środa, 29 kwietnia 2026
Patron Roku 2026
Jubileusz stulecia urodzin wybitnego twórcy to czas nie tylko na laurki. Tych zresztą Andrzej Wajda miał za życia pod dostatkiem, będąc absolutnym rekordzistą w zakresie nagród dla swoich filmów. To również okres refleksji nad niektórymi zagadnieniami i problemami z jego zakrojonej na szeroką skalę twórczości. Mnie zainteresowały wyzwania, jakimi dla mistrza stał się kanon polskiej literatury, ale nie tej peerelowskiej, jak „Pokolenie” Bohdana Czeszki, „Popiół i diament” Jerzego Andrzejewskiego, „Lotna” Wojciecha Żukrowskiego czy „Polowanie na muchy” Janusza Głowackiego. Przyjrzałem się bowiem jego artystycznym zmaganiom z Żeromskim, Reymontem, Mickiewiczem, Fredrą, Wyspiańskim, Przybyszewską i Iwaszkiewiczem. Pierwszym potężnym wyzwaniem na gruncie polskiej klasyki literackiej były dla Wajdy „Popioły”, powieść historyczna Stefana Żeromskiego o udziale Polaków (szlachciców) w wyprawach napoleońskich. Film wszedł na ekrany w 1965 roku. Wcześniej Wajda zmierzył się wprawdzie z klasyką, ale rosyjską, realizując w Jugosławii „Powiatową Lady Makbet” (1962) na podstawie opowiadania Nikołaja Leskowa – ponury dramat o popełnionej z namiętności zbrodni w chłopskiej chacie i jej konsekwencjach. Film ten okazał się najmniej Wajdowski ze wszystkich ekranowych dzieł naszego bohatera zapewne dlatego, że nakręcił go z całkowicie obcą ekipą i w obcym środowisku. Atmosfera obrazu była duszna, pozbawiona rozmachu, bliższa konwencji spektaklu teatralnego. Przystępując do „Popiołów”, reżyser złożył deklarację, że nie zabrał się za ekranizację którejś z powieści Henryka Sienkiewicza, ale wybrał Żeromskiego, bo nie interesuje go literatura zgody narodowej. Do „Popiołów” znalazł klucz w „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, która zainspirowała go do postrzegania polskiej historii oczami ludzi młodych, niedojrzałych i naiwnych, a jednocześnie pełnych zapału i przepełnionych patriotycznym duchem. Konfrontacja z wojenną rzeczywistością, prawdziwą, nieupozowaną, była nowością w polskim filmie kostiumowo-historycznym, który zarówno przed wojną, jak i w PRL-u realizowano w konwencji patetycznej, a niekiedy nawet lukrowanej. A Wajda ukazał w „Popiołach” paskudne poczynania polskich żołnierzy – jak rozstrzeliwanie antyfrancuskich powstańców w Madrycie czy gwałcenie hiszpańskich zakonnic. Rozrachunek taki krytycy uznali za zamknięcie „szkoły polskiej” i mieli rację, a sam film wywołał spory i dyskusje, nie tylko z powodu mrocznych realiów wojny, w których udział mieli także Polacy (było to pierwsze tego rodzaju rozliczenie z narodową historią w uzależnionych od ZSRR krajach europejskich), ale przede wszystkim z powodu zastosowanej przez reżysera depresyjnej symboliki, chociażby w obrazie pozbawionych jeźdźców koni pod Samosierrą czy spadającego w przepaść pojedynczego konia. Wajda opanował wprawdzie rozmach filmu batalistycznego, lecz zawiłości stylistyczne nie wyszły na dobre dziełu jako całości. Dłużyzny i natrętnie dominujący posępny nastrój zaważyły na jego odbiorze i ocenie. O ile bowiem polska publiczność okazała się jak najbardziej przygotowana na oglądanie niegodziwości rodaków pod sztandarami Napoleona, to niektóre środowiska polityczne atakowały reżysera za jakoby antypolską postawę, co było oczywiście nonsensem, gdyż filmowe „Popioły” wpisywały się w „Popioły” literackie z ich tendencją do rozdrapywania narodowych ran, jak chciał Żeromski. Metafora bolszewizmu Można powiedzieć, że „Popioły” ukształtowały ostatecznie Wajdę, pozwalając mu na wyciągnięcie wniosków z własnych błędów artystycznych. W swoich kolejnych filmach odszedł on bowiem od tworzenia atmosfery ciągnącej się posępności, wypracowując klimat melancholii, przepojonej niekiedy liryzmem, innym razem ironią oraz elementami turpistycznej groteski, ewentualnie drapieżnym buntem, którego finałem jest wprawdzie tragedia, lecz z konstruktywnym elementem pozwalającym mieć nadzieję na bliższą lub dalszą przyszłość. Znakomitym przykładem tego ostatniego jest końcowa scena w „Dantonie” (1982), polsko--francuskiej ekranizacji dramatu Stanisławy Przybyszewskiej „Sprawa Dantona”, w której Robespierre, bliski zwątpienia w sens rewolucji po straceniu tytułowego bohatera, znajduje ukojenie, słuchając chłopca recytującego z pamięci podstawowe zasady swobód obywatelskich, które, w przeciwieństwie do uciętych głów rewolucjonistów, zasieją ziarna w kolejnych pokoleniach. „Danton” był zresztą dla Wajdy niebagatelnym wyzwaniem, któremu sprostał znakomicie, tworząc dantejski obraz politycznego piekła, z jego tragizmem wyjącej matki-rewolucji pożerającej własne dzieci. Ponury nastrój towarzyszy „Dantonowi” przez cały czas i nie powoduje znudzenia ani na moment, a to za sprawą klarownego przekazu i sprawnej budowy nieustającego napięcia wpasowanych w klimat wszechogarniającej grozy. …
Wyświetlono 25% materiału - 613 słów. Całość materiału zawiera 2452 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














