
Ponad trzy kilometry straganów z książkami, rozdzielonych przez toczące się wody Sekwany. Tysiące autorów i tytułów: klasyki, zapomniane dzieła, białe kruki i popularne nowości. Niektórzy mówią, że to największy antykwariat na świeżym powietrzu na całym świecie. Któż nie słyszał o paryskich bukinistach?
Paryż nie byłby sobą, gdyby nie uliczni bukiniści. Przez kilkaset lat obecności na ulicach stolicy Francji stali się stałym elementem jej krajobrazu. Ożywionym elementem, który wnosi w monumentalną, momentami chłodną, statyczną architekturę ożywienie, dynamizm i ciepło. Nie traktuje się ich jak handlarzy, lecz uznaje za prawdziwą instytucję kultury. Miasto stara się ich wspierać, rozumiejąc, jak ważną rolę odgrywają na mapie kulturalnej miasta. Oni nie tylko sprzedają książki i materiały drukowane, ale również, a niekiedy przede wszystkim, edukują, opowiadają, rozbudzają wyobraźnię i głód sztuki.
Bouquinistes działają w Paryżu od ponad czterystu lat. Romantyczna wersja ich genezy mówi o okręcie transportującym książki, który zatonął w pobliżu katedry Notre Dame. Dzielni (i zdesperowani) załoganci mieli wskoczyć do wody, by ratować ładunek, a potem na brzegu rzeki sprzedawać te książki, które przetrwały. Nie zachowały się jednak żadne dokumenty, które potwierdzałyby tę piękną i przejmującą historię. Wiemy natomiast z całą pewnością, że pierwsi uliczni sprzedawcy książek zaczęli krążyć ulicami Paryża już w XVI wieku. Spacerowali nabrzeżem wzdłuż Sekwany, oferując odbitki i malowidła z wózków, przepastnych kieszeni albo przenośnych stolików. W 1649 roku, w wyniku nacisków ze strony księgarzy obawiających się konkurencji, władze zakazały działalności sprzedawcom używanych książek nad Sekwaną. Na pewien czas zniknęli oni z centrum stolicy Francji. Wtedy jeszcze nie mieli nazwy. Słowo bouquiniste pojawiło się we francuskim słowniku „Dictionnaire de l’Académie française” w 1762 roku na oznaczenie osoby, która kupuje i sprzedaje stare książki. W 1859 roku władze Paryża zalegalizowały handel książkami nad brzegiem rzeki i rozpoczęły wydawanie koncesji dla sprzedawców. 32 lata później (1891) bukiniści uzyskali od władz miejskich prawo nie tylko do wystawiania, ale również pozostawiania książek na stoiskach przez noc i odtąd zadomowili się na dobre w centrum miasta. Ich drewniane, zielone budki, które przypominają znane nam „szczęki”, widoczne są z daleka. Pojawiają się w filmach i na fotografiach. Tworzą to, co w każdym mieście najważniejsze: jego klimat i duszę. Zielony kolor nie jest przypadkowy – taką barwę miały dawniej wagony kolejki miejskiej.
Dziewięćset zielonych skrzyń ustawionych na murku nabrzeża Sekwany ciągnie się na długości ponad trzech kilometrów wzdłuż lewego i prawego brzegu Sekwany. Nabrzeże przypomina więc długą księgarską półkę. Jedyną w swoim rodzaju. Na lewym brzegu – od mostu Royal do mostu de Sully, a na prawym – od mostu des Arts do mostu Marie. W tej grupowej księgarni na świeżym powietrzu oferowane jest około trzystu tysięcy tytułów.
Sprzedaż książek na świeżym powietrzu w Paryżu dzisiaj jest działalnością koncesjonowaną. Władze stolicy wydały około 240 pozwoleń. Każde ważne jest na okres pięciu lat i obejmuje stoisko, które ma osiem metrów długości i składa się z czterech, zamykanych pokrywą, pomalowanych na zielono dwumetrowych skrzyń o szerokości 75 centymetrów. Po otwarciu stragan nie może być wyższy niż 2,1 m ponad poziom ulicy. Spełniający te warunki sprzedawcy zwolnieni są z opłacania czynszu na rzecz miasta, a koncesja wydawana jest bezpłatnie.
