środa, 7 lipca 2021
Czy ktoś pamięta, czym kończy się „Żegnaj, laleczko” Raymonda Chandlera? Albo jak Dashiell Hammett zamknął swego „Sokoła maltańskiego”? Czy też jak Rex Stout żegnał się w każdym tomie z czytelnikami? Wszyscy mieli jeden sposób: krótko i zdecydowanie – kropką po ostatnim zdaniu. Czasem wydawca wstawiał „The end” – „Tu się kończy ballada, wszystko już w pień wycięte”, jak śpiewał Tadeusz Chyła. I dodawał, że żadnej puenty też nie należy oczekiwać, „bo w morderczym zapędzie kneź puentę też urżnął”. Przypomina mi się ta ballada, gdy odkładam kolejną powieść kryminalną po jej lekturze. W ostatnich miesiącach miałem do czynienia z nadzwyczajną ich liczbą – kandydaci do nagrody Wielkiego Kalibru stanęli gromadnie. I bodaj każdy z nich uznał, że kropka jako finał narracji to coś niedopuszczalnego, trzeba jeszcze coś dodać, jakąś puentę może, a na pewno podziękowania, kilka słów o motywach, metodzie pisarskiej, nowych pomysłach, nawet rozszyfrować bohaterów. Uściślić to, co być może nie zmieściło się w dedykacjach, i dopowiedzieć przekaz zawarty w …
Wyświetlono 25% materiału - 160 słów. Całość materiału zawiera 640 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.













