Wtorek, 28 lutego 2017
Rozmowa z Michałem Kolińskim, właścicielem Domu Wydawniczego Księży Młyn
Co to jest Księży Młyn? W moim przypadku jest to Dom Wydawniczy Księży Młyn, którego siedziba znajduje się na Księżym Młynie, czyli 2 km od miejsca, w którym dziś rozmawiamy - podczas VI Salonu Ciekawej Książki w Łodzi. Ale co ta nazwa oznacza? Księży Młyn to osiedle robotnicze dawnych zakładów Karola Scheiblera, kiedyś największej fabryki włókienniczej w Europie, która zatrudniała ok. 20 tys. pracowników. Nasze wydawnictwo znajduje się w Konsumach, czyli w dawnym sklepie przyfabrycznym w tym kompleksie, zwanym właśnie Księżym Młynem. Była też drukarnia Księży Młyn... Drukarnia była ... dawno temu. Kiedyś byłem wspólnikiem drukarni, która na początku nazywała się Piątek Trzynastego Drukarnia, a po przeprowadzce przekształciła się w Drukarnię na Księżym Młynie. Sam jednak od tych 10 lat nie mam z nią nic wspólnego, rozstaliśmy się ze wspólnikiem. Było też wydawnictwo Piątek Trzynastego, które wówczas prowadziliśmy. Założyliśmy je w 1995 roku. Skąd taka nietypowa nazwa? To był naprawdę piątek i naprawdę trzynasty, a do tego symbolem wydawnictwa był czarny kot! Zajmowaliśmy się książkami edukacyjnymi, pomocniczymi dla uczniów, ale ten rynek niestety się skończył, pojawił się internet, w obszar tego rodzaju produktów weszły gazety, które publikowały różnego rodzaju testy dla gimnazjalistów i maturzystów. A potem w dodatku politycy zmienili koncepcję reformy edukacji, co już nas dobiło. Margines ówczesnej działalności to były pierwsze książki regionalne, które są trzonem dzisiejszej produkcji Księżego Młyna. A z obecnej perspektywy, co jest według ciebie największym sukcesem twojego wydawnictwa? Sukcesem jest chyba to, że jako wydawca funkcjonuję od ponad 21 lat na rynku. Jesteś historykiem? Nie, nie jestem historykiem i nie mam też nic wspólnego z wykształcenia edytorskim i żadnych tradycji z książkami. Ale emocjonalnie? Raczej, a nawet zdecydowanie tak. Początek to właśnie Piątek Trzynastego? Na poważnie to tak, choć sam początek to parę miesięcy wcześniej, w lutym 1995 roku, gdy byłem na pierwszym roku studiów. Założyłem z kolegami z liceum Oficynę Wydawniczą Lantra - nazwa powstała od pierwszego napotkanego pojazdu jaki zauważyliśmy na ulicy, a był to Hyundai Lantra. Wydaliśmy kilka tytułów. Były to książki historyczne, skierowane do licealistów. Skończyliśmy właśnie liceum i dobrze wiedzieliśmy, co jest im potrzebne. Sprzedaż była na całkiem przyzwoitym poziomie, co świadczy, że pomysł był dobry. Po pół roku, jak to często bywa w spółkach, rozstaliśmy się. Wtedy rozpocząłem działalność z innym człowiekiem, już jako …
Wyświetlono 25% materiału - 377 słów. Całość materiału zawiera 1509 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.