Nie wszystkie koncesje są w użyciu. Szacuje się, że nieco ponad dwieście osób zajmuje się dziś handlem książkami nad stołeczną rzeką. Średnia wieku waha się w granicach pięćdziesiątki. Niemal połowa sprzedawców ma już więcej niż 65 lat. Przeważają mężczyźni – jest ich ponad stu dwudziestu. Kobiet jest około osiemdziesiąt.
Bukinistów obowiązuje kilka zasad. Po pierwsze, muszą prowadzić działalność przynajmniej cztery dni w tygodniu, chyba że nie pozwala na to pogoda, wtedy zwolnieni są z tego wymogu. Po drugie, ich podstawową działalnością musi być handel materiałami drukowanymi: używanymi książkami, gazetami, czasopismami, magazynami kolorowymi, mapami, plakatami, pocztówkami i innymi drukami. Czasy dla handlu książką są trudne i dzisiaj zwykle jedna z czterech skrzyń przeznaczona jest na handel towarem innym niż druki: pamiątkami, gadżetami, akcesoriami etc.
Tak jak w świecie tradycyjnego księgarstwa, również większość bukinistów oferuje używane książki w szerokiej palecie gatunków. Mówi się o nich généralistes. Są też jednak tacy, którzy się wyspecjalizowali: w kryminałach, literaturze dla dzieci i młodzieży, komiksach albo szeroko pojętej sztuce – oferują albumy, reprodukcje, dzieła teoretyczne i krytyczne. Mają swoją stałą klientelę i swoich fanów, na których liczyć mogą w dobrych i złych czasach. Z wzajemnością, bo sprzedawcy książek znad Sekwany nie tylko znają się na literaturze, doradzą, wesprą, zainspirują i podsuną lekturę, ale również poruszą niebo i ziemię, by zdobyć poszukiwany, nigdzie już niedostępny tytuł.
Paryscy bukiniści codziennie od rana do wieczora cierpliwie czekają na klientów. Czekają, aż ktoś zapyta o dawno nie wznawianą książkę, kogoś zachwyci piękny plakat, a kogoś innego przyciągnie tu historyczne wydanie gazety. Czekają na poszukujących klasyki w niskiej cenie i nowości z drugiej ręki. Na łowców autografów oraz kolekcjonerów, którym brakuje niektórych wydań z serii albo dzieł ulubionego pisarza. Czekają na turystów i przypadkowych przechodniów. Na każdego, kto da się zaprosić do świata książki. Najlepszy jest dla nich jednak weekend, gdy i paryżanie, i przybysze spoza stolicy, i turyści spacerują bulwarami wzdłuż Sekwany, a zachwyt paryską architekturą i kulturalne uniesienia, których doświadczają, sprawiają, że chętniej sięgają do portfeli. Niektórzy mówią, że najlepsza jest niedziela, gdy dzwonią dzwony w katedrze Notre Dame i spacerującym udziela się dobry nastrój. Poniedziałki są trudniejsze, przynoszą niekiedy zawód i pustki w kasie. Jednak ci prawdziwi, oddani sprawie sprzedawcy mówią, że nie ma złych dni. Są bardziej i mniej samotne.
Paryscy bukiniści, choć każdy działa na własną rękę, trzymają się razem, a ich indywidualizm i duma nie wykluczają solidarności. Zrzeszeni są w Stowarzyszeniu Paryskich Bukinistów. Jeśli któryś z nich nie może spełnić życzenia klienta, odsyła go do bliższego lub dalszego sąsiada, a jeśli to nie pomaga, wskaże pomocną księgarnię lub antykwariat. Czasem, gdy nie dopisuje pogoda, leje deszcz, sypie śnieg, a papier pęcznieje od wilgoci, bywają nieco mrukliwi.
Gdy myślę o bukinistach, widzę dzielnych i niestrudzonych paryżan, idealistów, pasjonatów i wariatów. O pełnych pasji bohaterach codzienności, kochających książki i ludzi. O osobach, które spełniają marzenia, swoje i innych.
Dlatego, przy okazji wizyty w Paryżu, warto wybrać się nad brzeg Sekwany i wdać w pogawędkę z bouquiniste. Kto wie, może nie tylko wrócimy z książką pod pachą, ale też dowiemy się czegoś więcej o Paryżu, kulturze, życiu i o nas samych?















