani tym bardziej pracować na jej rzecz, jednak mamy prawo oczekiwać sprawozdania z prac od osób, które dobrowolnie podjęły się pracy. Obieg informacji W Izbie szwankuje jednak obieg informacji. I można odnieść wrażenie, że dzieje się tak nie bez przyczyny. Jeśli Rada nie ma się czym pochwalić, to nie informuje o konkretnych działaniach. Daje komunikaty o przywiązaniu do idei czytelnictwa lub o walce o zerową stawkę podatku VAT, przy czym bez konkretnych sprawozdań na temat tego, kto się z kim spotkał, co załatwił, czego załatwić się nie udało, jaki raport powstał z udziałem PIK itp. Mamy doniesienia z zagranicznych podróży Piotra Marciszuka i jego prac na forum międzynarodowym. Nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale możemy uwierzyć, że na forum międzynarodowym prezes czuje się jak ryba w wodzie, reprezentuje nas z wielką pasją i wigorem, dlatego został wybrany wiceprezesem FEP, a niebawem będzie przewodniczył tej organizacji. Bardzo to cieszy, ale nie satysfakcjonuje bynajmniej. Bo nie na to nam Izba, żebyśmy mieli swojego przedstawiciela w …
Wyświetlono 25% materiału - 1005 słów. Całość materiału zawiera 4021 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki