Poniedziałek, 5 lutego 2007
Co czytają inni
U progu nowego roku zabrałem się – jak co roku – za trzebienie półek z książkami. To, że z niektórych pozycji się wyrasta niczym z dziecinnych swetrów, jest żadnym odkryciem; nie mogę jednak nadziwić się temu, że kiedyś potrzebowałem dekady na rozstanie się z różnymi tytułami, serwując im odroczone wyroki w postaci relegacji do tylnych rzędów. Od kilku lat wyprzedzam w radykalizmie ministra Ziobro, w trybie doraźnym pakując do kartonów tomy, które zawiniły jednym: przez ostatnich dwanaście miesięcy nie sięgnąłem po nie ani razu. Tym sposobem oddałem kilka książek dotyczących prac domowych: projektowania wnętrz, mebli, oświetlenia, ergonomiki w kuchni, idealnego zagospodarowania pracowni, zabudowy balkonu, przebudowy łazienki, rozbudowy strychu, odbudowy domu, gdy się zawali podczas tych prac. Chowały się właśnie z tyłu, licząc zapewne na wyrozumiałość – w końcu co pewien czas trzeba odnowić mieszkanie, ich pomoc mogłaby okazać się przydatna. Jeszcze kilka lat temu tak, z pewnością, dziś już nie – w każdej chwili można sięgnąć do nowego tomu, nie mówiąc już o dziesiątkach specjalistycznych pism. A poza tym w Internecie znajdziemy odpowiedź na wszystko, łącznie z pytaniami niezadanymi. Jednak nawet pobieżny przegląd katalogów księgarskich pokazuje, że mimo powszechnego dostępu do sieci, książki na temat domowych usprawnień cieszą się nieustającym powodzeniem, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Anglicy dzielą się na tych, którzy od pokoleń zajmują rodzinną siedzibę, i tych siedziby takiej szukających w sposób wręcz masochistyczny, zmieniających mieszkania i domy co kilka lat. Dla Anglików „house-hunting” (dosłownie „polowanie na dom”, określenie w pełni uzasadnione ze względu na lokalną specyfikę procesu) jest jednym z narodowych sportów. No, a gdy już wprowadzą się do nowego locum, natychmiast zaczynają generalny remont. Moje wcześniejsze słowa o konieczności odbudowy domu nie były wyłącznie żartem – wśród maniaków DIY („do it yourself”, własnoręcznych robót) byli tacy, których nie …
Wyświetlono 25% materiału - 291 słów. Całość materiału zawiera 1165 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.










